Zielone plasterki, czyli 365 liści trędownika.

Wyobraź sobie zielony plasterek, który leczy przeróżne choroby skóry: wypryski, zaczerwienienia, wysypki. Plasterek, który przyspiesza gojenie ran i oparzeń, likwiduje skutki ukąszenia owadów. Koi skórę skłonną do podrażnień, zmniejsza pory i łojotok. Prosty do stosowania: moczysz go w wodzie, rozgniatasz i przykładasz w chore miejsce. Niebywale skuteczny i szybki w działaniu. Chcesz kupić? Idź  tam, gdzie rośnie trędownik bulwiasty i poczęstuj się zielonymi plasterkami. Oto zielone plasterki: liście trędownika. DSC_1061 (1024x678)Trędownik to jedno z najbardziej skutecznych ziół naszego klimatu i jeszcze 100 lat temu była to wiedza powszechna. Jego liście gościły w wielu domach. Badania etnograficzne pokazują  przykłady zastosowania :

„(…)przy wrzodach, obrzękach i ukąszeniach gadów  przykłada się świeże liście. Na kresach stosowany był trędownik przede wszystkim zewnętrznie, przy schorzeniach skórnych: krosty, parchy  brodawki. (…)Trędownik stosowano także przy wściekliźnie, przy skrofulozie, odparzeniach, bólach zębów.” prof. A.Paluch

Rewelacyjne działanie na skórę związane jest ze składem fitochemicznym liści trędownika. Roślina zawiera: glikozydy irydoidowe , flawonoidy, kwasy fenolowe (m. in.ferulowy, salicylowy), trójterpeny i saponiny triterpenowe, olejek eteryczny, alkohole cukrowe. (źródło b.Łuskiewnik). Prosty test na skuteczność trędownika opisałam w poście Trędownik – ziołowy bohater. Koniec maja to idealny czas na zbiory. Zaczyna się pora kwitnienia,  trędownik jest teraz łatwy do rozpoznania. Nie pomyl go pokrzywą.  Obie rośliny są wysokie i mają podobnie osadzone liście. Różnią się kształtem i fakturą liści. Trędownik ma liście gładkie, woskowane, drobno ząbkowane po brzegach,  miłe w dotyku. Liście pokrzywy  znamy 🙂

DSC_1008 (1024x678)Trędownik bulwiasty obok pokrzywy. Widać różnice w kształcie, unerwieniu, ząbkowaniu i fakturze liści – liście trędownika są gładkie, pokrzywy – karbowane.

Kwiaty.

DSC_0994 (1024x678)DSC_1024 (1024x678)DSC_1021 (1024x678) DSC_1023 (1024x678)Kolejną wskazówką dla poszukiwacza jest zapach liści, określany w literaturze jako specyficzny: głęboki, niespotykany, ziołowy, intensywny. To zasługa olejku eterycznego.

Łodyga jest sztywna, czterokanciasta.

Siedlisko to wilgotna łąka, rowy melioracyjne, brzeg rzeki i jeziora. Nadaje się do uprawy ogrodowej.

Najtrudniej znaleźć pierwszy okaz. Najłatwiej znaleźć roślinę, której się nie szuka. Pamiętam, jak trzy lata temu szukałam trędownika: szło mi kiepsko i zrezygnowałam. Wypoczywałam w ogrodzie i eureka: trędownik rósł pomiędzy choiną kanadyjską a różanecznikiem! Obejrzałam z bliska, dotknęłam, powąchałam i teraz widujemy się bardzo często. Widzę go z daleka, nawet na tym zdjęciu:

DSC_1031 (1024x678)Kiedy znajdziesz stanowisko trędownika, zbierz po listków z  każdej rośliny. .

Co można zrobić z liści trędownika:

  • ususzyć i stosować jak nasi przodkowie (namoczyć, rozgnieść i przyłożyć w chore miejsce).
  • zrobić nalewkę do leczenia i pielęgnacji skóry ( dodatek do szamponu, kremu pielęgnacyjnego, toniku).
  • nosić liść ze sobą, w kieszonce. Stosować po ukąszeniu przez owady.

Przepis na nalewkę i inne zastosowania trędownika na blogu Łuskiewnik. cyt.:

Cenne zioło, które powinno znaleźć się w każdym domu. Typowy środek przeciwzapalny, antyseptyczny, przeciwreumatyczny, przeciwbólowy. In vitro wykazuje działanie przeciwnowotworowe (badania własne). Działa również żółciopędnie, rozkurczowo i ochronnie na miąższ wątroby. Zawiera silne antyoksydanty i wymiatacze wolnych rodników. Hamuje reakcje autoagresji.

Teraz przyznasz mi chyba rację, że trędownik to najlepszy trend tej wiosny? Opowiedz o nim znajomym, niech zielone plasterki wrócą do naszych domów.

5 Responses

  1. Czytając wpisy w innym formum często spotykam się z nazwą tego ziółka i choćbym miała kilka książek i chodziła po łące – nie rozpoznam z opisu, miałam nadzieję, że po zapachu ale jak skoro jest on „głęboki, niespotykany, ziołowy, intensywny” ………hmmmmmmmm…….. gdybym tak organoleptycznie, mając kawałek roślinki w ręce……..

  2. Witam,
    Jestem pod wrażeniem twoich zainteresowń , pracowitości , znajomości rzeczy . Bardzo podobają mi się Twoje wpisy , czekam na nie z wielką ciekawością ,choć muszę powiedzieć że trafiłam tutaj stosunkowo niedawno i mam jeszcze wiele do czytania .
    W zioła „wciągnęła mnie ” Stefania Korżawska około 2 lata temu , jednak z Twego bloga korzystam z przyjemnością bo przekazy są jasne i przejrzyste . Brakowało mi prostych wskazówek : co ? Gdzie ? Kiedy ?
    Super , super ,trzymam kciuki . Zazdroszczę warunków zielarskich ,miejsca zamieszkania , piwniczki ,ale dlaczego nie masz lodówki ?

    Jak się można kontaktować w sprawie ewentualnych zakupów ?

    Pozdrawiam

    Tamara chołast

    1. Dziękuję 🙂 Nie mam Tamaro lodówki, ponieważ nie jest mi potrzebna. Mam skarbiec – piwniczkę na przetwory i warzywa. Robię też dużo octu i marynat. Jedyny minus to taki, że lody mogę sobie robić tylko zimą.
      W menu głównym zakładka dzień dobry/ kontakt, a tam mój mail. inezrogozinska@gmail.om

  3. nazywam się teraz „głupoLutka” :)))
    trędownik rośnie na granicy działki sąsiada i naszej!!!!!
    Oplewiałam w sobotę obrzeża z trawska, a tu coś się pokazało…… poznałam po kwiatkach (ich zaczątkach, bo jeszcze nie kwitną, ale pamiętałam z Twoich fotek). Fakt, pachną niespotykanie głębokim zapachem. Oplewiłam, zaznaczyłam bambusowymi patyczkami, na których zawiązałam czerwoną szmatkę by nie zostały skoszone, i w ten sposób jestem bogatsza w następne ziołowe doświadczenie.

  4. Droga Iness, piszę bo mi tak się zrobiło wesoło w sercu z Twego powodu. Ledwo wczoraj przeczytałam o trędowniku u Ciebie (oczywiście nigdy wcześniej go nie widziałam), a dziś w czasie odchwaszczania objawił mi się jeden egzemplarz. Gdybym wczoraj nie czytała, wylądowałby na kompoście… Także ocaliłaś początek mojej trędownikowej uprawki 😉
    Co do zapachu, rzeczywiście niespotykany. Mąż powiedział, że pachnie jak na stacji benzynowej, kiedy wchodzisz do środka płacić i pachnie jednocześnie kawą i jeszcze kilkoma innymi rzeczami. Jak się wwąchałam, rzeczywiście też to poczułam.
    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *