Pyłkos – super cukierek z pyłku pszczelego.

30 minut zeszłorocznych wakacji spędziłam w pszczelim ulu. Miałam tam miękkie posłanie i światełko. Wysłuchałam pszczelego bzzzz, pszczelich ploteczek i dyskusji. Słuchałam uważnie, zapamiętałam i teraz opowiadam: W połowie lipca najwięcej emocji  wzbudzają wśród pszczół „odławiacze pyłku”, czyli metalowe skrzyneczki, montowane przed wejściem do ula. Laikowi może się wydawać, że to przedsionki, w których  pszczoła oczyszcza nóżki z polnego pyłu, zanim wejdzie do swojego mieszkanka. Podłoga przedsionka wyłożona jest drobną siatką, więc pył osypuje  się niżej, do specjalnej szuflady – nie trzeba nawet przedsionka odkurzać. Te wspaniałe udogodnienia nie wprawiają jednak pszczół w dobry nastrój. Polny pył na ich nogach to nie żaden brud, to starannie utoczony w kulę pyłek kwiatowy – pożywne białko dla pszczelego potomstwa. Kiedy pierwszy raz ujrzałam porcję pyłku pszczelego, byłam przekonana, że te kolorowe kulki są zrobione przy pomocy jakiejś sprytnej maszyny. Okazuje się jednak, że to pszczele rękodzieło – podczas kilkugodzinnej wycieczki na łąki pszczoła zbiera pyłek z kwiatów i samodzielnie lepi okrągłe porcje. Przykleja je do nóżek i wraca z ładunkiem do ula. Wiosną ma drogę wolną. W połowie czerwca pojawiają się metalowe przedsionki i pszczoła stąpając po siatce – wycieraczce gubi kulki. Dzięki  odławiaczom pyłek trafił do diety człowieka. To cenne źródło witamin, mikroelementów i białek. Kulki pyłku pokryte są warstwą substancji zabezpieczającej, niestrawnej dla człowieka. Przed spożyciem zaleca się rozpuszczanie pyłku w wodzie – wieczorem zalej 1 łyżeczkę pyłku porcją wody (około 100ml), rano napój będzie gotowy. Pobudzi jak poranna kawa. Przyznam jednak, że nie przepadam za pyłkowym napojem. Lubię za to pyłkosy – pyłkowe cukierki, najzdrowsze cukierki świata, super pożywne. Zabieram pyłkosy ze sobą na wyprawy po zioła, wycieczki. To znakomita przekąska po treningu. Sięgam po nie, kiedy czuję lekki głód i zmęczenie,  jednak nie wieczorem – pyłkosy pobudzają, a ja lubię dobrze się wyspać. Pyłkosy – składniki:

  • miód (gęsty) 30ml.
  • pyłek pszczeli 100ml.
  • wiórki kokosowe.

Wykonanie:

  • zmieszaj miód z pyłkiem na gęstą masę
  • uformuj kulki
  • otocz wiórkami kokosowymi
  • opakuj w papier do pieczenia

Uwagi:

  • połączenie pyłku z miodem to rozwiązanie podpatrzone w ulu – tak właśnie robią pszczoły
  • pszczoły mieszają pyłek z miodem dopiero w swoich buziach, miód i pyłek przechowują w ulu osobno
  • nie rób dużo pyłkosów – wystarczy zapas na tydzień.
  • pyłkosy trzeba jeść bardzo wolno, trzymać w buzi około 60 sekund, pogryźć i zmieszać ze śliną (chodzi o przyswajalność substancji)
  • pyłkosy będą mniej słodkie, jeśli do pyłku i miodu domieszasz większą ilość wiórków kokosowych.

W ulu podsłuchałam pszczelą naradę: -bzzzz, nośmy mniejsze kulki, to nam się nie będą odklejać na siatce-pułapce! Rzeczywiście. W drugiej połowie lipca pszczoły są już tak sprytne, że wydajność  odłowu pyłku gwałtownie spada. Kulki  na pszczelich nóżkach mają mniejszą średnicę, niż oczka siatki i metalowa pułapka jest bezużyteczna. „Przedsionek” zostaje zdemontowany, pszczoły mogą swobodnie gromadzić zapasy. Z jednego ula odławia się w ciągu roku 2 do 3 kg pyłku. Myślisz, że moja przygoda w ulu to bajka? Nie, to rzeczywistość. Tak właśnie wypoczywałam na Ukrainie, w przepięknej okolicy Skoliwskiego Parku Narodowego. W pasiecie Wiktora, sławnego na całą okolicę specjalisty od leczenia ulem, zbudowana jest  komora inhalacyjna, podłączona bezpośrednio do 2 uli. Czas przebywania w komorze jest kontrolowany przez Wiktora – sesje nie trwają dłużej, niż 30 minut. Po takiej sjeście w ulu  człowiek nabiera wielkiej energii, oddech oczyszcza się, a ciało relaksuje.

20 Responses

  1. mi ten napój pyłkowy bardzo pasuje, tylko robię trochę inaczej – namaczam w niewielkiej ilości wody + trochę miodu, i później jak pyłek rozmoknie to dolewam maślanki/kefiru i miksuję na koktajl, często do tego też owoce. dobre na śniadanie. pyłkowe kuleczki kojarzą mi się tak bardziej do ssania:) żeby pyłek trochę rozmiękł w ustach. można go tez użyć jako kolorowej posypki, np na bita śmietanę albo lody – wartościowsze niż sklepowe cukro-mąko-niewiadomoco;)

  2. Dobry pomysł, może w ten sposób wykorzystam pyłek. Stoi w szafce, nie mogę go skonsumować w żaden sposób, dla mnie ten smak nie jest przyjemny. Pozdrowienia.

    1. Super 🙂 Cieszę się Tamaro i Oleńko, że mogłam podpowiedzieć. Robin też wpisałam świetny przepis, w koktajlu pyłek nie taki straszny.

      Robin – po 24 godzinach od zmieszania miodu i pyłku, pyłkosy przybierają konsystencję podobną do toffi – pyłek się rozpuszcza w miodzie i nie trzeba już go gryźć. Trzymanie w buzi jak najdłuższe – obowiązkowo. Enzymy zawarte w ślinie umożliwiają strawienie pszczelich smakołyków.

      Miód w moim przepisie to miód lipowy. Miód lipowy krystalizuje bardzo szybko. Natomiast miód z akacji nie krystalizuje chyba wcale, wiele miesięcy jest płynny, jak prosto z ula. Związane jest to z profilem miodu, czyli procentową zawartością fruktozy, glukozy.

  3. Witam, czytałam gdzieś, że zabieranie pyłku pszeczelego to krzywda dla pszczół a dla mnie to bardzo ważne- ogólnie jestem wegetarianką i bardzo ważny jest dla mnie los braci mniejszych;))

    1. Paulino – mogę odpowiedzieć z perspektywy hodowcy kurek. Kury nie są zadowolone, kiedy podbieram im jajka. Z jajka mają być przecież kurczaczki :(. Gdyby jednak nie jajka, nie hodowałabym kurek, nie byłoby ich na świecie. Tymczasem wesoło sobie żyją w moim lasku, chronione przed kuną i jastrzębiem. Daję im proso i zieleniną, a w zamian zabieram jajeczka. Moim zdaniem bardzo uczciwy układ. Dobry pszczelarz postępuje podobnie – dba i kocha swoje pszczoły, chroni przed warozą, podbiera tyle pyłku, ile jest bezpieczne dla roju.

      Inny pomysł -olcha i leszczyna mają tak dużo pyłku, że warto podjąć próbę zebrania go samodzielnie. U mnie za późno, zrobię to w przyszłym roku. Należy zebrać kwiaty tuż przed otwarciem, rozłożyć na papierze i suszyć, pyłek się osypie. 1000 kwiatów powinno dać konkretną ilość pyłku – może nawet 200ml.

      1. Niedawno poprosiłam mojego wujka, który jest pszczelarzem o pyłek pszczeli. Dostałam kawałek ramki z pyłkiem w środku. Podpytałm go czy nie ma sposobu żeby jakoś usprawnić wydobywanie pyłku. Wtedy dowiedziałam się właśnie o tym, że montuje się przed wejściem do ula tzw. poławiacze pyłku, które jeżeli są źle dobrane (ważny jest kształt i średnica oczek w poławiaczu) powodują, że razem z pyłkiem kwiatowym pszczoły tracą też całe odnuża…Może o to chodziło Paulinie w kwesti krzywdzenia pszczół przy zbieraniu pyłku. Dlatego też mój wujek nie praktykuje wogóle poławiaczy i dlatego też siedziałam dzisiaj i wykałaczką wydłubywałam te małe pyłkowe kuleczki z ramki – nawet wciąga;))

    1. Zdecydowanie u pszczelarza, sama kupuję przez internet. Zakupy łączone: pyłek, propolis i wosk. Propolis na nalewkę i maść, wosk do świeczek i jako składnik kremu magnezowego i szminek 🙂

  4. u mnie leszczyna już się wysypała, ale jak w zeszłym roku zbierałam kwiaty olch, takie właśnie zamknięte ale już dojrzałe, to było z tego naprawdę sporo pyłku.
    gdzie się kupuje pyłek to bez znaczenia, grunt żeby patrzeć czy jest polski/europejski, a nie chiński. raz że bezpieczniej, dwa że miło wspierać rodzime pszczelarstwo.

    1. Olcha to rzeczywiście pyłkowy potentat 🙂 Kwiaty mniszka też mają go sporo, kwiaty bzu i kolejny super surowiec pyłkowy to męskie kwiatostany sosny. Bardzo kusi mnie własna pasieka, Zielony Zagonek pisała niedawno o możliwości zwabienia dzikich pszczół do ula. Dzikie pszczoły są bardziej odporne na warozę, dają mniej miodu. Wabi się je olejkiem eterycznym.

  5. ja bym jednak wolała hodowlane, byle nie buckfasty bo są ponoć efektyczne tylko w 1 roku a w drugim robia rozróby po całej okolicy bo kradną miód i robia się wredne. dzikie niech sobie w przyrodzie siedzą.. po co zabierać im nisze..

    tak mi przyszło do głowy że tę pastę na pyłkosy można zrobić w stylu klasycznych powidełek – dodając do miodu sproszkowane zioła. Porcja to było 1/2 łyżeczki, czyli taki mini pyłkos;)

  6. U mnie te kuleczki wyszły trochę inne, co zrobić żeby w trakcie formowania tak się nie lepiły?;) wyszła mi większa ilość więc przechowywać w lodówce czy tylko opakowane w temp. pokojowej/))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *