Wigilia na skraju lasu.

Miasto – szara mozaika betonu, kamienia i stali, połączona czarnym spoiwem asfaltu. Gdzieniegdzie znaki interpunkcyjne: plamki zieleni. Drzewa, jakby zbłąkane w tej kanciatej przestrzeni. Klomby, przystrojone zielenią „pod linijkę”, dziwacznie grzeczne i posłuszne. Pelargonie na balkonie. Czasem pies na uwięzi przerywa ludzką samotność. Czasem  kot, co nie całkiem zapomniał o swej dzikiej naturze.

Las – zielony, gęsty splot pni, gałęzi, łodyg i źdźbeł. Nieprzebrane bogactwo budulca na gniazda, norki, kryjówki. Dzikie jedzenie na drzewach, na krzewach i na ziemi. Dużo jedzenia. Jeszcze więcej głodnych pyszczków. Leśny rytm zostaje czasem przerwany obecnością człowieka.

Przedmieście – szarość miesza się tutaj z zielenią, dwa światy miękko się przenikają. Chodnik pod jabłonką zasypany owocami, których nie ma komu sprzątnąć. Soczysta łąka odważnie wdzierająca się na asfalt. Ulica kończy się nagle, jakby przytłoczona majestatem pola i lasu. A na polu, zamiast kapusty,  rosną równo wystrzyżone domki – nowa dzielnica.

Przedmieście to miejsce, gdzie człowiek na nowo odkrywa harmonię współistnienia z dziką przyrodą. Z okien salonu może podziwiać leśną zwierzynę, przywabioną ciekawością i łatwo dostępnym pokarmem. Może doświadczyć współistnienia z czymś innym, czymś więcej. Odzyskać rozsądek, wyłuskać się spomiędzy sztucznych powinności i szumu informacji. Poczuć radość życia.

Miłe i słodkie, jednak dzikie. Rozsądek podpowiada sposób zachowania wobec zwierząt. Wystarczy zachować odpowiedni dystans i wszyscy są bezpieczni.W wigilijny wieczór odwiedziły mnie dziki – te same, co na fotografii, tylko już starsze i potężne. Ciemna sierść pokryła charakterystyczne dla młodziaków paski. Kropkowany Biszkopt i Chmurka są ciągle oryginalnie umaszczone. To wielka radość je oglądać. Po półrocznej batalii o ich „usunięcie” większa część stada jest ciągle w komplecie. To nieświadomi swego szczęścia mieszkańcy przedmieścia, chcieli zrobić ze zwierzętami „porządek”.Pod świerkiem czeka jeszcze wigilijna porcja dla sarenek.

Życzę Wam jak najwięcej radosnych chwil. Bliskości i zrozumienia dla Natury. Dużo przytulania i czułości. Szczęścia.

6 Responses

    1. Januszu, mam dobre wieści. Pewnego jesiennego popołudnia zauważyłam największego wroga dzików, z aparatem fotograficznym w rękach.Fotografował dziki i rozentuzjazmowany krzyczał: „Jakie one są piękne! Z nimi trzeba się integrować, nie eliminować.” Radykalna zmiana postawy młodego człowieka.
      Chociaż nie wiem, o jaką integrację mogło mu chodzić. Wystarczy zostawić je w spokoju :).

  1. Tak. Wpis cudownie kojący. Gubimy kwinesencję Świąt kupując, szykując.. A tu tak proste życzenia budzą tęsknotę za czymś, co jest w zasięgu ręki. Tylko my zapominamy o jego istnieniu. Ściskam Świątecznie.

  2. I dostrzeżenia innego człowieka i takiego dzika w tym człowieku – pięknego, dzikiego, głodnego życia.
    Inez, tak bez słów ściskam Cię mocno.

    1. Pięknie Moniczko. I jeszcze, żeby każdy szanował dzikie swoje wnętrze, żywił i przytulał, pozwalał się wybiegać. Tymczasem tendencja jest taka, żeby swoim własnym dzikiem gardzić. A to moim zdaniem błąd. Natura człowieka jest skomplikowana Pomieści kulturę i sztukę, i turlanie w błocie rownież. ;))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *