Cała Polska widzi zioła – herb walk, czyli ziołowy spacer.

herb1Zapraszam Was do udziału w akcji „Cała Polska widzi zioła”. Wychodzimy z domu na 30 minutowy spacer, w mieście, lesie czy na łące. W czasie spaceru obserwujemy wiosenne rośliny, a znajomym ziołom mówimy „dzień dobry”. To taki ziołowy spacer, czyli herb walk z herbiness.

Proszę Was o napisanie krótkiej relacji ze spaceru (może być ze zdjęciem) i przysłanie na moją pocztę, a ja te wpisy umieszczę w nowym poście. Do wspólnej zabawy zapraszam również blogerki i blogerów – pokażmy, że widzimy zioła! Napisz o ziołowym spacerze u siebie na blogu, a ja zamieszczę linki do Twojego bloga w poście, na koniec akcji.

Celem akcji jest propagowanie glistnika, dzikiego bzu, koniczyny i mniszka – zielonych skarbów. Miło jest też wiedzieć, że są na świecie osoby, które na zieleń patrzą z ciekawością odkrywcy. Na rozgrzewkę mój dzisiejszy herb walk, 30 minut z pracy, do domu.

zdjęcie (1)Lawenda kwitnie od kilku dni  przy głównej ulicy. Uwielbiam ten zapach, kolor. Często podjadam kwiaty lawendy, szczególnie, kiedy chcę trochę dłużej poleżeć na hamaku: lawenda relaksuje, lekko usypia. Susz lawendowy to świetny składnik herbatek. Czy wiesz, że łany lawendy, z których słynie Prowansja, można podziwiać również w naszym kraju? Lisie pole lawendowe to piękny przykład polskiej plantacji lawendy.

zdjęcie (8)Natura jest najlepszym architektem zieleni miejskiej. Do lawendy przytuliła lebiodę (komosa biała). To bardzo pożywna roślina, bogata w witaminy i mikroelementy. Szkoda, że rośnie przy ruchliwej ulicy i nie nadaje się do spożycia.

zdjęcie (7)Tuż obok czerwona gwiazda zieleni miejskiej, żurawka. Założę się, że wiele osób ma ją w swoim ogrodzie. Kto jednak wie, że to doskonałe źródło flawonoidów, czyli substancji uszczelniających i odmładzających organizm? Liście należy zerwać przed kwitnieniem, ususzyć na herbatkę. Więcej o żurawce tutaj.

zdjęcie (6)Kolejny klomb i kompozycja idealna. Bratki, gwiazdnica i tasznik. Ile mam radości z przyglądania się tej kanapkowej kompozycji. Kto inny nazwałby ten klomb „zachwaszczonym”, aż mi przykro.

zdjęcie (5)Dziki bez przy miejskim murze. Rośnie w tak zacisznym miejscu, że kwiaty można rwać bez obaw o czystość surowca. Czas na bzowego szampana. Ups, przecież to już wiecie 🙂

zdjęcie (4)Piękny zestaw obiadowy: podagrycznik o zapachu marchewki i pokrzywa. Obok glistnik czyli jaskółcze ziele, a po łacinie „dar niebios”. No proszę, w naszym kraju dary niebios rosną pod murem.

zdjęcie (2)Rumianek bezpromieniowy. Nikt mu nie oderwał białych płatków, ani nie jest chory. To po prostu taki gatunek. Pachnie pięknie, jak to rumianek. Na łące często spotykam roślinę o wyglądzie klasycznego rumianku, a bez zapachu. Ta roślina to maruna bezwonna.

zdjęcie (3)Na zakończenie mój miejski ulubieniec: glistnik rosnący na dębie, na wysokości 7 metrów nad ziemią. Wygodnie mu, rośnie tu od wielu lat. Moją miejską ulubienicą była jarzębina, rosnąca na topoli – nowe rondo pochłonęło tego botanicznego cudaczka. Szkoda.

Teraz Wasza kolej. Kiedy tylko pogoda pozwoli, wstawajcie z foteli i na ziołowy spacer! herb walk, bo cała Polska widzi zioła 🙂

Akcja trwa do 8 czerwca. Mój mail inezrogozinska@gmail.com , w tytule maila wpisujcie „cała Polska”.

9 Responses

  1. Dzisiaj wypieliłam sąsiadce kawałek ogródka. z … chwastów. I teraz suszy się w domku dar niebios 🙂 znaczy jaskółcze ziele, znaczy glistnik. Zarezerwowałam ten kawałek ogródka he he. Zostawiłam na rozmnożenie i wyrośnięcie ponowne.
    Czekam na ładne słońce, to i zdjęcia wyjdą ładniejsze. Już czekają: bluszcz, lilak, mięta (ze trzy gatunki), lebiodka, kocimiętka, kasztanowiec, młode odrostki wrotyczu (piękna zieleninka), żarnowiec i … pewnie jakieś niespodzianki ;-). A to wszystko kilka kroków od domu 🙂 Słoneczko wychodź. Iness czeka na relację 🙂

  2. Po deszczu, zio-zdrowy spacer i zbieranie pokrzywy,korzonków , kłączy.
    Już się pluskają w alkoholu.

  3. Tak się składa, że zielnik mam na swojej zapuszczonej działce koło domu i za nią 😉 rośnie tu mniszek lekarski, bluszczyk kurdybanek, niezapominajka, szczaw, wrotycz, babka lancetowata, pokrzywa, lebioda, podagrycznik, przytulia czepna, później będzie dziurawiec, i jeszcze trochę ziół przeze mnie nie rozpoznanych. Dalej od domu mam skrzyp polny i piołun. Z drzew i krzewów jałowiec, lilak, czermcha, głóg, sosna, brzoza, lipa w pobliżu, dalej dzika róża, jarzębina, bez czarny 🙂

      1. w temacie ziół na razie raczkuję bardzo 😉 siedmiopalecznika nie kojarzę, ale przyjrzę się, może wypatrzę 🙂 nad jeziorem Drawskim za to mnóstwo mięty nadwodnej widziałam, pachnie zabójczo 🙂 a, że po sąsiedzku prawie mieszkamy, to zauważyłam 😉 pozdrawiam

  4. a jak będę miała okazję, to zrobię zdjęcie podagrycznika, bo nie jestem na 100% pewna czy to on, może mi pomożesz na podstawie zdjęcia rozpoznać? 😉

  5. Miało być ze zdjęciem… nie da rady. Ale ale, od czego mamy wyobraźnię.
    No to wyobraźcie sobie… ja (Tasia), odziana w różową kurtkę nieprzemakalną i lazurowe gumaczki (tak, też mam fajne, hehe) i malutka córka w chuście na plecach, brodzimy przez gęstą trawę prostko do pobliskich przyrzecznych zarośli. Wychodząc z domu minęliśmy lawendę i pawoślaz lekarski (zwany przez moją babcię kręcimaćkiem), a także nagietek, jeżówkę purpurową i niezapominajki. Zaraz potem gąszcz podagrycznika i wystające z niego jak z gęstej mgły jabłonie i orzech włoski, a także czarny bez. Wzdłuż rzeki widzimy wierzby, brzozy, olchy, leszczynę i oczywiście czeremchę, jest i dąb. Delikatnie omijamy kępy rzepiku, pokrzyw, a pomiędzy nimi widzimy przetacznik, babkę, koniczynę czerwoną, wrotycz i łopian. Dalej przez małą łączkę z tajemniczymi dla mnie roślinami, a nie, rozpoznaję gwiazdnicę, szczaw, mlecz i pięciornik!
    I jesteśmy w naszych zaroślach. Nurkujemy w tataraku sięgając po miętę, obok rośnie skrzyp polny (a może wodny, nie wiem) i żółte irysy.
    Wracamy do ścieżki i wędrujemy polną drogą.
    Na miedzy rosną same cuda: dziurawiec, bratek polny, jasnota purpurowa (a raczej jej przekwitłe łodyżki), bluszczyk kurdybanek, chmiel, dzika marchew, maki, chabry i rumianek. Jest też kalina i zdziczałe krzaki porzeczki czarnej. Niedługo zakwitnie wierzbówka. Widać kępy tasznika, płożące się jeżyny i sterczące dzikie maliny. W oddali na łące widzę krzaczki żywokostu lakarskiego obsianego poziomkami…
    Ach! Ile dobroci, aż się w głowie kręci. I szczery dziw bierze ile umiemy rozpoznać! Jednak to tylko część, bo całego mnóstwa roślin jeszcze nie znamy, ale z naszą Inez pewnie wiele jeszcze poznamy 🙂
    A kolekcja suszonych wspaniałości w domu powiększa się 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *