Octy ziołowe.


Nie lubię niektórych słów. Na przykład słowo lek bardzo mi nie pasuje. Być może dlatego, że nigdy nie byłam chora. Sami jednak widzicie, że na moim blogu od tzw. leków aż się roi: np. oczyszczona borowina, zioła. Nie nazywam ich lekami – po mojemu to składniki codziennej diety, które pomagają zdrowie zatrzymać lub odzyskać. Według mnie im więcej różnych dziwacznych substancji w codziennym menu, tym mniejsza szansa na rozchorowanie się.

Octy ziołowe, które są bohaterami dzisiejszego wpisu, mogą być bez wątpienia nazwane lekarstwami. Na forum zielarskim powstały nawet wątki o leczeniu boreliozy i grzybic (szczególnie kandydozy) ziołowymi octami. Linki są tutaj i tutaj – zajrzyjcie koniecznie, szczególnie jeśli takie octy są komuś potrzebne. W wątku o boreliozie rozwinęła się ciekawa dyskusja.

Ocet ziołowy jest bardzo łatwy do samodzielnego wykonania, a potrzebne składniki prawdopodobnie macie w domu lub ogrodzie. To przede wszystkim fajna przyprawa – dodatek do napojów, do mięs, do sałatek. Dzięki niemu potrawy mają ciekawszy smak, życie nie jest monotonne.
Ocet ziołowy robi się z octu i ziół. Po prostu zioła zalewa się octem, odstawia na dwa tygodnie w ciepłe miejsce i produkt gotowy. Jakie to mają być zioła? Według Waszego smaku i potrzeb. Jeśli mają leczyć konkretne choroby, to spis ziół znajdziecie pod wspomnianymi linkami. Jeśli mają być jak u mnie – dla smaku i pielęgnowania zdrowia, kierujcie się po prostu swoim gustem. Ocet najlepiej domowej produkcji. Ja stosuję domowy ocet jabłkowy.

Ocet macierzankowy – składniki: szklanka suszonej macierzanki, łyżeczka nasion kolendry, kilka kulek czarnego pieprzu. Pyszna kompozycja, wykorzystam do przyrządzania napojów (1 część octu na 5 części wody). Znakomity dodatek do potraw, jednocześnie zadba o walory smakowe, zdrowie układu trawiennego i zapobiegnie przeziębieniom.

octy ziołowe są nie tylko zdrowe, są bardzo ładneOcet rzepikowo – kocankowy z cynamonem i goździkami – taki ocet działa stymulująco na pracę wątroby, będę go dodawać do tłustych potraw.

suszone zioła trafiają do słoja z octem jabłkowym, ocet jabłkowy domowej produkcji Ocet wrotyczowo-trędownikowy – z kwiatem i liśćmi wrotyczu oraz liśćmi trędownika. Zrobiłam go jako bazę do napojów stymulujących odporność, jest bardzo smaczny (lubię wrotycz). Można stosować również na skórę, np. zamiast toniku. Wrotycz i trędownik hamują agresję autoimmunologiczną, pomagają więc w chorobach jak łuszczyca i azs.

Ocet rumiankowy z nasionami kopru – zapach rumianku pięknie przeniknął do octu. Pyszny jest napój na ciepło: ocet, miód i woda w lubianych przez siebie proporcjach. Taki napój zapobiegnie rozwojowi przeziębienia, przyniesie odprężenie i zlikwiduje ból brzuszka. Podobne działanie ma następny ocet

Ocet krwawnikowy z goździkami i nasionami kolendry.

zrobiłam jeszcze

Ocet lipowy – nie jestem z niego zadowolona, nie pachnie lipą.

Ocet miętowy – genialny do przyrządzania napojów w upalne dni.

Ocet goździkowo – kolendrowo- pieprzowy – wyszedł trochę za mało aromatyczny, nie ma to jak zioła rwane własnoręcznie!

ocet winny - 100 zastosowań w kuchni i w łazience

Wiadro z pierwszą porcją octu jabłkowego w tym roku stoi za oknem, ocet prawie gotowy. W planach mam kolejne, ziołowe kompozycje. Jutro wycieczka po zioła.

Techniczna wskazówka: moje octy są wyjątkowo aromatyczne, ponieważ zastosowałam taką oto sztuczkę

-użyłam samodzielnie robionego octu jabłkowego, który nie był klarowany ani pasteryzowany

-dodałam do ziół po 2 łyżki miodu

-odstawiłam w bardzo ciepłe miejsce

Moje octy zaczęły pracować – bulgotać, fermentować, na koniec wytworzyła się warstwa kolonii octowych (to taka biała galareta). Podczas tych burzliwych momentami procesów z ziół wyekstrahowane zostały wszelkie możliwe substancje aktywne. Przypuszczam, że taka sztuczka nie jest możliwa przy użyciu kupnego octu.

 

29 Responses

  1. Bardzo, bardzo dziękuję za ten artykuł 🙂 Co roku nastawiam własny ocet z własnych jabłuszek ale nigdy nie wpadłam na dodatek ziół.
    Rozumiem, że po dodaniu świeżych ziół fermentacja się wznawia? Mam już pomysły na octy….
    Pozdrawiam ciepło i pozdrawiam – Aga

    1. Akurat tutaj dodałam suszone zioła i miód, a fermentacja i tak się wznowiła. Jeśli chcesz z ziół świeżych, to lepiej zagrzać ocet przed zalaniem surowca.

  2. Między innymi dzieki Tobie przekonałam sie do ziół i zaczęłam eksperymentować. Dla mnie bardzo liczy się ktoś, kto potrafi porwać za sobą 🙂 Zatem baaardzo dziękuję.

    Takie pytanie dot.tematu: czytałam na forum o occie 7-złodziei. Robiłaś? Jak do tego się zabrać? Octem własnoręcznie zrobionym w tej chwili doprawiam wszystko co tego potrzebuje. Ktoś mi powiedział, że doprawiam sfermentowanym winem 🙂

    Pozdrawiam kreatywną Herbiness.

  3. Powiem szczerze, że jak przeczytałam Twój post to od razu zdziwiłam się, że dodałaś wrotycz. Wyczytałam, że wrotycz prócz garbników i innych związków zawiera również tujon, który znajduje się w olejku eterycznym wydzielanym przez wrotycz. A jak wiadomo tujon jest szkodliwy. Do octu na pewno przechodzi chociaż trochę tujonu. Chociaż piłam ostatnio piołunówkę, w której na pewno więcej jest tujonu niż w tym ocetcie wrotyczowym i żyję. Uważasz, że śmiało można eksperymentować z wrotyczem?

    1. Justyno, aż narobiłaś mi smaku na herbatkę wrotyczową. Oczywiście, że można spożywać, to fajne zioło – oczywiście z umiarem. Teraz dostępne są nasiona wrotyczu, pisałam o tym http://www.herbiness.com/herbatka-dnia-listopad/
      Szkodliwość tujonu w dużych dawkach jest bezsprzeczna. W herbatce, occie czy jajecznicy z liśćmi wrotyczu – nie ma takich dawek, które mogą szkodzić. Łukasz Łuczaj namawia nawet do ogryzania żywotników (małe dawki oczywiście)

        1. Oj, Mo 🙂 a skąd pomysł, że potrzeba dzieci na candidę leczyć? to poważna sprawa. Pewne ilości tych stworków to ma w sobie każdy człowiek, a zrównoważona dieta, bogata w prawdziwe składniki odżywcze, plus KISZONKI – czyli fermentowane warzywa, mleko czy ziarna, pozwalają utrzymać równowagę między siłami zła i dobra w jelitach i tkankach.
          Cukier w diecie z rozsądkiem, kiszonki plus warzywa (w tym prebiotyki – np. topinambur) i nie martwisz się candidą u dzieci.

          1. No właśnie sprawa jest bardziej złożona. Mam dziecko z dużą wybiorczosc jedzeniowa. Wspaniała inteligentna dziewczynka która odrzuciła większość z jadłospisu w wieku ok półtora roku. Wiem że dieta i jaką ale np sok z kapusty to jej wciskam upocona jako lekarstwo łyżeczka. Chciałam w związku ztym urozmaicić jej może uda mi się w napoju trochę przemycić czegoś co to cholerstwo ogranicza. W W swojej miejscowości nie mogę mądrego znaleźć nikogo od ziolek. A pediatra no cóż. .. rozkłada ręce a badania czarno na białym.

          2. Fajne są placuszki na fermentowanej fasolce, zobacz w poście Uttapam, pizza z jungli. A co do czarnuszki – sprawdź, może chętnie zje czarny słoik, czyli czarnuszkę z miodkiem – jest na blogu.

          3. Dzięki. I chylę czoła czarodziejko. Przepiękny blog zarówno wizualnie jak i w swej treści #magia

  4. Cześć. Mam pytanie, piszesz, że taka metoda wyekstrahuje wszelkie możliwe substancje aktywne. Czyli jest to metoda najlepsza ze wszystkich, lepsza od nalewek, intraktów, wywarów, metody z tłuszczami (jak przy kasztanowcu) ?
    A propo jeszcze tego kurdybanka- nie wiem czy zdobędę intrakt, więc zastanawiam się czy nie będzie nawet jeszcze lepiej jak zrobię z niego ocet ziołowy? Z tego co piszesz wnioskuję, że będzie co najmniej równie skuteczny na tą astmę…
    Albo go po prostu zjem, czy zjedzenie nie jest przypadkiem metodą , przy której dostarczamy zawsze wszystkie substancje aktywne?
    Pozdrawiam

    1. Magdo, wyekstrahuje dużo substancji rozpuszczalnych w wodzie w środowisku kwaśnym, co nie oznacza niestety wszystkich możliwych. Inne substancje lubią olej, inne alkohol, inne ocet, jeszcze innym wystarczy zwykła woda.
      Ocet ziołowy z kurdybanka jak najbardziej, jednak do intraktu przejdzie o wiele więcej olejków eterycznych. Oczywiście możesz po prostu zjeść i ta forma jest cudowna, pamiętaj jednak o ścianie komórkowej w roślinie – najlepiej byłoby wycisnąć sok.

  5. Jestem zauroczona rozmowami o ziołach, tyle ciekawych a praktycznych wiadomości wyczytałam dla siebie, bardzo mi się spodobało to co robisz, już się rozgościłam, pozdrawiam cię Inez

  6. Inez, zrobiłam kilka kompozycji podobnych do Twoich, teraz niecierpliwie czekam na możliwość spróbowania tych wspaniałości. Ciekawi mnie, jakie zastosowanie przewidziałaś dla octu z krwawnikiem, kolendrą i goździkami? Ja dorzuciłam do tego jeszcze troszkę kopru włoskiego (nasion oczywiście).

    Czy w tym roku też przewidziany jest October-fest?

  7. Witam serdecznie, chcę zapytać w jednym zdaniu. Co z tą „galaretką” bakterii octowych w occie jabłkowym. Zrobiłem, tylko przecedziłem przez sitko, postał trochę, piękny, złocisty, aromatyczny a tu bęc – po tygodniu na dnie unosi się „galaretka”… Proszę o komentarz – odcedzić i wyrzucić, czy zostawić i brać co jest w szkle ? Pozdrawiam

  8. Czy można zrobić z ocet z czarnuszki i czy będzie wartościowy.Albo np. Wrotycz z czarnuszką .A jak tak to w
    w jakich proporcjach.

  9. AZS nie jest chorobą autoimmunologiczną, chociaż niedawno były takie teorie i niektórzy tak jeszcze uważają. Używam octów w różnych kombinacjach na skórę od ponad roku i pozbyłam się AZS dzięki obniżeniu pH skóry. Zamierzam wypróbować teraz ocet wrotyczowy. Liczę na jego działanie przeciwzapalne i przeciwhistaminowe niezależnie od kwestii autoimmunologicznych, w których stan zapalny zresztą też jest obecny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *