Survivalowa zupa majowa.


Długi weekend, zbliżające się święta, czy nawet jeden, króciutki dzień wolny, wprawiają  tłumy w panikę. Widmo głodu unosi się nad ulicami. Markety przepełnione klientami.

Wyobraź sobie, że spożywczy zostanie zamknięty na dłużej. Co wtedy zrobisz? Ja nie panikuję. Wyruszam z koszykiem i maczetą na okoliczne łąki. Zrywam dziką, jadalną roślinność. Oto moje dzisiejsze zdobycze:

Bluszczyk kurdybanek: niepozorna, niska, łąkowa roślina.  W maju pięknie kwitnie, tworząc fioletowe kobierce. Najlepiej zrywać w słoneczny dzień – ma wtedy najwięcej aromatu.  Jeść można na surowo,  zaparzyć herbatkę i dodać do gotowanej potrawy.

Młode, pastorałowate liście paproci orlicy – dostępne w maju, zbierać można tylko te, które łamią się łatwo.

jadalną częścią orlicy są młode pastorałowate liście. Wychodzą one z ziemi bardzo późno (ok. 1 maja) i są jadalne (miękkie) przez jakieś dwa tygodnie (aż osiągną 20 cm wysokości). Jeśli liście można łatwo złamać oznacza to że są jadalne, jeśli liście stawiają opór, łamią się nierówno i pozostają nie złamane włókna, znak, że już za późno na zbiór. Surowe liście są gorzkie i mają działanie rakotwórcze. Dodatkowo zawierają tiaminazę, enzym powodujący rozkładanie witaminy B1. Jadalne są dopiero po ugotowaniu, najlepiej z łyżką popiołu z drzew liściastych (oczywiście potem popiół dobrze jest wypłukać). Takie młode liście gotowali górnicy w Kalifornii, są cenione w Japonii (jako potrawa „warabe”).

http://www.luczaj.com/jadalne.htm

Obok orlicy rośnie przytulia pospolita, nie posiadająca haczyków czepnych jak przytulia czepna. Młoda roślina nadaje się do jedzenia na surowo i gotowania.

Obok przytulii rośnie szczaw, a obok szczawiu pokrzywy, a dalej taka masa zieleni – to sitowie leśne.

Sitowie leśne niedługo zakwitnie na biało, będzie wtedy super łatwe do rozpoznania. Inny charakterystyczny szczegół to trójkątny przekrój u nasady pędów.  Dawniej w krośnieńskim i podlaskim  „dzieci zbierały wiosenne pędy i jadły surowe wnętrza nasad pędów” (Ł.Łuczaj, E.Pirożnikow). Tak zrobiłam i ja, sitowie stanie się składnikiem dopiero kolejnej potrawy na ciepło – dzisiaj wyjadłam na surowo słodkie „dusze” sitowia leśnego.

Tuż obok młode liście prezentuje ostrożeń warzywny – już sama nazwa wskazuje, że jest to roślina jadalna.  W Japonii i Indiach uprawiana. Zawiera sporo białka i minerałów. Inna nazwa rośliny to „czarcie żebro”. Młode liście są przysmakiem ślimaków, co widać na fotografii.

Wśród czarciego żebra rośnie kuklik zwisły. Rodzina kuklików jest dosyć liczna, mają różne kolory kwiatków. Kuklik zwisły, który rośnie w mojej okolicy w znacznej ilości, ma charakterystyczne kwiatki – przechylone ku dołowi. Kłącza  kuklików zawierają eugenol i mogą być stosowane zamiast goździków.

Kilka metrów dalej prawdziwa gratka  – roślina uznawana za podstawowe źródło pokarmu w dzikim terenie: pałka wodna. Jadalna jest cała, ale w maju można delektować się miękką, słodkawą i soczystą nasadą pędu. Wygląda jak por. Pałka znana jest również pod nazwą „kozackie szparagi”. Tak mi zasmakowała, że w przyszły weekend wybieram się na poszukiwania większego skupiska pałki wodnej.

Kolejna zdobycz to  topinambur, a dokładniej jego bulwy. Maj to nie najlepszy czas zbioru – energia zmagazynowana w bulwach została przekształcona w zielone, młode pędy ( to tak, jak w przypadku ziemniaków). Najlepszy czas zbiorów to późna jesień i zima. Wykopałam bulwy o czerwonej i żółtawej skórce. Na zdjęciu młody topinambur wśród liści lepiężnika różowego.

Ogonki liściowe łopianu – 200 lat temu ksiądz Kluk, znany zielarz i botanik, namawiał do stosowanie ogonków liściowych łopianu zamiast szparagów. Młode ogonki jadalne są na surowo, te zerwane pod koniec maja wymagają gotowania. Im cieńsze , tym krótszy czas gotowania. Jadalny jest również korzeń łopianu, przed gotowaniem należy drobno pokroić. W Japonii łopian traktowany jest jako warzywo.

Koszyk zrobił się naprawdę ciężki, szczególnie po zerwaniu rabarbaru w opuszczonym sadzie.

Po powrocie z łowów czas na mycie warzyw. Topinambur należy delikatnie oskrobać, by nie stracić cennych substancji zawartych pod skórką. Korzeń łopianu trzeba zanurzyć w wodzie natychmiast po obraniu, inaczej  zrobi się ciemny.

Do garnka trafiają kolejno : ogonki łopianu, korzeń łopianu, topinambur, orlica, bluszczyk kurdybanek i kłącze kuklika. Kłącze kuklika zwisłego wygląda tak:

Składniki gotuję  na ognisku około 40 minut, następnie dodaję pokrojone liście czarciego żebra i pokrzywy,  przytulię, plasterki pałki wodnej. Dodatkowo kilka aromatycznych ziół z ogródka – natkę pietruszki, lubczyk, oregano, estragon i liście czosnku niedźwiedziego. Na koniec szczaw. Liście czarciego żebra wymieniłam z kurami za jajka. Tak oto powstała survivalowa szczawiowa z jajkiem :).

Zanim ugotowała się zupa, upiekłam rabarbar  i jabłka w cieście z mąki z ciecierzycy. Zbieranie dzikiej roślinności zdecydowanie rozbudza apetyt.

9 Responses

  1. świetna wycieczka – jak z Ł.Łuczajem !
    Czy w pałce wodnej czułaś te młode igiełki ? Jakoś nie mogę trafić na taką co by w gardle nie drapała..
    Ponoć kłącze glistnika też jest warzywnie-jadalne wg Ray’a Mears’a. Jeszcze nie probowałem.

  2. Super zupka! Poproszę o zdjęcia bardziej z bliska żebym mogła rozpoznać rośliny 😉 Przytulia czepna wyczytałam u Ciebie również jest jadalna? Na pewno mam ją w ogódku bo nieraz się przyczepiła do spodni. Czyli obgotować ją trzeba, nie jeść na surowo?
    Pozdrawiam

    1. Przytulia czepna zdecydowanie wymaga gotowania- przetestowalam surowa, haczyki wbily się w gardło na kilka godzin, nieprzyjemne uczucie. Szczegółowe fotki bedą w kolejnych odcinkach. Wkrótce będziemy jedli osty na ostro. Wekowali palke wodna i kto wie, co jeszcze…:)

    1. BArtku, nie samymi witaminami człowiek żyje. Węglowodany w zupie są pożywne. Gotowanie to w przypadku niektórych surowców konieczność, unieszkodliwia toksyny.

    2. niekoniecznie. trochę z roślin oczywiście „wypływa”, ale przecież wypływa do wywaru, który jemy, część zabija wysoka temperatura, ale nie zmienia to i tak faktu, że jarzynowe/ ziołowe zupy są bardzo zdrowe, rozgrzewają układ trawienny i cały organizm, odkwaszają i nawilżają. Surowizna jest ważnym elementem diety, ale nie możemy (nie musimy) ograniczać się tylko do niej

  3. Ogonki łopianu mi nie smakują 🙁 Może gotowane, ale na surowo znam lepsze smaku, choćby pokrzywa 🙂
    Za to bardzo polecam młode listki lipy i mniszka na surówkę, jedno słodkie i łagodne, drugie ostrzejsze, gorzkawe w smaku, z oliwą i sokiem z cytryny, może być z kozim serem, smaczne i wiosennie urodziwe nad wyraz. Można posypać płatkami mniszka 🙂
    Przy okazji pytanie: ostrożeń warzywny można jeść całe lato, czy tylko wiosną?

  4. Hej, chciałam dopytać się o pędy (pastorały) paproci. Zebrałam właśnie w lesie niezłą kupkę, ale po przeczytaniu internetów trochę się boję -podobno może być trująca. Jak długo należy gotować pędy? Po czym dokładnie poznać, że się nadają? Czy należy usunąć porywające pędy włoski? Pozdrawiam, Julia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *