Anyż.

Nie mam telewizora, od wielu lat. Tendencyjne komentarze i nachalne wysiłki sterowania moimi poglądami i rozkładem dnia, zniechęciły mnie zupełnie do oglądania telewizji. Od czasu do czasu, kiedy jestem w hotelu, to włączam tv z czystej ciekawości. Nie wiem, może liczę na cud, że akurat emitują coś fajnego. Niestety, to czcze złudzenia. Program jest monotonny, rozróżniam dwa główne nurty: molestowanie atrakcyjnym kredytem na niepotrzebne wydatki i trucie tabletkami. Nurt tabletkowy jest szczególnie paskudny. Mili prezenterzy wmawiają widzom, że tabletka to nieodłączny element codzienności, jakby deser, konieczność. Kiedy ostatnio słyszałam te kłamliwe treści, trwał akurat sezon grillowy i lansowano tabletki na trawienie. „Idziesz na ogrodowe przyjęcie? włóż elegancką tabletkę do kieszonki, inaczej będziesz się zwijał z bólu brzucha”.
Wiem, czasem idziemy na przyjęcie, gdzie ratunek może okazać się konieczny, bo gospodarz nie stosuje tak zdrowych taktyk żywieniowych, jak my. Dlaczego zaraz tabletki? Tyle leczniczych ziół latem zerwać można prosto z Natury. A jeżeli gospodarz ma akurat cmentarny trawniczek przed domem i nie rosną tam żadne chwasty? Okropna wizja, prawda? Na taką okoliczność mam coś specjalnego, smakowitą nalewkę ziołową w stylu Undenberg.

Undenberg to trunek sprzedawany w malutkich butelkach o pojemności 20ml. To jednocześnie prawdziwy lek ziołowy. Sekretna kompozycja ziół z 43 krajów smakuje doskonale i pomaga w trawieniu nawet bardzo ciężkostrawnych dań. Poza tym lekko pobudza, dzięki czemu nie pojawia się umysłowa ociężałość związana z przejedzeniem. Undenberg jest w Polsce dostępy w jednej sieci marketów.  Moja natura wynalazcy oczywiście namówiła mnie do stworzenia własnej wersji tego trunku, nazywam ją Herbiberg. Głównym składnikiem jest anyż i z tego powodu przepis na Herbiberga właśnie dzisiaj. O anyżowych cukierkach i wykrztuśnym działaniu olejku anyżkowego będzie innym razem.

Mój Herbiberg to dosyć skomplikowana kompozycja ziół. Oryginał skomponowany jest ze składników pochodzących z 43 krajów i do liczby 43 składników dążę w mojej recepturze. Ilość trochę przytłaczająca. Niektórych nazw może nawet nie znasz. Tym lepiej, bo dzięki temu wpisowi możesz o nich przeczytać :). To cudowne, uświadomić sobie ile skarbów skrywa Natura, ile niepoznanych smaków, aromatów. Prawdziwa przygoda i cieszę się, że przeżywasz ją razem ze mną.

Mój skład poddawany jest ciągłym poprawkom. Robię trzecią wersję Herbiberga. Tym razem nowością są nasiona pokrzywy, nasiona kakaowca i guarana (regenerują układ nerwowy, pobudzają). Pierwszy raz dodam bluszczyk kurdybanek i ziele lofantu (od Bakterii komentatorki :).

anyż w nalewceAktualna lista składników Herbiberga:

  1. nasiona kawy, potłuczone 1cz.
  2. nasiona kakaowca, potłuczone 1cz.
  3. guarana 1cz
  4. yerba mate 2cz
  5. kora lapacho 1cz.
  6. wąkrotka 1cz.
  7. bacopa 1cz.
  8. nasiona pokrzywy 1cz.
  9. liście mniszka lekarskiego 1cz.
  10. liście czeremchy 1cz.
  11. ziele sadźca konopiastego 1cz.
  12. ziele rzepiku 1cz.
  13. krwawnik 1cz.
  14. marzanka 1cz.
  15. kawa żołędziowa 1cz.
  16. bluszczyk kurdybanek 1cz.
  17. jaskółcze ziele 1cz.
  18. pięciornik srebrny 1cz.
  19. bobrek 0,5cz.
  20. estragon 1cz.
  21. ostropest grubo mielone nasiona 2cz.
  22. kurkuma 1cz.
  23. kolendra 0,5cz.
  24. kardamon 1cz.
  25. anyż gwieździsty 5cz.
  26. wanilia 1 laska
  27. goździki 1 cz.
  28. cynamon 1cz.
  29. ziele angielskie 1cz.
  30. pieprz czarny 0,5cz.
  31. tysiącznik 1cz.
  32. arcydzięgiel 1,5cz.
  33. bazylia święta 1cz.
  34. lofant 1cz.

anyż i ine zioła na nalewkęanyż gwiazdkowyanyż w nalewce

Wszystkie te składniki umieszczam w naczyniu szklanym i zalewam 50% alkoholem. Następie odstawiam w ciepłe miejsce na kilka tygodni. Po kilku dniach płyn nabiera pięknej barwy, a smak? już czuć, że będzie z tego Herbiberg. Po upływie kilku tygodni odcedzę płyn i przeleję do malutkich buteleczek – nalewkę spożywa się dosłownie po łyczku, działa wyśmienicie. Fusy po Herbibergu zastosuję jako luksusową marynatę, przyprawę do różnych dań. To jednak dopiero w połowie grudnia.

Ciekawa jestem ogromnie, ile ziół z mojej listy masz u siebie w domu? ile znasz? ile potrafisz rozpoznać na łące? jaka jest Twoja ulubiona kompozycja na ziołową nalewkę?

A może masz pomysł na brakujące 9 składników do mojej kompozycji? Zapraszam do komentowania, bardzo lubię komentarze :).

 

39 Responses

  1. Przez łakomstwo, kilkukrotnie ratowałem się Undenbergiem po przyjęciach. Działanie dobroczynne, pomaga. Zrobiłem przegląd moich zbiorów, mam 9 składników. Brakujące zakupię i robię według Twojego przepisu.
    Moja nalewka to jałowcówka. Czy dodałaś jałowiec do swojego Undenberga, bo jest w spisie na kartce?

    1. Januszu, to miłe, że postanowiłeś zrobić nalewkę według mojej receptury. Trzymam kciuki! Jagód jałowca nie dodałam, bo nie pasują smakowo.

  2. Jestem fanką nazwy „bluszczyk kurdybanek”. Zawsze się uśmiecham. Tak ładnie to brzmi. Ale i tak dopiero Ty mi o nim powiedziałaś. Jak jest bluszczyk kurdybanek to musi być dobre:-)

    1. A „przytulia” znasz? 🙂
      z modern art „obrazki plamiste”
      urocze „czarcie łajno”
      Mam w głowie taki post o poezji w zielarstwie. Nazwy są czasami boskie.

  3. Jest też nalewka rozsławiona przez Melchiora Wańkowicza czyli Trojanka Litewska. Jej skład można znaleźć w rejestrze leków, Litwini nadaj ją produkują przemysłowo a gotowy zestaw ziół można nabyć w necie lub sklepie zielarskim. Miałem okazję porównać oryginał z własnym nastawem i uważam, że nastaw na ziołach od zielarza jest smaczniejszy od litewskiego. Może to za sprawą miodówki którą dodałem z własnej inicjatywy.
    Na żołądek działa rewelacyjnie.

    1. Andrzeju, super. Uwielbiam takie chwile, kiedy za prawą magicznej frazy budzi się we mnie zapał do eksperymentów. …czyli Trojanka Litewska… to właśnie ta fraza. Dzięki. „Miodówki” masz na myśli „miodunki”?

      1. Dodać miodunki (płucnika) by można, by spektrum działania trunku poszerzyć:)
        Ja dodałem jednak dość prosto i po chłopsku, nalewki na miodzie.
        Też zdrowo i smacznie:)

        1. Teraz zrozumiałam. Nalewka na miodzie to fajny sposób, kiedy chcemy nadać słodki wymiar trunkowi. Fabrycznie dodaje się glicerynę. Z miodem zrobię kiedyś idealnego Cointreau. 🙂

  4. Super sprawa:) Większość ziół znam ale jest kilka mi nieznanych. Czy zdradzisz gdzie ten undenberg moizna kupic w Polsce? I jaka cena? I czy dzieciom można podać na problemy brzuszkowe? Pozdrawiam

    Ps Jak tam ocet jabłkowy? Gotowy?

    1. Moniko, nie mogę sobie właśnie przypomnieć, gdzie można go kupić. Dzieciom raczej nie, ten kupny na pewno się dla dzieci nie nadaje. Domowy możesz zrobić bardziej skondensowany i zaaplikować mini mini dawkę, a to już lepiej. Chociaż i tak ryzykowne, bo dzieci mają takie małe brzuszki. Dzieciom lepiej coś prostego, rumianek, krwawnik, koperek. O, nasiona kopru dodam jeszcze. Natchnęłaś mnie, dzięki :))))

  5. Można go zakupić w większym sklepie np: Auchan w dziale alkohol.
    Mój undenberg nadal się robi, ale jest ubogi w składniki.
    Inez a o pażckach topoli, świerka lub babce szerokolistnej pamiętałaś?
    Kolejny świetny post 🙂

    1. Hunter, dziękujemy zbiorowo za namiary na Auchana. O babce zapomniałam. Jesteś drugą osobą, która doradza iglaki. Muszę koniecznie sprawdzić oryginał pod tym kątem, ja nie pamiętam tej nuty. Pączki topoli to super sprawa, wolę je jednak w napoju dla sportowców, takim regenerującym po wysiłku/zapobiegającym zakwasom i zapaleniu mięśni. Pączki są trochę napotne, dla mnie nawet mocno.

      Dziękuję za komplement.

    1. Kasiu, a jeżówka ma jakiś charakterystyczny smaczek w nalewce? nie robiłam jeszcze z nią alkoholowych eksperymentów, chociaż odwar czasami popijam. Dziękuję za propozycję 🙂

    1. Dziurawiec, no tak. Czarnuszka nie pasuje, zbyt intensywny, charakterystyczny smak. Raz zrobiłam wersję z odrobiną bukwicy. Bukwica zagrała bez pytania pierwsze skrzypce. Nie na taki smak liczyłam.
      Pobudza do działania? żebyś widziała Tamaro mój uśmiech 🙂

  6. naliczyłam, że znam i używam połowy, kilka pozostałych znam z nazwy, a reszta to całkowita magia 🙂 a może by lukrecji trochę dodać? i liści cynamonowych!

    1. Olu, czytasz w moich myślach. Lukrecja właśnie za mną chodzi, dodam. Liście cynamonowe zaintrygowały mnie okrutnie, skąd się je bierze? Znasz i używasz połowę składników, to Ty zielarka jesteś.

      1. taa, zielarka… w młodości co prawda czytywałam Agrypichę i mianowano mnie Olutkiem Rumiankowym, ale to było dawno i dopiero od niedawna na nowo się uczę 🙂 liście cynamonowe miałam kiedyś w takiej mieszance garam masala do samodzielnego mielenia, a ostatnio namierzyłam je w fajnym sklepie z przyprawami, ale to w Kopenhadze. jak nie znajdziesz nigdzie to Ci wyślę 🙂

  7. !/3 ziół znam, 1/3 – to nazwy słyszane i wyczytane, reszta to oczywiste – znajduje u Ziolowej Czarodziejki. Obecnie zbieram produkty, by zrobic.
    Czy czystek bz tu pasowal ?
    pozdrawiam

    1. Piołun pięknie pachnie i ma świetny kolor, od tej goryczy jednak aż buzię wykrzywia. Wystaczy polizać rękę po rwaniu piolunu. Bylica pospolita pasuje.

      Następne zestawienie zrobię inaczej – zioła z 43 krajów. To dopiero będzie gimnastyka umysłu.

      1. Miało być „nasza bylica”. 😉
        Piołun jest cholernie gorzki, ale na sprawy żołądkowe działa fantastycznie.
        Do głowy przyszło mi jeszcze oregano.

        1. Masz rację, Mitochondrium. Robiłam sobie kiedyś herbatkę piołun plus kocanka piaskowa. Zrobiłam mieszankę w woreczku. Piolun ma kolor podobny do łodyżek kocanki. Zapomniałam, że to mieszanka, po kwiatkach rozpoznałam kocankę. Zrobiłam herbatkę i hops, do buzi. Spory łyk. Nauczka, mieszanki należy ZAWSZE podpisywać.

  8. Do jednej z moich wersji pigwóweczki dodję dużo mniejsze spectrum niz Ty 🙂
    Jednak w pewnym zestawie ładnie się obok arcydzięgla komponował aromacik korzenia omanu. Do tego szczypta mojego sztandarowego dodatku dla ożywienia smaku – własnego suszu geranium 🙂

    1. Zulu, słowo pigwóweczka od dawna wypisane w moim mózgu, trzeba jednak najpierw zasadzić drzewo 😉
      Geranium, pysznie – umiejętności uprawy roślin doniczkowych gratuluję. Mój talent w tej kwestii – ujemny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *