Narodziny święta octu

Uwaga, uwaga! Ustanawiam Święto Octu. Od dziś co rok, dnia 27 października, będziemy świętować Dzień Octu. Królować będą kwaśne drinki, marynowane grzybki, buraczki i dynia.

27 OCTOber – zapamiętaj tę datę.

Kim jestem, że przywłaszczam sobie prawo tak zarządzać Waszym kalendarzem? To ja, ziołowa Iness, Octowa Wróżka. Znam odpowiedź na pytanie “jak zmienić w ocet wino, piwo oraz spirytus”. Wiem, jakich sztuczek dokonać, by octem stały się jabłka, kwiaty bzu i miód pszczeli. Jak przed wiekami królowa Egiptu zmieniam w ocet perły, czarne perły letnich łąk. Przyjaźnię się z Octową Matką, macicą octową. Ja, Octowa Wróżka, ustanawiam święto.

Przedstawiam Wam moją tegoroczną kolekcję octów:

jabłkowy, winogronowy, z kwiatów czarnego bzu, z owoców bzu i jabłek, z owoców czeremchy, z piwa.

Dziwi Was może, dlaczego, w jakim celu, zmieniam pyszne, owocowe słodkości w kwaśny ocet, zamiast zamknąć je na zimę w słojach napełnionych cukrem? Jak mogłam pozwolić, by domowe piwo i Beaujolais nouveau skwaśniały?

Wyobraź sobie pyszną esencję minerałów, witamin i innych zdrowych substancji stworzonych przez Naturę, zmagazynowanych w liściach, kwiatach i owocach. Esencję, która jest niezniszczalna, nie ulega rozkładowi ani zepsuciu, ponieważ ma zdolność do samokonserwacji. Esencję wolną od cukru i alkoholu, dzięki czemu można ją spożywać często. Esencję, która przywraca naturalną równowagę w organizmie, dba o zgrabną sylwetkę i blask włosów.

Tą esencją jest ocet winny. Opisałam w wielkim skrócie jego zalety.

Jeszcze nie tak dawno ocet winny nie wzbudzał u mnie emocji. Był ciekawostką żywieniową. Domowa produkcja octu stanowiła jedną z wielu umiejętności w moim repertuarze. Wytwarzałam przecież piwo, własne kremy do pielęgnacji cery i szampony do włosów, destylowałam olejki eteryczne. Ocet wpisał się na listę umiejętności, jak kolejna odznaka na mundurku skauta. Dopiero później, kiedy przyszła pora na testowanie moich wyrobów, odkryłam, jak pasjonujące i drogocenne mogą być octowe przygody.

Teraz ocet prawie codziennie gości w moim menu.

Piję go po treningu: mój aktualny trening to domowy fitness na zmianę z bieganiem. Pierwsza rzecz do zrobienia po ćwiczeniach to nawodnienie organizmu. Niektórzy sportowcy namawiają do picia plastikowych napojów, nafaszerowanych tablicą Mendelejewa i konserwantami, bo po wysiłku fizycznym trzeba uzupełnić elektrolity. Mój organizm domaga się octu jabłkowego z wodą (1:5). To naturalny napój izotoniczny. Idealnie uzupełnia, reguluje i przywraca harmonię. Neutralizuje toksyny i kwasy, które powstają w organizmie w czasie uprawiania sportu. A w dodatku …darmowy i przyjazny dla środowiska.

Piję, żeby przywrócić równowagę kwasowo – zasadową. Ludzki organizm potrzebuje równowagi. Oddychanie, aktywność fizyczna, dieta mięsno-zbożowa zakwaszają organizm. Zaczynają boleć stawy, mięśnie nie są już gibkie, wzrasta ciśnienie krwi , pojawiają się inne, liczne dolegliwości. Trzeba przeprowadzić “odkwaszenie” organizmu. Można to zrobić na wiele sposobów – stosując zioła, dietę warzywno – owocową oraz pijąc ocet winny rozcieńczony wodą. To ostatnie jest najłatwiejsze. Każdy z nas ma własną intuicję żywieniową, głos własnego ciała. Czasem nie słyszymy go, bo zagłusza go szelest gazowanej coca-coli, chrzęszczenie chipsów i rożne inne trucizny, legalnie sprzedawane w sklepach. Jeśli jednak wyeliminujemy z życia paskudowy szum, to sami będziemy wiedzieć, kiedy organizm należy odkwasić oraz jaka ilość octowego napoju jest nam potrzebna.

Konserwuję octem żywność. Nie mam w domu lodówki (nie mam też telewizora, ani pompki do centralnego ogrzewania). Żywność przechowuję w podziemnej piwnicy. Przetwory octowe z moim własnym octem to prawdziwe delikatesy, szczególnie ryba w occie. Ale to już nie moje kompetencje, żeby o tym opowiadać –  o przepis na taką pyszną rybę trzeba zapytać mojego Cudownego Kucharza (szczególnie ta wersja z octem z kwiatów bzu czarnego).

Wykonuję ziołowe mikstury z octem, herbimele i cydr ognisty. Wykorzystuję jako ekstrahent do ziół – octy ziołowe. Tworzę kompozycje, które jednocześnie leczą i wzbogacają smak potraw.

Stosuję ocet winny do płukania włosów, do sporządzania toników kosmetycznych.

Widzicie teraz, jaki to drogocenny płyn? Z pewnością wart święta.

A może znasz już jego wartość i trzymasz go w domowym skarbcu? Znasz tajniki domowej produkcji, czy dopiero chcesz je poznać? Zapraszam Was wszystkich do świętowania, dzisiaj tylko wirtualnie – kto jednak wie, jak potoczą się losy Święta Octu? Zamieszczajcie kwaśne komentarze, a spośród komentatorów wylosuję trzy osoby, które dostaną świąteczny prezent – każdy po trzy buteleczki domowego octu (200ml) o wybranym przez siebie smaku.

Przepisy i instrukcje z octem w roli głównej zebrałam na stronie Octy winne.

Mój ocet został dzisiaj zamknięty w skarbcu. Od jutra można…robić kolejne, np. balsamiczny ocet jabłkowy.

 

25 Responses

  1. Dzięki Tobie Inez i Twojej pasji którą poznałam, ja sama zrobiłam octy w kilku smakach. Estragonowy z kolendra jest rewelacyjny. Mam jeszcze malinowy i z aronią oraz paprykowy. Ale co najwazniejsze. Ja też zaraziłam moje koleżanki do wyrobu octu domowego. I do czytania Twojego bloga. Ładne masz piwniczki, wszystko stylowe, niezwykłe. Pozdrawiamy ze Zgierza-Twoje uczennice.

  2. Nie wierzę, że jeszcze nie ma tu żadnego komentarza 🙂
    Inez imponująca ta Twoja kolekcja octów, ja wciskam moje rodzinie i patrzą na mnie jak na dziwoląga (tak samo reagują na gotowanie bez kostek rosołowych, wegety i maggi). Ocet z wodą zaczęłam pić w ciąży: po prostu coś mi kazało, ciało domagało się octu, być może była to cukrzyca ciążowa… potem odkryłam ocet do płukania włosów: był kluczem do zagadki „jak myć włosy szarym mydłem?”, niedawno nastawiłam cydr i przyglądam się mu codziennie wysyłając w myślach zaklęcia 🙂 Och… gdyby ocet potrafił jeszcze uleczyć głupotę 😀

    PS
    Zazdroszę Ci nieposiadania TV… u mnie w domu sa dwa odbiorniki i mam ochotę je wywalić przez okno.

  3. to ja się chętnie dopiszę do octowego klubu 🙂 zaczynałam od malinowego na jabłkowym maminym, potem był jabłkowy, rokitnikowy na jabłkowym i czysty, malinowy, teraz dochodzą dwa śliwkowe – jeden z pestkami a drugi bez, oraz najnowszy z inspiracji K’lary – z owoców dzikiej róży. i to jeszcze nie koniec!:)

  4. Tak Wam zazdroszczę rokitnika. U mnie (okolice Krakowa) niestety nie spotkałam, nawet na placu targowym.
    Olu, jak smakuje ocet rokitnikowy? Da się to opisać? 🙂

  5. K’laro, na Łuskiewniku jest podpowiedź o możliwości zakupu gałązek rokitnikowych z owockami. Moja octomania ukierunkowana jest teraz na owoce kaliny.

  6. Wspaniała strona i fantastyczny wpis. U mnie ocet jabłkowy stał się bazą dla marynowanych grzybków, cukinii na słodko i Twojego, ognistego cydru. Z podarowanych przez Teściową, lekko podfermentowanych jeżyn, powstał wspaniały, klarowny ocet jeżynowy.
    Rybki to genialny pomysł na następny sezon.

  7. i jeszcze komentarz Agi z FB (przepisałam, bo nie wszyscy mamy na FB konto)
    Aga pisze: Od roku codziennie wznoszę toast drinkiem wg Twojego przepisu zwany Oxymelem (woda, ocet, miód + jakieś rozgrzewające przyprawy) działa jak napój energetyczny. A w tym roku odkryłam ocet jako podstawa do walki z wirusami i nie wyobrażam już sobie jesieni bez nastawiania octów – dzieki za wpisy cudne zdjecia i edukacje społeczeństwa w kwestii zielarsko/zdrowotnej http://agakrok.blogspot.com/

    1. Witajcie na octowym Święcie 🙂 Inez nasza niekończąca sie inspiracjo za każdym razem kiedy wychylam octowego drinka myśle o Tobie. Pewnie do końca nie zdajemy sobie sprawy o bogactwie tego napoju/lekarstwa stosowanego wew. A okazuje się że to i tak nie wszystko co ocet ma do powiedzenia. W tamtym roku przez jakiś czas w oxymelu maczałam wacik i przemywałam nim skórę twarzy, po kilku dniach było juz widać niesamowite efekty. Włosy też z płukanki octowej są niezwykle zadowolne. To wypróbowałam na sobie i polecam. Mam jeszcze informacje, którą moze ktos potwierdzi ; podobno kotki czesane grzebyczkiem namoczonym w occie jabłkowym nie mają problemów z insektami. Goroąco pozdrawiam – Aga

          1. Nie no super hasło 🙂 ocet wymiata 🙂 Inez jeden dzień świeta octu to za mało. Mięsiąc octu, nie lepiej Rok Octu ! Jak to było na forum? OCTOber Fest 😛 Już widzę te zamówienia i Inez biegajaca z tacą; ocet czeremchowy, dla Pani malinowy, Państwo jabłkowy z kropelką porzeczkowego… 😀 a jak się skończy OCTOber Fest to Święto Ognistego Cydru :> itd.

  8. Inez, jestem Twoją zagorzałą fanką 🙂 Koniecznie musimy zorganizować letnie spijanie octów przy świętojańskim ognisku. Jeszcze swoich nie nastawiłam, bo inna robota mnie wciągnęła bez reszty, ale póki są jabłka, jest nadzieja!

    1. W zasadzie to czemu nie letnie spijanie i dodatkowo święto 27.10? Dwa zielarskie święta to nie jest dużo :). No, chyba, że mnie wyobraźnia poniesie i zorganizuję jeszcze kilka innych. Bardzo mi się podoba pomysł ze świętojańskim ogniskiem. To dobry termin.

  9. Witajcie 🙂
    Ponad poltora roku temu zadalam glosno pytanie :
    Ocet – wrog, czy przyjaciel ?
    Jak sie okazuje – Wielki Przyjaciel !
    – Inez to udowodnila nam wszystkim we wspanialy sposob 🙂
    Mysle, ze ustalenie dnia Swieta Octu – 27.pazdziernika przejdzie do historii ziololecznictwa wraz z Twoim Imieniem 🙂
    Gratulacje !
    Rozpoczelas nowa epoke i przeslannictwo w walce z wirusem grypy ,
    tworzac swietna „naturalna szczepionke” dla wzmocnienie naszego immunsystemu.
    Wdzieczni pozostaja z pewnoscia Wszyscy ! a mamy ze swymi pociechami na czele 🙂
    Zaoszczedzisz korzystajacym z Twych octow wielu skutkow ubocznych lekow syntetycznych.
    To, czego dokonalas … jest na miano naukowca.
    Pisze bardzo powaznie – zachowanie w octach wszystkich wartosciowych skladnikow roslin, ziol, owocow, poprzez samokonserwowanie to wspaniala sprawa.
    Rozwwijaj sie droga Inez w Octowym Swiecie – dalej – z pozytkiem dla Nas Wszystkich.
    Pozdrawiam serdecznie Wszystkich Octowiczow 🙂

    1. Dziękuję Wam ogromnie. Mam nadzieję, że kiedyś się spotkamy i wzniesiemy toast octowymi drinkami.
      Montly, matko chrzestna tego blogu – dzięki za komplement, skoro chcesz więcej mnie na zdjęciach – to tak będzie :). Szykujcie się również na filmiki. A to za namową Agi.

      Dopowiem jeszcze, że w losowaniu octowych nagród wezmą osoby, które zamieszczą komentarz w octowym miesiącu czyli w OCTObrze.

      Druga wiadomość – blog ma charakter informacyjno edukacyjny, nie mam sklepu z octami i nie sprzedaję swoich wyrobów. To nie jest forma reklamy. Może w przyszłości będzie inaczej, poinformuję Was. Chcę Was przede wszystkim zachęcać, inspirować, pokazać, że zielarstwo to fajna zabawa. Fajna i pożyteczna dla zdrowia i kieszeni.

  10. Inez dla nas wszystkich stanowi niesamowitą inspirację. To dzięki niej odkryłam, że przecież mogę także wykonać ocet jabłkowy z dzikich jabłoni. Zbierałam zioła i cieszyłam się na myśl, że znowu wykonam dla siebie i bliskich jakże cenne przetwory i nawet nie pomyślałam, że mogę wykonać ocet.
    Zachwycona jej produktami, zdjęciami i pasją postanowiłam zrobić ocet z owoców dzikiej róży i owoców głogu. Z niecierpliwością czekam, aż przestaną pracować.
    Octy będą od dziś gościć na moim stole i w miksturach kosmetycznych. Już nie mogę się doczekać przyszłego roku by wykonać napój bzowy wg przepisu naszej gospodyni.

    Tą drogą pragnę dołączyć się z serdecznymi życzeniami dla naszej -Czarodziejki – Inez.
    Pozdrawiam cieplutko i jeszcze raz dziękuję.
    Jola

  11. Podziękowania za wszystkie inspiracje i udowodnienie, że wszelkie zioła wyrastające obok nas (nawet te potencjalnie niechciane zwane „chwastami”) są skarbnicą nie do prZecenienia…
    Pozdrawiam z głębi serca! ….i proszę o więcej! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *