Ocet z dzikiego bzu.

Wkoło domu las, w lesie krzewy dzikiego bzu. Dziki bez w ogrodzie i na łące. Wrześniowe gałęzie dzikiego bzu uginają się do ziemi pod ciężarem czarnych pereł.

Opuszczony sad, w sadzie jabłonki. Mizerne owoce, kwaśne i niekształtne, podobają się tylko mi i okolicznej zwierzynie. Sójki znaczą dziobami czerwone jabłuszka na najwyższych gałęziach, dziki wyjadają spady i owoce z najniższego piętra.

Nim poranek zdecydował, czy ma być słoneczny, czy deszczowy, uzbierałam skrzynkę jabłek i wiadro owoców dzikiego bzu. Duet wydał mi się idealny na nową porcję octu winnego. Oto, jak  przygotowałam ocet  z dzikiego bzu:

1. owoce dzikiego bzu otrząsnęłam z gałązek, odrzuciłam zielone i czerwone niedojrzałe owoce.

2.do 4 litrów czarnych bzowych kulek dodałam 2 litry wody i całość zagotowałam.

3.przetarłam zagotowane owoce przez sito, uzyskany sok gotowałam jeszcze 15 minut. Super widok, kiedy rubinowy sok pieni się i bulgoce. Do 5 litrów soku dodałam pół kilo cukru.

4.jabłka pokroiłam w plastry i umieściłam w moim naczyniu do produkcji octu.

5.pokrojone jabłka zalałam ostudzonym sokiem z dzikiego bzu.

6.naczynie powędrowało do domu – na dworze zimno jak na wrzesień. W domu ogień wesoło pali się w kominku, temperatura w sam raz do fermentacji.

Ocet bzowy można wykonać bez użycia jabłek, z samego soku z bzu. Potrzebny jest jednak starter do rozpoczęcia fermentacji (np.drożdże winiarskie).

Inny rodzaj bzowego octu to biały ocet bzowy. Jest to ocet z kwiatów bzu. Robi się go tak samo, jak bzowego szampana, tylko płyn należy pozostawić na dodatkowy tydzień w pojemniku fermentacyjnym nakrytym ściereczką. Można też przez pomyłkę zostawić na stole otwartą  butelkę bzowego szampana – szampan skiśnie, czyli zmieni się w ocet. Sam z siebie.

Szczegóły, dotyczące produkcji szampana/octu z kwiatów bzu znajdują się TUTAJ.

23 Responses

  1. Inez jesteś kochana. Super przepis, który chętnie skopiuję. Piękne dzięki za zdjęcia. Na Twojej stronie to sam cud miód.
    Pozdrawiam

  2. Super przepis, dzięki! Zarażasz Inez, nie wiadomo za co się zabierać! Czy za octy ziołowe, czy za przeróbke czarnego bzu. Paplałam o Twoich przepisach mojej przyjaciółce, podczas zbierania krwawnika, czarny bez w następny weekend. Pozdrowienia.

  3. Inez, a czy trzeba zagotowac owoce czarnego bzu? Czy nie wystarczyło by zmiażdżyć ich i połączyć z jabłkami i wodą? Może więcej dobrego by zostało w owocach bez obróbki cieplnej? pozdrawiam

    1. Owoce bzu należy poddać obróbce cieplnej, by unieszkodliwić alkaloid sambunigrynę. http://old.wino.org.pl/frames/bez_czarny.html
      „Bez czarny jest dobry do czerwonego wina (np. Port), jednak smak takiego wina nie każdemu odpowiada. Jest ono jednak doskonałym materiałem do doprawiania innych win, przy czym jego dodatek nie przekracza zwykle 10%. Ze względu na zawartość w owocach alkaloidu sambunigryny (która potrafi w dziwny sposób wpłynąć na żołądek i prawdopodobnie na głowę), należy sok lub miazgę owocową przegotować, co spowoduje rozkład sambunigryny.
      Na wino należy brać tylko owoce dojrzałe, bez szypułek i listków. Miazgę można wygnieść albo na surowo, albo sparzyć wrzącą wodą i fermentować owoce w miazdze, albo też ugotować owoce w przepisanej ilości wody i wygnieść.”

      fragment „miazgę wygnieść albo na surowo” jest ciekawy 🙂
      robił ktoś w Was wino/ocet z bzu bez obróbki cieplnej?

  4. Inez co sądzisz o zrobieniu octu z owoców dzikiej róży. Czy zmielić owoce maszynką i zalać w równych proporcjach woda i octem jabłkowym w celu wzbudzenia fermentacji?? Będę zobowiązana za podpowiedź.
    Pozdrawiam

    1. Jolu, to wygląda na dobry plan. Wyeliminowałabym jednak wodę z przepisu. Po co rozcieńczać na tym etapie? Napisz, jak wyszło, jestem ciekawa. Z mojej wyprawy po owoce róży nic nie wyszło, cały dzień mżawka.

      1. Inez Słoneczko, owoce róży zmieliłam maszynką (grube oczka), dodałam trochę jabłek oraz trochę prawie octu i zobaczę co wyjdzie. na razie wszystko pracuje i to szybko. wygląda to trochę jak maź przy mieszaniu codziennym ale zobaczę co dalej. Wody mało i zastanawiam się jak to będzie przy odcedzaniu. Pewnie octu nie będzie dużo. nastawiłam również ocet z owoców głogu i zobaczę co z tego wyjdzie. pamiętaj to Ty byłaś moją inspiracją do zrobienia tych octów. Twoje opisy i zdjęcia chciałoby się czytać i oglądać cały czas. Pozdrawiam

        1. jak ładnie do mnie piszesz, to bardzo miłe. Myślę, że wszyscy jesteśmy dla siebie wzajemną inspiracją. Gdyby nie było czytelników, nie byłoby autora. Nastaw też ocet na suszonych owocach czarnego bzu. Ja taki robię, super immunostymulant.

          1. Ocet na suszonych owocach bzu? A jak go robisz? Dolewasz zimną kranówkę i dodajesz matkę z innego octu?

          2. Wiem,,,, obiecałam kiedyś zdjęcie z rozwieszonym bzem na suszarce do ubrań ;P oto i on ;P ale powiem Ci, że po paru miesiacach miałam wrazenie jakby niektóre kuleczki bzowe były pokryte pleśnią… prawda jest tez taka, ze pozno go wtedy zbieralam i niektore baldachimy były juz podeschnięte… a że bez schnący naturalnie na krzakach ma tendencje do zbijania się „w nietoperze” tzn z rozłożystego baldachimu robi się bliżej nieokreślone „coś” to może nie wysechł tak jak trzeba. W tym roku uruchomiłysmy z mamą masową produkcję soku z bzu. Kwiczałam na samą myśl o obieraniu 😀
            po kilku tygodniach tej masowej produkcji – czyli przedwczoraj postanowiłam, że nazrywam jeszcze trochę bzu i ususzę ale na gazetach… przyduszony baldachimem do dołu tak, zeby był jak najszerzej rozpostarty 😉 tak powinno się dobrze wysuszyc 😉 będę z tego chciała zrobić ocet bzowy ;)) juz nie mogę się doczekać 😉

  5. Inez kochana nastawiłam ocet jabłkowy drugi raz (tamten cos sie splesnił ) ,troszke pożywki dałam (kilka łyzek coct jablkowego )i cyka sobie…ale ten z bzu dzikiego 🙂 o dało mi do tworczości dzieki Tobie .Super masz blog ,świetna z Ciebie dziewczyna 🙂 a głowa .przepisy :d o ho ho nie wspomne o piwniczce i otej super aparaturze do destylacji ..^” za całokaształt dzieki że Jesteś 🙂 na fb 🙂 tak pewno byśmy sie nie poznały choc to około 60 km 🙂
    pozdrawiam do znów 🙂

      1. Wyszedł gęsty, taki jak syrop. Zlałam i wczoraj odkryłam, że pachnie acetonem. Próbuję go ratować ale smutno mi bardzo, bo miałam na niego kilka pomysłów 🙁

  6. Witam, mam pytanie i wielka prosbe o szybką poradę.Nazrywalqm sporą ilosc kwiatu bzu czarnego z mysla o zrobieniu octu.Wszystko zarobiłam w słoikach, ale po nocy, zaczęło to wszystko dosc buzowac i nawet kipiec.Wiec przelalam zawartosc wszyatkich sloikow do plastikowej duzej beczki, ktora nadaje sie do celow sppzywczych, kiedys robilam kapustę.
    I teraz sie zastanawiam czy dobrze zrobilam?czy nie popsuje swojej pracy?mieszam codziennie,wszystkiego jest ponad polowa beczki, nie widze w niej buzowania, moze dlatego ze duzo tego jest?prosze napisz mi,czy to wszystko sie nie popsuje?czyvtaki ocet powinno sie robic moze tylko w szkle?
    Bede wdzeczna za wszyatkie rady, podpowiedzi.Nastaw zrobilam 9 czerwca, wiec poki co ma 5 dni.Ile powinnam go trzymac z kwiatem? Kiedy przecedzic kwiat?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *