Herbirunning, czyli zwiad zielarski.

Bieganie to przyjemna forma sportowej aktywności. Prostota ruchu, brak specjalnych wymagań sprzętowych. Dla wielu to coś więcej, niż sposób na wzmocnienie mięśni. To chwila skupienia, czas na uporządkowanie myśli, odpoczynek od zadań dnia codziennego. Doskonały czas na kontemplowanie własnego tu i teraz. Ja, powietrze, mięśnie, trasa.

bieganie1Trasa  biegu wije się  leśnymi ścieżkami, polnymi drogami, alejkami w parku. Kiedy przeszłość i przyszłość nie zaprzątają umysłu, jest czas na dostrzeganie świata i jego wspaniałości: rośliny, zwierzęta, chmury, słońce. To dobry moment, aby się z nimi zaprzyjaźnić. Chodźmy pobiegać, ścigajmy się z wiatrem. Sprawdźmy, co umyka nam spod stóp, czyje gałęzie dają cień, co pachnie, a co sypie się na włosy. Kto nas powita na trasie? Pies? Sarna? Borsuk? Może pąki czeremchy albo chmura w kształcie serca?

DSC_0978 (1024x678)Herbirunning to połączenie mojego biegania z obserwacjami zielarskimi. Podczas dzisiejszego treningu sprawdzam, czy to już czas na zbiory kwiatów akacji i w jakim stadium rozwoju jest glistnik – jaskółcze ziele. Odkrywam nowe stanowisko jasnoty gajowca. Podziwiam przetacznik, stokrotki, kukliki. Mijam zielonych znajomych i puszczam oko do roślin, które stanowią dla mnie zagadkę: nie spieszę się z identyfikacją, lubię tę aurę botanicznej tajemnicy. Pokrzywa, bylica, rdest, przytulia – widzę to wszystko, między wdechem, a wydechem.

DSC_0975 (1024x678)Glistnik wytworzył już nasiona, czas na zbiory – stężenie substancji aktywnych jest teraz najwyższe.

DSC_0976 (1024x678)Przetacznik – niebieskie kwiatki dla zdrowej wątroby.

DSC_0984 (1024x678)Smakowite stokrotki.

DSC_0973 (1024x678)Kwitnący kuklik pospolity. Jadalne kwiaty, liście oraz korzeń. Korzeń zawiera olejek eteryczny eugenol, to takie polskie goździki.

Mój dzisiejszy trening to marszobieg. Biegnę 3 minuty, 2 minuty maszeruję. 6 powtórzeń, razem 30 minut. To budowanie formy. Lubię ten plan treningowy. Biegnę, rozglądam się i zapamiętuję, w jakiej  fazie rozwoju są rośliny  i gdzie są ich stanowiska. Kilka okazów zabieram do kieszonki. Co warte są takie mini zbiory? Co najmniej uśmiech.

DSC_0957 (1024x678)Namawiam Was do takich obserwacji, w czasie biegania. Świat uśmiecha się do nas na każdym kroku. Wystarczy patrzeć. Pobiegacie ze mną?

 

 

 

 

 

 

 

4 Responses

  1. Ja miałam wczoraj taki na rowerze. Spotkałam wiele wspaniałych ziół w przeróżnym stadium rozwoju i to jest wspaniałe, nie można powiedzieć, och już za późno, nic nie ma do zbioru. Nie ma takiego usprawiedliwienia do poznawania przebogatej roślinności. Przyłączam się do Herbirunningu, zobaczymy co dzisiaj znajdę przy okazji zbierania kwiatów bzu czarnego. 🙂

  2. Nie biegam, to sport nie dla mnie, ale zioła oglądam (podglądam) zawsze. Taka przypadłość, głowa zawsze w dół, wzrok skupiony…:) Wczoraj potrzebowałam surówki do obiadu. Przyznam, poszłam na łatwiznę, zebrałam jeszcze w miarę młode liście lipy, umyłam i zalałam sosem śmietanowo-cytrynowo-miodowym. Delicje. Przy okazji spotkałam żankiel, bodziszki (mnóstwo żałobnego), łopian, barszcz zwyczajny, podagrycznik, niecierpek drobnokwiatowy, firletkę poszarpaną i.t.d. Fajnie 🙂

  3. Co to takiego z tą mapką trasy biegu? Już drugi raz się z tym czymś spotkałam i zaintrygowało mnie. Jakaś aplikacja czy inny gadżet? Na komórkę, czy jeszcze na coś innego?

    1. Tak, to taka aplikacja na komórkę: liczy czas, GPS rejestruje trasę, tempo biegu , a nawet spalone kalorie 😉 Sumuje treningi z całego tygodnia, sprawdza postępy itp. Wygoda. Ten na zdjęciu to od Nike, darmowy. Mam też Sporty Pal, oba fajne. Ten drugi rejestruje również nachylenie terenu, czy biegałaś po górkach, czy po płaskim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *