Majowy koszyk – korzeń żywokostu.

DSC_0659 (1024x678)Czy jest coś piękniejszego, niż las słoneczny? Las deszczowy. Jaskrawy blask słońca i rozgrzana ziemia są fajne, no ale mgła, rosa, szum deszczu, krople na pajęczynach, parująca łąka…Las deszczowy jest taki magiczny. Kiedy mocno pada deszcz to zdecydowanie wybieram sjestę przed kominkiem. Podziwiam sikorki.

DSC_0567 (1024x678)DSC_0572 (1024x678)DSC_0575 (1024x678) DSC_0577 (1024x678)Najpiękniejsza budka lęgowa świata jest zamieszkana! Przedstawiam zdjęcia sikorek – dumnych rodziców. Czas upływa im teraz na karmieniu maluchów. Otwór wejściowy zabezpieczony jest elementem metalowym. Chroni to  mieszkańców budki przed Nieuchwytnym Alonzem – dzięciołem. Dzięcioły mają  zwyczaj rozkuwania otworów budek lęgowych i wyrzucania mieszkańców. Alonzo kilkukrotnie próbował sforsować zabezpieczenie.

 …

Szum deszczu ustaje na chwilę, wkładam kocie buty i idę zbierać. Znacie komentarz Lutki, czytelniczki bloga? Mąż Ją woła: ” Lutka, szybko, szybko, zbieraj, sąsiad trawę kosi. -A co mam zbierać? -Nie wiem, ale szybko.”  Ja też zbieram. Umiem rozpoznać i znam potencjał. Szkoda mi, kiedy cenny surowiec się marnuje. Kalosze, koszyk, szpadelek. Dzisiaj będą wykopki. Szkoda, że nie pomyślałam o wodoszczelnych spodniach. Mam taki deszczowy mundurek na łąkę,  kiedyś często zbierałam ślimaki.  Zbierałam te ślimaki i przenosiłam w inne miejsce, z myślą o przyszłym, kulinarnym zastosowaniu. Rozmyśliłam się jednak. Jedzenie ślimaków jest w porządku, kiedy głodujesz w terenie. W innej sytuacji bardzo szkoda tych zwierzaczków, potrafią być sympatyczne.

P1220229 (1024x576)P1220228 (1024x576)Na leśnej ścieżce spotykam rozkoszne pisklę szpaka. Patrzy na mnie rozczarowane: „gdzie masz dla mnie robalka, no gdzie?”. Szpaki, drozdy i kosy eksmitują swoje maleństwo z dziupli i gniazd, zanim nauczą się latać. Dokarmiają na ziemi.

P1220231 (1024x576)Wystarczy chwila skupienia, by w gęstwinie zieleni dostrzec liście żywokostu, spiczasto  zakończone, w kształcie. W tle liście kozłka, obok podagrycznik.

Połowa maja to ostatni moment na pozyskanie korzenia żywokostu. Roślina wchodzi właśnie w okres kwitnienia. Wybieram okazy bez pąków kwiatowych, raczej małe. Korzenie żywokostu są mocno rozrośnięte. Splątane z  drobnymi korzonkami innych roślin, tworzą wielkie i ciężkie bryły. Mają działanie lecznicze na kontuzje mięśni i stawów, wiem o tym. Nie znaczy to, że mam się kontuzji nabawić, porywając się na zbyt wielką i ciężką bryłę. Ja przecież jestem waga piórkowa 🙂

15 minut i koszyk zapełniony. Teraz szybko do domu, zanim się znowu rozpada. Mycie korzeni i suszenie w ciemnym miejscu. Susz przeznaczę na olej olej żywokostowy, na proszek i wyciąg alkoholowy. Żywokost to znany od wieków lek na choroby stawów i kręgosłupa, idealnie komponuje się z maścią magnezową. Za 14 dni robię nową porcję maści magnezowej z żywokostem. Zrób razem ze mną.

Korzeń żywokostu ładnie opisała Małgorzata na Ziołowej Wyspie (Małgorzata jest jedną z redaktorek 1000 rośli leczniczych).

Cenne informacje o żywokoście znajdziesz również na Łuskiewniku:

Symphytum -żywokost.

Żywokost – stosować doustnie, czy nie?

 

DSC_0633 (1024x678)DSC_0646 (1024x678)DSC_0661 (1024x678)Korzeń żywokostu  jest miękki, elastyczny, łatwy do rozdrobnienia.

 

24 Responses

  1. Moja ukochana roślina lecznicza, niezwykle pomocna przy leczeniu kręgosłupa. I jak mi donoszą czytelnicy, również w ich wypadku się sprawdza. Przepiękne zdjęcia aż się chce wkroczyć do twojego lasu.

    1. zaczynam stawiać pierwsze kroki i boję się , że pomylę rośliny …i martwię się , że nie wszystko rozumiem .. ale mam nadzieję , że przy Waszej pomocy coś mi się uda zrobić , a moje kolana podziękuja mi za to

  2. Och!! ja się baaaaardzo powoli zbieram do poznawania tego wszystkiego, co liznęłam (w teorii, bez praktyki :() na studiach. Czytam, zapisuję etc. Boję się że za dużo tego wszystkiego i i tak nie zapamiętam, niestety. Chyba zielnik po raz kolejny trzeba będzie zrobić 🙂
    Ale do rzeczy – żywokost… żywie kości 🙂 Przyda się taka podpowiedź, bo raz na czas mnie dopada boleść taka właśnie. Dziękuję, już czytam co i jak z tym zrobić!

    1. Sit, powolutku. Ja wiem, że ogrom zagadnienia potrafi odebrać optymizm. Krok po kroczku, oswajam moimi wpisami z bogactwem świata roślin. Żywię kości – jestem żywokostem! boskie 🙂

  3. A ja myślałam, że korzenie to wiosną albo jesienią się zbiera. Dzięki za podpowiedź, muszę się spieszyć ze zbiorami bo już widziałam pąki kwiatowe. Zadanie na jutro…:-)

    1. Jadwigo, zdecydowanie masz rację: im bliżej kwitnienia, tym mniej substancji leczniczych w korzeniu, to przecież logiczne. Spóźnialscy muszą sobie jakoś radzić, potrzebuję surowca akurat w tej chwili. Na szczęście niektóre okazy były bardzo słabo rozwinięte, mnie wiosna zimna, nawet dziki bez jeszcze nie kwitnie.

    1. Sensacje o toksycznym działaniu żywokostu doprowadziły do wycofania syropu żywokostowego z aptek. Po kilku tysiącach lat. Wcześniej korzeń żywokostu stosowano wewnętrznie i zewnętrznie. Teraz oficjalnie można stosować zewnętrznie, w maściach. Pić nie wolno. Sprawa omawiana w artykule podlinkowanym do wpisu.

      1. Mam syrpo żywokostowy ze świerkiem, anyżem, lukrecją…Wszyscy w domu zdrowi a syropu coraz mniej. Ktoś porównał jego szkodliwość do kanapki z masłem orzechowym – masła tego nie jem, więc na syropek mogę sobie pozwolić 😉

    1. Blondynko, to może na razie wykorzystaj te nazbierane wcześniej, możesz też zrobić gliceryt z zielonych części. Wykopiesz jesienią.

  4. ze sproszkowanych (zmielonych w młynku elektrycznym) korzni robię w razie potrzeby papkę, którą okładam bolace kostki stóp – działa!!!!!! czyli pomaga, usuwa bół, zmniejsza obrzęk (stosuję ok. 2 tyg), takie grubo mielone korzenie+ kwiat nagietka+ziele dziurawca maceruję 1 godz. na gorąco w oliwie (łaźnia wodna w słoiku), po ostudzeniu dodaję spirytus kamforowy i ….wyżywam się na własnym małżonku….małżonek nie grymasi, jest wręcz
    zadowolony :), moje korzonki tez już się suszę, a z zakładowej, czystej łączki zebrałam liście i też się suszą.
    Dondarrion!!! jak robisz syrop??????

  5. Witaj Iness 🙂
    Dzis „dzialalam” z korzeniem zywokostu.
    czesc zalalam alkoholem, czesc goracym olejem z pestek winogron,
    a czesc dalam do zamrazalki …
    Jak myslisz – czy zamrozenie to dobra opcja ?
    Z niecierpliwoscia czekam na masc magnezowaj z zywokostem.
    Mysle, ze bedzie to bardzo dobre polaczenie 🙂
    ps. na forum masz pw.
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Ingwer, dzięki. Wiesz, ja w zamrażaniu jestem kiepska, bo nie mam lodówki/zamrażarki. Poza tym nie wiem po co niby zamrażać. Przetworzyć od razu, jak zabraknie dozbierać , teraz to liści. Jesienią znowu korzenie.
      Co do maści to jeszcze się szykuj na magnezową z olejem dziurawcowym.

  6. Sprzedaż żywokostu, przeznaczonego do celów wewnętrznych, jest w wielu krajach zakazana, z powodu toksycznego działania na wątrobę. Mimo tego posiada on bardzo cenne właściwości regenerujące i lecznicze, przy zastosowaniu zewnętrznym. Super zdjęcia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *