Pędy bambusa w cieście, z sosem choinkowym.

Dzień dobry! Dzisiaj na śniadanie egzotyczne danie, prosto z polskiego lasu – pędy bambusa to młode pędy dzikiego bzu. Dostępne właśnie teraz, za kilka dni będą już zbyt łykowate i twarde – po prostu niesmaczne.

Młode pędy czarnego bzu wyrastają najczęściej wewnątrz krzewu. Wybieram te o grubości  ołówka. Usuwam liście (do suszenia), a pędy obieram ze skórki.

Dzisiejsze śniadanie będzie na ciepło – oblepiam moje bambusy gęstym ciastem z mąki z ciecierzycy. Do ciasta dodałam czarny mak i odrobinę kupnej przyprawy garam masala. Smażę je kilka minut z obu stron, na mocno rozgrzanej patelni. Obróbka cieplna unieszkodliwi toksyny, które mogłyby wywołać niestrawność.

Usmażone pędy zjedliśmy na gorąco, z sosem z młodych przyrostów świerkowych zmiksowanych z kiwi. To bardzo fajna i smakowita wersja paluszków.

I jeszcze foto z przygotowań sosu – tak , to jest jadalne, w dodatku smaczne i pełne witamin. Pędy świerkowe bogate są w wit. C , flawonoidy  i olejek eteryczny. Dbają o zdrowie układu oddechowego.

Smacznego!

8 Responses

  1. Coś mi się kojarzy że chrupałam te „bambusy” za szczeniaka i potem miałam problemy 😛 i wciągałam owoce z jakiegoś iglaka (rozpoznałabym je gdybym zobaczyła ale nie pamiętam jak się nazywają).

    Heh. Teraz mieszkam w mieście i głupie mlecze są ozdobione warstewką „miejskiego” brudu. Aż strach to wsadzić do garnka.

    Tak czy inaczej twój blog jest wegetariański? Jeśli tak to polecam http://vegespot.pl – agregator blogów wegetariańskich, na pewno wiele ludzi zainteresują twoje przepisy 🙂

    1. Jakie miałaś problemy po tych pędach? pomysł nie jest nowy, zaczerpnięty z Modern Herbal Maud Grieve http://botanical.com/botanical/mgmh/e/elder-04.html#rec
      Zielarka podaje tam przepis na pędy „bambusa” w occie. Pędy bzu należy namoczyć w wodzie z solą przez noc, osuszyć, zalać octem i zagotować. Do octu nadają się również pąki kwiatowe bzu czarnego.

      dzięki na namiary na agregator, przyjrzę się 🙂

      1. No goniło do kibla. Dla 7latka który zapuścił się w jakieś chaszcze i nie uznającego sikania w plenerze to był problem 😉
        Poza tym bywało że mnie głowa bolała po nich a to z powodu i tak naturalnie niskiego ciśnienia. Nic poważnego – bez paniki 😛

        Namiary do twojego bloga dostałam od mojego taty – zapalonego zielarza 😛
        Teraz jak ta głupia „odkrywam” przydomowe skarby które wszędzie rosną jak chwasty. Chwalę się mu z nowych przepisów a w odpowiedzi słyszę „przecież jak byłaś mała to to regularnie jadłaś”. Szczena opada bo z żadnych przepisów z dzieciństwa nie mam, a jak się jest młodym to się nie pyta z czego jest zupa, sałatka, czy składnik pierogów. A znaleźć jakieś ciekawe przepisy jest ciężko. Tysiące przepisów na awokado czy inne zagraniczne smakołyki ale z tego co mamy naokoło – cisza.
        Szkoda, że teraz jak sama gotuję jedyna zieleń to park ozdobiony psimi odchodami i szkłem oraz jakiś lasek służący całej lokalnej społeczności jako wysypisko śmieci.

        Tak się trochę rozpisałam – wybacz 😉 ale jak jestem śpiąca to paplam bez sensu

        1. właśnie bardzo się cieszę i miło mi – przecież o rozpalenie apetytu na krajowe chwasty mi chodzi 🙂 Specjalnie dla Ciebie zrobię dzisiaj zupę z lasu – kiedyś wybierzesz się przecież za miasto.

  2. Witam po raz drugi. Ciągnie mnie do Twego bloga jak wilka do lasu :).Zamierzam wypróbować Twoje przepisy(te na pędy bambusa na pewno).
    Jesli byś kiedykolwiek potrzebowała ziółek eko, proponuję zajrzeć na stronkę sklepiku firmy, w której pracuję:
    http://www.sklepik.runobio.pl/
    Nie traktuj tego proszę jako zabiegu marketigowego. Po prostu może bedziesz miała chęć na coś czego nie zdobędziesz, a u nas być może własnie to będzie dostepne, to zapraszam.Pozdrawiam,
    Ania

      1. Nasza firma ma wlasne punkty skupu(babcie i dziadkowie zbieraja dla nas ziółka) i sami przetwarzamy zebrane surowce więc pochodzenie surowca jest kontrolowane.Glutaminianu nie mamy w firmie, bo go nie potrzebujemy do naszych mieszanek przyprawowych.Podeślij mi na maila annacha@wp.pl adres, to prześlę Ci kilka próbeczek.Pozdrawiam,
        Ania

        1. Anno, to miłe, poczekajmy jednak z próbkami – rozejrzę się w sklepie i być może zrobię zakupy, wtedy dodaj mi te próbki, do zamówienia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *