Marcowe zbiory – co rośnie na łące w marcu.

Rząd pierwszy: szczawik zajęczy, czosnek niedźwiedzi, podagrycznik. Rząd drugi: krokus, marzanka wonna, czosnaczek, bluszczyk kurdybanek i młodziutki krwawnik.

Zieleń jasna, ciemna, z połyskiem lub matowa. Faktura gładka albo karbowana. Kształty rysowane równą linią lub ząbkowane, postrzępione. To opis wiosennego warzywniaka, marcowe nowalijki już rozłożono na sklepowych ladach. Czasem wśród produktów bezszelestnie przemyka dżdżownica, uwijają się pierwsze mrówki. O świcie nowalijki sprzedawane są w wersji de lux – z cienką warstwą lodowego lukru. Ten rarytas dostępny tylko przez  godzinkę , ciepłe promienie słoneczne niweczą trud nocnych cukierników – lukier topi się w promieniach słońca, które grzeje, a nie tylko świeci.

Robię zakupy z koszykiem wiklinowym w ręku, do zapłaty za towar naszykowałam walutę idealną – to podziw, szacunek dla Natury, wieczna ciekawość i radość ze zdobywania pokarmu, gdzie inni widzą tylko chwasty.

Marcowe zbiory – do listy roślin zebranych kilka dni wcześniej (post  pt .Marcowe zbiory część 1 ) dołączą dzisiaj: szczawik zajęczy, czosnaczek, krwawnik, bluszczyk kurdybanek, czosnek niedźwiedzi, marzanka wonna, krokusy.

Szczawik zajęczy jest podobny do koniczyny, ma listki fioletowe od spodu i kwaśny smak. To bardzo bogate źródło witaminy C.

Szczawik zajęczy: pierwsze spojrzenie sugeruje, że to polana pełna koniczyny. Fioletowe zabarwienie spodu liści i kwaśny smak rozwiązują zagadkę – to nie koniczyna, to szczawik zajęczy. Nazwa wskazuje, czego można się spodziewać po smaku roślinki: smakuje podobnie do szczawiu. Dodaję szczawik do dań, które inni zakwaszają cytryną. Oczywiście z umiarem – nadmiar kwasu szczawiowego może być szkodliwy. Kiedy nie mam ochoty zjadać szczawiku, to chociaż żuję go przez kilka minut, dla wybielenia zębów. To pomysł Gosi z zielarskiego forum, a Ona ma dobre pomysły 🙂

Pośród szczawiku rośnie marzanka wonna, to rodzaj przytulii. Skusiłam się na jeden pęd – tej roślinki nie jada się w sałatkach, ma zastosowanie raczej kosmetyczne i lecznicze. Aromatyzuje się nią alkohole, efekt podobny jak z trawką żubrówką. Notuję w pamięci miejsca występowania marzanki wonnej. Zbiory tego ziółka to jeden z moich priorytetów na nadchodzące tygodnie. Zapach suszonej marzanki jest wspaniały: to waniliowe lody na sianie! Wystarczy odrobina suszu w szafce z bielizną, a tkaniny nabierają pięknego zapachu.

Liście młodego czosnaczka, smak podobny do czosnku. Masło czosnaczkowe – raz zjesz i polubisz na zawsze!

Czosnaczek  – mój wiosenny ulubieniec. Spodziewałam się czosnaczka dopiero w kwietniu, tak było w ubiegłym roku. Ta smakowita roślinka jest bohaterem dwóch postów: Czosnaczek 1 i Czosnaczek 2, zajrzyj do nich po porcję inspiracji i wskazówki dotyczące zbiorów. Czosnaczek zastosuję również w kosmetykach, jako dodatek do szamponu (zawiera substancje podobne do tych w czarnej rzepie).

Podagrycznik – armia zielonych pędów, liści. Jedna z najbardziej inwazyjnych roślin naszego klimatu. To wspaniale – ma przecież takie dobre działanie dla zdrowia. Jak nazwa sugeruje, tradycyjnie stosowany do leczenia podagry. Podagrycznik wspomaga usuwanie toksyn z organizmu, działa moczopędnie. To idealny składnik wiosennej sałatki, dodatek do zup i innych dań  – wiosenne porządki w organizmie są przecież wskazane. Szczególnie smaczne są młode listki podagrycznika, zbierane w marcu i kwietniu.

Krwawnik dopiero rozwija pierzaste listki. To smakowita przekąska, łagodna w smaku,     o działaniu stymulującym trawienie. Krwawnik jest bezpieczny nawet dla dzieci. Zawiera olejek eteryczny, czyli nadaje ładny zapach potrawom i herbatkom. Ciekawostka – suche, zeszłoroczne kwiatostany, pełne są nasion krwawnika – to również pachnący surowiec. Z nasion krwawnika robię smaczną herbatkę, to również surowiec do wykonania kosmetycznych ekstraktów.

Bluszczyk kurdybanek szykuje się do wiosennej inwazji. Najbardziej wartościowy jest w porze kwitnienia. Zajrzyj do postu Bluszczyk kurdybanek – zamieściłam w nim relację z ubiegłorocznych zbiorów. Bluszczyk kurdybanek to taka polska, naturalna przyprawa do wszystkiego.

Po powrocie do domu częstuję ziołami kury zielononóżki, wymieniam zieleninę na jajka. Z gotowanych jajek i ziół przyrządzam pyszne smarowidło do chleba.  W roli głównej czosnaczek i pokrzywa. Kropka nad i – szczypta szafranu. Aby uzyskać 1 kg. szafranu należy wyskubać ponad 100.000 kwiatów! Nie jestem taka zachłanna, wystarczy mi szafran z kilku kwiatków 🙂 Kolejny dodatek z ogrodu – czosnek niedźwiedzi. To roślina równie łatwa w uprawie, jak krokusy.

Krokus – żółty słupek to szafran, najdroższa przyprawa świata. Obok delikatne listki marzanki wonnej, o zapachu siana i wanilii.

W czasie marcowej przechadzki po warzywniaku w plenerze, nie zapomnij zajrzeć na stoisko z bakaliami: lipa częstuje zeszłorocznymi  orzeszkami, szczaw  i wiesiołek nasionami. Nasiona i orzeszki to źródło tłuszczu i białka.

Stoisko cukiernicze  wciąż pełne ...najlepszych pączków świata. Jeśli te prosto z Natury wydają Ci się za mało słodkie, polej sobie syropem klonowym. Syrop klonowy pozyskuje się z klonów 🙂 Szczegóły – niebawem.

Nasiona szczawiu kobylaka, orzeszki lipowe, łodyga wiesiołka – pełna nasion. To wszystko jest jadalne i bogate w nienasycone kwasy tłuszczowe.

 

 

19 Responses

  1. Swietny blog. A co z pasozytami takimi jak motylica czy bąblownica ? Nie obawiasz sie ich? Czy umycie rośliny wystarczy aby zabezpieczyć się przed zarażeniem?

    1. Ozzie, zjadanie różności prosto z przyrody wręcz zapobiega rozwojowi pasożytów. Klucz do zagadki to bioróżnorodność. Podgryzam wiele roślin o działaniu przeciw pasożytniczym, zapobiegającym rozwojowi grzybów i złych bakterii w przewodzie pokarmowym.
      Dzikie zwierzęta ogryzają często korę czeremchy – kora ma działanie przeciwpasożytnicze.

      1. Czy przy okazji znasz jakieś naturalne sposoby na odrobaczanie kota i psa? Są jakieś rośliny, które mogłabym im przemycić w jedzeniu? Niestety na razie korzystałam z pomocy weterynarza. Zwłaszcza kicia często musi być odrobaczana, bo uwielbia myszki!

  2. bardzo przyjemnie ogląda się filmy przyrodnicze z Twoim komentarzem! tylko w tym coś się stało z głosem od 3. minuty i potem już nic nie słyszałam 🙁

    1. Bardzo mi przykro, eksperymentowałam z mikrofonem w czasie nagrania. Głos jest cichszy ale słyszalny, popraw ustawienia głośnika yt.

  3. W Sudetach widziałem nie tylko kwiaty, ale i młode, zwinięte listki lepiężnika różowego. Biały na razie puścił tylko kwiaty. Widziałem też jednego zawilca (właściwie powinno się mówić: widziałem jeden zawilec – ale biernik zwyczajnie zanika w języku polskim). Na nizinach i w parkach będzie już zawilca w bród. Do tego jasnoty, te małe – bo biała w maju. To już są mocne, newralgiczne surowce – więc czas na poważne zbiory. Lepiężnik, zawilec, jasnoty, złoć żółta – no i wiadomo, wszystkie te pączki i takie tam…

    1. Tomku, zawilców nie zbierałam nigdy. Co z nich robisz?
      Jasnotę warto zbierać już teraz, kiedy jest taka mała. Substancje aktywne będą bardziej skondensowane. Jasnota to ziele m.in na migrenę i bóle kręgosłupa.

      1. Na zawilce napaliłem się poczytawszy, a jakże, Różańskiego. Zaraz sobie znajdziesz. W moim odczuciu to trochę taki zastępnik kopytnika – i dawkowanie podobnie skąpe, i tu i tu świeży jest drażniący. Surowiec wydajny 😉

  4. Większość z nas, czytających Twój blog, to analfabeci. Jak można tyle nie wiedzieć? Nie przestane zadawać sobie tego pytania. Pozdrawiam.

    1. Uczcie się, ja dwa lata temu też g. wiedziałem – a dziś wielu uważa mnie, nie bez przesady, za kogoś w rodzaju znawcy 🙂

    2. Tamarko, no właśnie wiem, że prezentowana tutaj wiedza nie jest powszechna. Strasznie mnie to dziwi i z całych sił staram się to zmienić 🙂

  5. Bardzo się cieszę że tutaj trafiłam..dużo bardzo cennych infrmacji, ciekawie napisane..dzięki za zdjęcia , dzięki nim łatwiej można rozpoznać roślinę,…:)

  6. Ja chyba domyślam się dlaczego jest małe zainteresowanie takim tematem.
    Po prostu wymaga to wiele pracy ,zaangażowania i wiary w to co się robi.
    O wiele łatwiej jest kupić aspirynę w tabletkach niż zrywać pączki topoli – to na pewno nie jest trudne ale ….. no weź człowieku się rusz 🙂
    Dziękuję Inez za pomoc , z Tobą jest łatwiej 🙂

  7. Często tu zaglądam. Nabrałam ochoty i na zioła i na zielononóżki. Obecnie nasadzamy wokoło siebie mnóstwo krzewów-drzew owocujących, jak głóg, czeremcha, dereń, czarny bez i kilkanaście innych. Wszystko dzięki Tobie Ziołowa Damo! Dziękuję.

      1. Dziękuję za link! W życiu nie widziałam nieszpułki. Ale znajdę dla niej miesce, jak tylko czegoś więcej się o niej dowiem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *