Ziołowy program antywirusowy

.

Kasztan – świerk – dzika róża

Przedstawiam Wam moich jesiennych przyjaciół – tercet odpowiedzialny za sprawne działanie mojego układu odpornościowego. Spisują się idealnie, od lat nie miałam nawet kataru. Włącz ich do swojej diety, a pozwolą Ci uniknąć przeziębienia i zapewnią ochronę przed grypą. To darmowy, ziołowy program antywirusowy.

.

kasztany na nalewkę przeciw przeziębieniu i grypie.

Surowce powszechnie znane , rozpoznawane nawet przez dzieci. Kryją w sobie ogromną moc. Chronią przed przeziębieniem i grypą lepiej niż leki z apteki. Robię z nich pyszny napój . Oto moja receptura.

.

igliwie świerkowe na herbatkę

Młode gałązki świerkowe gotuję przez 5 minut pod przykryciem Najwartościowsze są jesienią i zimą – dostarczają leczniczych olejków , witamin i kwasów. Zbieram je na bieżąco w ogrodzie, świeże są najlepsze . Na porcję dla jednej osoby potrzeba 4 gałązki długości 10cm.

.

owoce dzikiej róży , suszone i mielone.

Do przestudzonego odwaru dodaję rozdrobniony owoc dzikiej róży, ilość 5 owoców na 200 ml. odwaru. Dzika róża to znakomite źródło witaminy C. Najbogatsze w witaminę są owoce odmiany Rosa Canina, „dzika róża” o malutkich owocach. Zbieram je jesienią, suszę przez kilka dni na na przypiecku .

.

intrakt z kasztanowca dolewam do herbaty ziołowej.

Do  200ml. kompozycji świerkowo – różanej  wlewam  5ml. intraktu z kasztanowca. Powstaje pyszny napój. Kompozycja witamin, kwasów i bioflawonoidów. Zapewni ona sprawną ochronę przed wirusami, uszczelni ciało od środka . Wzmacnia system immunologiczny.Jest moczopędna , ma moc usuwania obrzęków . Leczy nawet pękające naczynka i żylaki. Odmładza organizm !

.

Piję takie ziółka 3 -4 razy w tygodniu od kilku lat.  Czasem zastępuję igiełki świerkowe rumiankiem , lipą lub yerba-mate.  Co pół roku robię 3 miesiące przerwy w stosowaniu kasztanowca.

.

bombilla to rurka z sitkiem, dobra do picia herbat ziołowych.

Rurka z sitkiem w mojej szklance to  bombilla – tradycyjnie używana do picia yerba-mate. Wygodna do picia ziołowych naparów .

.

Intrakt z kasztanowca można kupić w aptece, można samodzielnie przyrządzić według proporcji dostępnych na stronie doktora Różańskiego. Potrzebne są alkohol 40% i kasztany.

.

intrakt z kasztanów to kasztany zalane gorącym alkoholem.

wskazówki techniczne

-Wersja apteczna mojej mikstury to połączenie intraktu z kasztanowca , kwasu liponowego i witaminy C , stosowane jednocześnie.

-Pilnuj , żeby stopy były zawsze ciepłe.

-Gardło nie może być przesuszone – suche gardło to otwarte wrota dla wirusów!

.

z takim napojem katar mija w 1 dzień.

Było pyszne!

A jakie są Wasze ulubione techniki zapobiegania przeziębieniom?

 

 

49 Responses

  1. Piękne zdjęcia, prosty opis, pozyteczne porady !
    Już wiem czemu z parku znikają tak szybko kasztany .
    Czekam na kolejne porady , wirusy szykują sie do inwazji, ale my mamy kasztany i im się nie damy 😛

  2. A zapomniałam pytanie było o sposoby na przeziębienia:
    czosnek, sok malinowy, imbir, woda z solą do moczenia nóg, olejek herbaciany, bańki, czyli Babcine sposoby

  3. Ineslik 🙂
    Ja już wypiłam cały intrakt z kwiatków kasztanowca…
    Do sposobów leczenia podanych przez mamę dołożę: olejek pichtowy,syropy przez siebie zrobione-w tym roku z pączków olchy,leszczyny,sosny.O,intrakt z lipy też doskonały 🙂 Kominek z olejkiem eukaliptusowym,wszelkie herbaty z ziół,np kwiatków bzu.
    Pozdrawiam

  4. Mój ulubiony sposób zapobiegania przeziębieniom to chodzenie boso po ziemi, w każdą pogodę..
    Poza tym popijam od czau do czasu herbatkę z imbiru, nalewkę z róży i syropy z kwiatów bzu i mniszka, czyli mlecza.
    Do pana (pani) myśliwego, znam dużo zdrowo myślących osób, które się szczepią przeciw grypie, bo nie znają innych możliwości.
    Dlatego – brawo Inez, ze propagowanie wiedzy!

  5. Buka, przeczytaj jeszcze raz to, co napisałaś. Bo nie wydaje mi się, żeby napisała to osoba zdrowo myśląca. Poczytaj o szczepionkach. Pełno jest na ten temat na niezależnych – mówiących prawdę – stronach w necie.
    No chyba, że masz awersję do wiedzy?

    Odpowiadając na pytanie zadane przez Inez stosuję syropy sosnowe, ziołomiody, syropy z owoców czarnego bzu, rokitnika, babki i róży.
    Oprócz tego ajerkoniak własnej roboty, propolisówka i maści rozgrzewające.
    No i zdecydowanie przepływ dobrej energii 🙂

    1. Stanowisko administratora (czyli moje) jest takie, że osoby szczepiące się przeciw grypie straciły umiejętność zdrowego myślenia pod wpływem oficjalnej propagandy. Moja działalność ma na celu wprowadzenie odrobiny równowagi – pokazuję inne sposoby, naturalne i prawie darmowe. Takie, na których nie zarabiają koncerny. Sposoby polegające na korzystaniu z tego , co oferuje nam natura. Jest jednak jedna zasadnicza różnica pomiędzy zawierzeniem szczepionkom a moim sposobami. Polega na wzięciu odpowiedzialności za siebie i bliskich. Na podjęciu wysiłku . Dlatego nie o samo zdrowe myślenie chodzi, potrzeba pracowitości. I do tego staram się zachęcać.

  6. Herbiness!
    Dzięki, dzięki! Zrobiłam intrakt z kasztanowca. Chciałam wylać ponieważ zrobiła mi się biała zawiesina zamiast pięknego brązowego „aptecznego” koloru. Nie miałam kogo dopytać czy to dobre czy złe. I znalazłam odpowiedź! Okazuje się, że Twój intrakt wygląda dokładnie tak samo jak mój. Nie wiem tylko, czy zlewać razem z tą biała zawiesiną czy tylko brąz z wierzchu. Kawałki kasztanów wyrzucić czy na coś się przydają?
    Dziekuję.

  7. Doprawdy nie wiem, co mogłabym dodać od siebie w tej materii, link, który podała Mary dość wyczerpująco wyjaśnia czym są i czemu służa esencje.
    Z tego, co uczyłam się o nich w szkole najbardziej utkwiło mi w pamieci to, jak doszło do ich powstania.
    Pan Edward Bach, angielski lekarz, obserwował poranną rosę na płatkach kwiatów i pewnego dnia postanowił sprawdzić, czy nie ma ona jakichś leczniczych właściwości .
    Jak wyglądały badania nad tymi właściwościami i czy odpowiadały jakimkolwiek naukowym kryteriom, tego nie wiem, podejrzewam, że nie znalazłyby uznania w oczach współczesnej nauki.
    W każdym razie, od korzystania z gotowego lekarstwa, czyli rosy, pan Bach przeszedł do jej produkcji. W ściśle określonych miejscach, wczesnym rankiem, zbierał płatki kwiatów, zanurzał je w krytalicznie czystej wodzie i wystawiał na działanie słonca, na pół godz. Albo przez pół godz podgrzewał.
    Słowem macerowal, z początku płatki kwiatów, później rozszerzył asortyment.
    Potem zalewał macerat alkoholem, a następnie rozcieńczał, bardzo.
    Jak w homeopatii. Wkrótce po śmierci Bacha jego krople zostały zapomniane, ale po latach ktoś sobie o nich przypomniał i mamy je dziś znowu.Nie wiem, na czym polega ich działanie, stosowałam wyłącznie „pierwszą pomoc” i mnie pomogły, od paru innych osób też słyszałam pozytywne opinie. Czy to efekt placebo? Bardzo możliwe, osobiście nie lekceważę go, bo dla mnie najważniejszym kryterium jest, czy przynosi ulgę w cierpieniu ? Jeśli tak, to w porządku. Nawet, jeśli to tylko placebo.

    1. Na stronie http://www.rozanski.ch/fitoterapia2.htm podane są dawki preparatów z kasztanowca w terapii dzieci, nie ma jednak informacji konkretnie dotyczących nalewki z nasion. Warto zwrócić uwagę, że lecznicze w kasztanowcu są również pączki, liście, kwiaty i kora. Z pytaniem o stosowanie u dzieci zwróciłam się do doktora Różańskiego http://rozanski.li/?p=156&cpage=1#comment-1849

      Mary – preparat z apteki wykonany jest przy użyciu mocniejszego alkoholu. Dlatego kasztany są lepiej wytrawione. Mój następny preparat wykonam z suchego surowca, 60% alkoholem. Porównam wtedy właściwości.

  8. Cytat: ” buka on October 21, 2012 at 8:59 pm said:

    Doprawdy nie wiem, co mogłabym dodać od siebie w tej materii, link, który podała Mary dość wyczerpująco wyjaśnia czym są i czemu służa esencje.
    Z tego, co uczyłam się o nich w szkole najbardziej utkwiło mi w pamieci to, jak doszło do ich powstania.
    Pan Edward Bach, angielski lekarz, obserwował poranną rosę na płatkach kwiatów i pewnego dnia postanowił sprawdzić, czy nie ma ona jakichś leczniczych właściwości .
    Jak wyglądały badania nad tymi właściwościami i czy odpowiadały jakimkolwiek naukowym kryteriom, tego nie wiem, podejrzewam, że nie znalazłyby uznania w oczach współczesnej nauki.
    W każdym razie, od korzystania z gotowego lekarstwa, czyli rosy, pan Bach przeszedł do jej produkcji. W ściśle określonych miejscach, wczesnym rankiem, zbierał płatki kwiatów, zanurzał je w krytalicznie czystej wodzie i wystawiał na działanie słonca, na pół godz. Albo przez pół godz podgrzewał.
    Słowem macerowal, z początku płatki kwiatów, później rozszerzył asortyment.
    Potem zalewał macerat alkoholem, a następnie rozcieńczał, bardzo.
    Jak w homeopatii. Wkrótce po śmierci Bacha jego krople zostały zapomniane, ale po latach ktoś sobie o nich przypomniał i mamy je dziś znowu.Nie wiem, na czym polega ich działanie, stosowałam wyłącznie “pierwszą pomoc” i mnie pomogły, od paru innych osób też słyszałam pozytywne opinie. Czy to efekt placebo? Bardzo możliwe, osobiście nie lekceważę go, bo dla mnie najważniejszym kryterium jest, czy przynosi ulgę w cierpieniu ? Jeśli tak, to w porządku. Nawet, jeśli to tylko placebo.

    To nie jest placebo te krople rosy. To lek o niezwykle skutecznym działaniu.
    To co robił Pasn Bach to nic innego jak otrzymywanie naturalnych ormusów. Ormus to pewne związki złota nanoatomowego. Lek niezwykle skuteczny w walce ze wszelkimi zakażeniami typu bakteryjnego. Jego działanie polega na wnikaniu przez błone komórkową do organizmu patogena i w efekcie następuje śmierć danej bakterii.
    Sa jednak pewne warunki , które należy spełnić.
    Płatki kwiatów musza być zebrane z miejsc nieskażonych.
    Woda najlepiej dokładnie przefiltrowana, destylowana, następnie zamrożona i naturalnie rozmrożona.
    Całość wystawiamy na działanie promieni słonecznych.najlepiej na jakiś jeden lub dwa dni.
    Po tym czasie pijemy to.
    Uwaga : w procesie przygotowywania żaden ze składników nie może mieć kontaktu z jakimkolwiek metalem.
    Powodzenia w stosowaniu.

    1. cyt.”związki złota nanoatomowego. Lek niezwykle skuteczny w walce ze wszelkimi zakażeniami typu bakteryjnego. Jego działanie polega na wnikaniu przez błone komórkową do organizmu patogena i w efekcie następuje śmierć danej bakterii.”
      przypomina to działanie oligodynamiczne Adicoxu. Działanie takie osiąga się przez połączenie fitoterapeutycznych substancji aktywnych, saponin i soli metali. Uzyskuje się w ten sposób niezwykle silną broń w walce z boreliozą, chlamydiami. http://rozanski.ch/forum/index.php?topic=1202.msg12087#msg12087 http://rozanski.ch/forum/index.php?topic=1315.0 na forum o tym, jak sobie taką mieszankę zrobić samodzielnie.

  9. Kasiu, w Fitoterapii doktora Różańskiego czytamy, że preparaty z kasztanowca mogą być podawane dzieciom. Jednak ze względu na smak i fakt, że nalewka z nasion kasztanowca może wywoływać nudności, to dzieciom lepiej przygotować preparat z kwiatów kasztanowca, kory lub gałązek.

    Nalewkę z tych surowców podawać można dzieciom w ilościach „Dzieci według wagi: 15-20 kg – 2-2,8 ml, 25-30 kg – 3,5-4 ml, 35-40 kg – 4,2-5,7 ml, 45-50 kg – 6,4-7 ml, 55-60 kg – 7,8-8,5 kg, 3 razy dz.”

    http://www.rozanski.ch/fitoterapia2.htm

  10. WItam serdecznie,
    od grudnia borykam sie z problemami zdrowotnymi mojegp 8,5letniego synka. W 6roku życia miał po wielu infekcjach górnych dróg oddechowych usunięty 3 migdał i zmniejszone o 30% migdałki podniebienne. Przez prawie dwa lata mieliśmy spokój. Chorował, ale dwa do trzech razy do roku. Teraz od grudnia jest chory bardzo często. Proszę o radę czym mogłabym wzmocnić odporność dziecka, które w marcu było 3tygodnie chory i w drugim tygodniu kwietnia znowu dostaje temperatury (trzy dni 40 stopni bez innych objawów. Badania niczego nie wykazały Jedynie leukocyty i monocyty poniżej normy co wskazuje na przebytą infekcję wirusową. Co mogłabym podawać mu by postawić jego odporność na nogi? Proszę o radę.
    Dziekuję i pozdrawiam Dagmara mama Krzysia

  11. Witaj Inez,

    Wspaniała strona! Od niedawna interesuję się ziółkami i naturalnymi metodami leczenia. Bardzo zainteresował mnie twój program antywirusowy. Trzy składniki róża, sosna i intrakt z kasztanowca. Mam do Ciebie dwa pytanie. Po pierwsze jak długo przechowujesz taki specyfik. Po drugie jak to podawać dzieciom? Tzn w jakiej ilości już takiej gotowej mieszanki. Pozdrawiam

    1. Agnieszko, intrakt możesz trzymać nawet 3-4 lata, różę najlepiej co sezon nową, tak samo iglaki. Dzieci – we wcześniejszych komentarzach była ta kwestia poruszana, pytałam na Łuskiewniku o dzieci i nasiona kasztanowca – nie ma odpowiedzi. Czyli nie wiem, czy ten intrakt nadaje się dla dzieci. Ciągle masz czas na zbiór kwiatów kasztanowca, herbatka z tych kwiatach ma zastosowanie dla maluchów.

  12. U mnie w walce z przeziębieniem poza wyżej wymienionymi pojawia się również: Wiązówka. Polecam jak już kogoś rozłoży.

    1. Ditson, jasna sprawa. Po wiązówkę warto sięgnąć nawet wcześniej, np. po treningu – pomaga regenerować mięśnie, zmniejsza ryzyko wystąpienia zakwasów. Winko na kwiatkach wiązówki – klasyka w moim domu. W tym roku zamierzam zrobić z wiązówki również „cordial”. uwaga: zawiera kwas salicylowy.

  13. Witaj Inez,
    przymierzam się do zrobienia intraktu albo nalewki z nasion kasztanowca, poczytałam i mam kilka pytań:
    – co będzie lepsze – nalewka czy intrakt? Jakie proporcje stosujesz Inez, 1:5 ?
    – czy robić z nasion niedojrzałych (teraz) czy czekać do września?
    z góry dziękuję za wskazówki!
    pozdrawiam
    Ania

  14. Witaj Inez,

    na początku muszę powiedzieć że zielarstwo i wszystko co z nim związane interesowało mnie od dawna ale dzięki Tobie w końcu zaczynam naprawdę zgłębiać wiedzę na ten temat. Coraz częściej tu zaglądam i bardzo mi się podobają rzeczowe i niezmiernie ciekawe wpisy, opatrzone ładnymi zdjęciami oraz fakt, że pokazujesz rozmaite zastosowania darów natury – od tych leczniczych poprzez kulinarne, na kosmetycznych kończąc.

    A teraz moje pytanie uczącego się laika odnoście powyższego wpisu – dlaczego należy robić takie przerwy od kasztanowca?
    I czy ten napar może mieć jakieś skutki uboczne dla osób z problematycznym i wrażliwym żołądkiem?

    Pozdrawiam serdecznie! 🙂
    Kasia

    1. Kasiu, to mi bardzo miło. Staram się właśnie do tego zachęcić, do szukania wiedzy. Blog to inspiracja. Zawsze robimy przerwy w przyjmowaniu ziołowych preparatów, dobrze często zmieniać. On jest mocno moczopędny i osusza tkanki (i oczywiście uszczelnia). Nie zawsze jest wskazane się tak osuszyć, bo zaczynają trzeszczeć stawy. Nie odnotowałam przygód żołądkowych przy kasztanach, jest to jednak paskudne w smaku i na Łuskiewniku dr. Różański zaleca popijane kroplami miętowymi (jak kogoś mdli) Spotkałam wielbicieli kasztanów, co mawiają, że ta nalewka aż taka niesmaczna nie jest..co gust to gust!
      Ja w każdym razie dzisiaj rozpoczęłam jesienną kurację antywirusową, bo stopy co chwilę moczę w zimnej trawie, a stad do kataru tylko jeden krok.

  15. Cześć, Inez!
    Na początek wyrazy podziwu za to, co robisz!
    Szacunek:)) wspaniałe dla wielu ludzi!
    Mam też pytanie: jak radzić sobie z marznącymi stopami (bardziej!) i dłońmi.
    Prowadzę nieprzetworzoną kuchnię, jadam kasze, warzywa, owoce… Problemów nie mam tylko latem, gdy jest na dworze gorąco.
    Pewnie jestem tym „zimnym” typem;)
    Serdeczności, basia

    1. Basiu, dziękuję. Poczytaj Złote krople Toda, krem magnezowy, kąpiele w płatkach magnezu, ognisty cydr – to u mnie na blogu. Każda propozycja skuteczna przy zimnych stopach (plus nacieranie olejkiem eukaliptusowym)

  16. Inez, bardzo dziękuję za szybką odpowiedź:))
    Do kremu magnezowego już „się przymierzam”, bo ktoś pisał w komentarzach, że przynosi ulgę przy ostrogach nawet (moja mama bardzo na nie cierpi). Zaraz sprawdzam następne specyfiki!
    Uściski, basia

  17. Witaj Inez. Twój blog robi na mnie ogromne wrażenie i choć czasu nie zostaje mi wiele na ekperymentowanie z ziołami, to jednak parę Twoich przepisów chciałabym wcielić w życie. Przy okazji przychodzą mi do głowy własne pomysły, ale że wiedzy zbyt wielkiej nie mam, to błądzę jak dziecko we mgle. W związku z tym mam pytanie co do owoców róży – czy one mogą być użyte świeże, czy muszą być ususzone? I czy można je zalewać wrzątkiem, czy tylko przestudzoną wodą/odwarem?

  18. Zwykle stosuję ziele jeżówki, teraz się wzięłam za ajurwedyjski Chyawanprash i jest fajnie – jeszcze nie zachorowałam 😉
    Nie wiedziałam, że kasztany mogę mieć tyyyyle właściwości! Wszędzie się mówi o kwiatach kasztanowca (picie herbatki na żylaki i opuchnięcia), o escynie z kasztanów, ale o stosowaniu kasztanów jako takich ( pomijam jadalne) nie wiedziałam prawie nic 😀

  19. Czy mogę wykonać mieszankę bez kasztanów?? I moje drugie pytanie gdybym chciała popijać herbatkę z ususzonej dzikiej róży to jak ją przyrządzać aby nie traciła witamin? Czy dodanie jej do przestudzonego wywaru sprawi, że w ogóle uwolnią się dobroczynne witaminy?

    1. Paulino, jeśli zalejesz różę suszoną letnią nawet wodą i zostawisz na godzinę, to powstanie macerat. Bez kasztanów to nie działa. To podstawa kompozycji. Jeśli obawiasz się o straty wit C w suszeniu, możesz też zainwestować w witaminę na kilogramy, taki biały proszek ze Stanlabu *na allegro ok 40 zł za kilogram. Ja taki mam. Świetny jest tez rokitnik, nie traci wit C podczas obróbki termicznej, można więc mieć pasteryzowane soki z witaminą, rewelacja.

  20. Może doprecyzuję pytanie: czy rozdrobnione kasztany zalać gorącym alkoholem czy nie podgrzanym? a także czy stężenie 40% alc. będzie ok? i ile kasztanów na 0,5l alkoholu?

    1. Annamaja, potłucz lub pokrój kasztany, ilość zapełniającą szklankę poj. 250 ml.To są kawałki kanciate i wiadomo, że w szklance będzie sporo wolnego miejsca. Można sobie wyobrazić, że gdybyś je ścisnęła to zajęłyby około 200ml
      Wsyp kasztany do słoja.
      250ml spirytusu zmieszaj z 350ml wrzątku i zalej kasztany. Możesz też po prostu podgrzać 600 ml wódki, najlepiej w zamkniętej butelce.( w kąpieli wodnej np w czajniku elektrycznym)
      Masz teraz 200ml kasztanów zalanych 600ml ciepłego alkoholu, czyli nastawiłaś intrakt 1:3. Odstaw na kilka tygodni w ciepłe miejsce, aż płyn zrobi się brązowy.
      Zlej płyn a do słoja wlej 200 ml wody, zamieszaj, poczekaj aż się ustoi, zlej i połącz oba płyny. Teraz masz proporcje 1:4, a zawartość alkoholu jest na poziomie około 30%.

      Dr. Różański podaje dawkowanie przy proporcjach 1:5, czyli dawkę dzienną należy nieco zmniejszyć. Zamiast 5-10 ml podawać 4-8ml intraktu kasztanowego.

      Napisz, czy teraz wszystko jasne.

  21. droga Inez, tak – juz teraz wszystko jasne. pięknie dziękuję za recepturę! mam nadzieję, że znajdę teraz nowe kasztany bo te, które na to przeznaczyłam są już b. twarde – nie do zgniecenia. korzystając z okazji… czarny eliksir już stoi na półce i nie mogę się doczekać kiedy będzie gotowy do miareczkowania:) korzystam także z dobrodziejstw oliwy magnezowej i częstuję nimi innych także wielkie dzięki za Twój blog. objawienie roku jak nie więcej dla mnie:)

      1. bylo tluczenie tluczkiem ale bezskuteczne dla kasztanowych twardzieli. skutecznie za to popekala decha kuchenna:D stara juz, trudno. poszly teraz pod prase dostepna na warsztatach technicznych u znajomego w szkole. zaparlam sie:)) ale czy beda jeszcze dobre wlasciwosci takich miazdzonych zatwardzielcow??;)

  22. Udało mi się podkreść wczoraj resztkę kasztanów, ktoraz sie ostała. Cześć rozlupalam z tych koczystych osłonę a cześć leżała juz na ziemi „obrana”. A teraz zaczęłam się zastanawiać czy nadają się jednak na intrakt. Gdzieś pisałaś, że robi się jedynie z takich owocow zerwanych z drzewa a nie z tych lezakujacych juz sobie na ziemi. Sama się już pogubilam. Czyli mogę takich użyć czy jednak nie?
    Jeszcze jedna kwestia mnie nurtuje. Nie zdąrzylam zebrać w tym roku kwiatów kasztanowca. Wybrałam się do zielarni niedawno i poprosiłam o kwiatostany na herbatkę. W domu już rozochocilam się do zaparzania a tu z tyłu napis:Surowiec farmaceutyczny przeznaczony wyłącznie do receptury. Czyli wychodzi na to, że herbatki nie mogę zrobić tylko np. intrakt lub twój bigos kasztanowy? Byłabym ci bardzo wdzięczna gdybyś pomogła mi z moimi wątpliwościami. Jestem bardzo początkująca i wolę wszystko spradzić 10 razy niż zrobić coś nie tak 🙂
    PS. Oliwa magnezowa wg twojego przepisu zyskała olbrzymią sławę w mojej rodzinie i leczymy ze skutkiem wiele bolączek. Co chwilę tylko słyszę ze trzeba zrobić więcej. Dzięki 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *