Co z ciebie wyrośnie?

Lodowaty wiatr, śnieg,  niska temperatura. Co to za przeszkody? Ciepłe buty, kaptur, kapelusz, rękawiczki. Są takie miejsca, które po prostu muszę odwiedzić. Bez koszyka, jedyne co ze sobą zabieram to moje oczy i oczy cyfrowe,  dla Was.

Pamiętam, jak kiedyś suche badyle wystające spod śniegu rozbudzały moją ciekawość. Co z ciebie wyrośnie? Lek czy trucizna? Teraz to moi bliscy znajomi. Kilkoro spotkałam i dzisiaj.

Wiedza botaniczna opiera się w 90% na „opatrzeniu”. Nauczyłam się tego sformułowania na bio-forum, od specjalistów w dziedzinie botaniki. Z roślinami trzeba się oswoić. Rozpoznawać je w mgnieniu oka, dostrzegać oczywiste szczegóły, niewidoczne dla niewtajemniczonych. Oczy nabierają z czasem wprawy. Małe dzieci potrafią rozróżnić kameleony, które dorosły mózg postrzega jako identyczne. Ja również nauczyłam się odróżniać suche badyle nawłoci od topinamburowych, liście łopianu od lepiężnikowych. To kwestia „opatrzenia”.

Pogoda pozornie nie sprzyja botanicznym odkryciom. Tymczasem właśnie dzisiaj ustaliłam siedliska kilku ziół. Wiosna przyjdzie tylko na chwile, przyroda gwałtownie zechce nadrabiać czas przedłużonego snu. Nie będzie czasu na szukanie.

Dzisiejsze zdjęcia wydają Ci się nieciekawe? Niewiele na nich widać? Widać, obiecuję! Są również bardzo ciekawe, tylko czasami ciężko to dostrzec.

Tu będę zbierać dziurawiec


lepiężnik

dziki o nim już wiedzą 🙂

wrotycz

łopian (wkrótce łopianowe frytki z solą pokrzywową)

badyle pokrzywy, w tle topinambur

dąbrówka

rdestowiec

nawłoć kanadyjska

Dziękuję za uwagę, zmykam , bo zamarzłam!

 

5 Responses

  1. „Badyle” =oD
    Pamiętam jak na zajęciach terenowych z botaniki systematycznej prowadzący zrywał coś i oznajmiał, że mamy „szukać takiego chaberzioka”, bo „ten chaberziuk to…”
    Zazdroszczę Ci wprawnego oka. Po skończeniu nauki wzrok mi stępiał i rozum… co raz więcej widzę „wróbli”, co raz więcej „krzoków” dookoła.
    Chyba muszę odkurzyć mój zielnik.

  2. lepiężnik jest zjawiskowy, zawsze uwielbiałam jego świeżo wykluwające się kwiaty.
    I taka historyjka mi sie przypomniała: Dziadek, wskazując na wielkie liście, które od zawsze uważał za liście łopianu, pyta pięcioletniego wnuka – „Franek, a jaka to roślinka?” Franek z nonszalancją odpowiada „Lepiężnik różowy dziadku”. No i się dziadek zdziwił 🙂

    1. No, no, piękna historyjka! Szczerze zazdroszczę, ja zdezorientowana byłam do zeszłej wiosny: w jednym miejscu rośnie lepiężnik i łopian. Nie dostrzegałam różnic w kształcie liści tych chaberzioków. Niektórym nawet kwiaty nie rozświetlają tematu http://www.fotoplatforma.pl/fotografia/pl/2713/
      Bakterio – sama chętnie obejrzałabym twój zielnik. Zrobisz jakieś zdjęcia?
      I jeszcze jedno, powtarzam do znudzenia. Franek, uważaj, jak się zbliżasz do lepiężnika. Pod spodem na pewno śpią dziki, narób hałasu, żeby oznajmić swoją obecność. Raz wypłoszyłam dzika kaloszem, minęliśmy się o kilka cm.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *