Herb walk – podsumowanie.

Zapraszam na podsumowanie akcji Herb walk – cała Polska widzi zioła. Na wstępie dobra wiadomość: ziołowy spacer nigdy się nie kończy. Kto raz nauczy się patrzeć, będzie widział zawsze. To jak z nauką angielskiego: raz się nauczysz i już za każdym razem wiesz, że herb znaczy zioło, herbiness to ziołowa Iness 🙂

Przez ostatnie dni dostałam od Was wiele relacji z ziołowych wycieczek:  posty na Waszych blogach, maile i wpisy na facebooku. Dziękuję  za zaangażowanie, jesteście wspaniali. Wasze wpisy dowodzą, że świat jest piękny, a w wielu osobach drzemie nieodkryty talent botaniczny.

1.wpisy na blogach

Kasia z bloga Cinco Puertas początkowo wątpiła w swoje możliwości. Bez potrzeby – w czasie ziołowego spaceru spotkała trędownika bulwiastego i sporo innych roślin. Relacja pod adresem: Cinco Puertas – Cała Polska widzi zioła, ja też.

Kasia z bloga Malinowe ogrody powiedziała „dzień dobry”  królowej łąki, wiązówce błotnej. Malinowe Ogrody : Ziołowy spacer cała Polska widzi zioła.

Joanna z bloga Fart filc i nie tylko rozbawiła mnie niecodziennym ujęciem botanicznej przygody. A ten płaszcz przeciwdeszczowy, klasa! Fart filc i nie tylko – Pół żartem, pół serio.

Kaja z Zielonego stolika napisała na swoim blogu : „Bo rośliny są niesamowite i godne poznania. Niekoniecznie musimy znać nazwy, umieć oznaczać, wiedzieć jakie mają walory użytkowe. Ważne jest aby zacząć je zauważać…Po prostu się z nimi trochę zaprzyjaźnić.” To esencja naszej zabawy w Herb walk 🙂 Zielony stolik, Herb walk, czyli cała Polska widzi zioła.

Agnieszka z Aga radzi zaprezentowała rośliny z parku miejskiego. Zdziwicie się, jak wiele skarbów znalazła 🙂 Aga Radzi: Cała Polska widzi zioła.

Kasia Weganka prezentuje się wśród roślinności niczym nimfa zielna. Ze swojego spaceru wróciła z pęczkiem pokrzywy na placki. Zobaczcie przepis. Kasia Weganka: Ziołowy spacer, cała Polska widzi zioła.

Ola domowa pięknie nam udowodniła, że zioła widzi również Dania. Ola robi piękne zdjęcia potraw. Za każdym razem przypominają mi obrazy Vermeera. Ola domowa: Cała Polska widzi zioła, Dania też.

Na blogu Form of Ugliness przekonacie się, że tematyka botaniczna pokonuje granice blogosfery, jest uniwersalna. Książki, moda, zioła – ten szyk jest taki naturalny 🙂 Form of Ugliness: Cała Polska widzi zioła, Herb walk.

Piotr z Kryzysowej Książki Kucharskiej wybrał się na przechadzkę w ostatniej chwili. Świetnie, że do nas dołączył. Piotr gotuje wiosną paproć orlicę, a już myślałam, że tylko ja 😉 Kryzysowa Książka Kucharska: To się je, czyli ziołowy spacer w ramach akcji „Cała Polska widzi zioła”

Do zabawy przyłączyły się również Hania z Lisiej lawendy  oraz Gosia z Miastożerców. Miastożercy mają teraz nowy adres, warto zapamiętać 🙂

2. recenzje przesłane na moją pocztę.

Anna:

„Inez, bardzo wzięłam sobie do serca Twój apel i już dziś, po powrocie z pracy, chwyciłam aparat i wybrałam się na spacer. Mam to szczęście, że nieopodal domu mam cudną łąkę, zagajnik, lasek i strumyczek. Fotografuję od lat piękno przyrody, ale zdjęcia mam tylko w prywatnym archiwum. Dzisiaj zrobiłam kilka zdjęć i być może wybierzesz któreś z nich. Nie wszystkie nazwy ziół są mi znane. Jeżeli wiesz jak dane kwiatki się nazywają, to proszę o podpowiedź. Załączam też 2 zdjęcia zrobione kiedyś tam – zdjęcia naparstnicy purpurowej(i chyba nie tylko purpurowej). Gdy odkryłam ją na dziko na łące myślałam, że padnę z wrażenia – widok był niesamowity – sama popatrz.

Odkąd zaczęłam zaglądać na Twego bloga stałam się bardziej „ziołowa”. Jadłam już pierogi z pokrzywą, zupę z pokrzywy, bez czarny baldachy w cieście, no i dzisiaj podgryzałam szczaw na łące :).” Ania

na zdjęciach naparstnica i firletka poszarpana

naparstnica różowe

Oto relacja Bakterii:

Cała Polska, czyli 20 minut wolności.

W myślach majaczyła mi co raz wyraźniej wizja apoptozy (bakteryjne harakiri), musiałam ewakuować się z Krasnalogrodu. Wyciągając co sił swoje fimbrie uciekłam zostawiając za sobą hałaśliwych zjadaczy kaszki i bananów. Pełzłam co sił, aż dotarłam do stóp osiedlowego Króla: Quercus stał na swoim miejscu… Jak zwykle dostojny i spokojny, poprosiłam go o słit focię dla Inez. Nerwy się trochę uspokoiły weszłam na alejkę obsadzoną drzewami. Wyniosłe Populus obserwują przechodniów… Z pomiędzy nich nieśmiało wygląda Betula.  To moja ulubienica, biała, zwiewna i lekka iskierka wśród drzew.  Małe ale liczne Trifolium też domagają się uwagi, obok nich dorodne Plantago stara się zakwitnąć ze wszystkich swoich sił. Z góry spogląda na nie Sambucus i lekko kiwa baldachami kremowych kwiatów, wie, że niedługo pojawią się panowie z wyrczącymi kijami i ogolą to skłębione towarzystwo. Wracając do Krasnalogrodu uśmiechnęłam się do żywopłotu,który mrugał mi ma dobranoc srebrnymi kroplami deszczu. 20 minut wolności… Jeśli Krasnale jeszcze nie śpią to w ramach protestu przechodzę w anabiozę.

Pozdrawiam!
bakteria z osiedla

na zdjęciu od Bakterii dowód, że rośliny widoczne są również nocą 🙂

WP_000658

 

Ewelina:

Byłam na herbibiegu z ochroniarzem, który jechał był na rowerze. Z przyczyn oczywistych nie robiłam zdjęć 😉  Spotkałam cale łany pokrzywy, podagrycznika, glistnika, bylicy, przytulii czepnej. Były i koniczyny, jaśminowce (jeszcze nie rozkwitły, bo w cieniu, w wąwozie), bez czarny, lipy, akacje. a pod domem także gwiazdnica, orzech włoski, kasztanowce, melisa, mięta, lubczyk, funkie, maliny, czarne porzeczki (liście!!), forsycje, bzy, już sama nie wiem, co jeszcze. Znalazłam też coś takiego:

ewel

Na fotografii dereń kousa, o jadalnych i smacznych owocach.

Herb walk w wykonaniu Alchemika:

HERB-WALK, dn. 1.06.2014

Wyjście z domu celem spotkania bliskiego stopnia z leczniczą roślinnością zaczyna się już przy wyjściu z domu. W mojej okolicy to już kilka wspaniałych gatunków roślin zielnych oraz 4 gatunki drzew. Jeden krzak – dzika róża. I chociaż nikt nie zaleca zbierania miejskiej zieleni do celów leczniczych, to jednak cele naukowo-badawcze już są realizowane, o czym mogłem się sam przekonać we własnej praktyce. Ale do rzeczy.

Pierwszym roślinom, którym mówię „dzień dobry” każdego dnia po wyjściu z klatki blokowej to ligustr, dziki chrzan, stokrotki, tasznik pospolity, mniszki lekarskie (i inne tychże zdziczałe odmiany), traw chyba ze 3 gatunki, do tego jeszcze widać pokrzywę, dąbrówka w tym roku nawet się zadomowiła na dobre. A drzewa – okazałe 2 klony, po lewej głóg, a nieco dalej lipa (odmiana czerwcowa, właśnie zakwitła – rys. 1). Z zaciekawieniem odkryłem stanowiska bluszczyka kurdybanka, skrzętnie schowanego pośród gęstwin zacienionych przez ligustr (rys.2).

al1

Rys. 1. Pączki kwiatowe lipy przy bloku obok (zaczęła kwitnąć – 7.06.)

al2

Rys. 2. Skryte pędy nadziemne bluszczyka kurdybanka

Dalsza część mojej wędrówki przenosi się na obszary już spokojniejsze, bo za miastem, niemalże na samej granicy dwóch miejscowości, przy rzece, której wody niosą ze sobą zawiłą nieraz, ale i często dramatyczną historię. Jej szum potrafi godzinami opowiadać o tym, co się działo, gdy dopiero osiedlali się tam ludzie. Po drodze można spotkać całe mnóstwo ziół. Najbardziej rzuca się w oczy oczywiście pokrzywa, ale także młode skrzypy. Do tego dochodzą odrastające pędy niedawno skoszonej jasnoty białej, usiłującej jak najszybciej zakwitnąć. W tym wszystkim także już dojrzewające łodygi bylicy pospolitej, dla której za miesiąc nastanie wielka wojna alergików z bylicą. A przecież jest taka piękna i tak potrzebna. Na wyspach brytyjskich w czasach przedchrześcijańskich były to najświętsze rośliny zielne, dzięki którym druidzi mogli widzieć to, co niewidzialne. Kilkanaście kroków dalej, ale nie tylko, bo i wśród zieleni osiedlowych, zastać można dumnego i pięknie pachnącego osobnika nierozerwalnie związanego z ziemiami polskimi – bez pospolity. Drobniutkie białe kwiatki to rarytas z tej ziemi, ale kto nie próbował, to nigdy nie zrozumie zachwytu nad nim. Warto.

Gdzieś między nogami przypałętał się nawet mało znany kozibród łąkowy. Nie jest chyba uznany oficjalnie za roślinę leczniczą, ale moja babcia opowiadała, że jej babka zbierała go w ogromnych ilościach, bynajmniej na potrzeby dekoracyjne. Dlatego też zapraszam ciekawskich do badania tej roślinki, z pewnością cennej w zielarstwie doświadczalnym.

Mam obawy, ale gdzieś zgubiłem swój przewodnik do oznaczania roślin, że spotkałem także dość duże już liście dzięgla leśnego, ale z uwagi na mokry teren rosnącego przy rzece. Jak odkopię w swojej bibliotece wzmiankowany przewodnik, nie omieszkam zweryfikować swoich podejrzeń. A prawie bym się przewrócił o srebrnika – czyli pięciornika gęsiego, skrzącego się srebrem w tak znamienny sposób, że nawet najmniej wprawne oko jest w stanie go odróżnić od pozostałych (rys. 3). Pozwolę sobie dodać, że napar z jego ziela szybko i skutecznie zastąpi „Stoperan”. Ja osobiście nawet w postaci surowej sprawdziłem właśnie takie jego działanie, a z uwagi na ściągający charakter potrafi wspomóc krwawiące rany.

al3

Rys. 3. Pięciornik gęsi, zwany srebrnikiem. 

Mógłbym wymienić jeszcze mnóstwo znanych mi roślin z tego rejonu, nie mówiąc o pochwaleniu się zdjęciami, ale „ograniczenia wydawnicze” są nieubłagane również w wirtualnej części świata. No sorry, taki mamy kraj 😉

Na zakończenie dodam, że poza drzewami i krzewami, których doliczyłem się 11 gatunków, jest jeszcze chyba z 40 gatunków roślin zielnych. Glistnik jaskółcze ziele, bodziszek łąkowy, bylica piołun także się pojawił w tym roku. Ponadto łopian większy, dzika róża (o kwiatach białych, jak i czerwonych), przytulia, mlecz dziki, sałata dzika, szalej pospolity, a także jeszcze mało widoczny w tej części o tej porze krwawnik pospolity. I jako ostatnie zdjęcie – koniczyna łąkowa, czerwona (rys. 4):

al4

Rys. 4. Koniczynka – motylek dał się też sfotografować

 

Zulu z Łuskiewnika spacerował poetycko:

Myśl taka oto przyszła
do niemłodej już głowy
Inez doń z prośbą wyszła
Czas więc wyruszyć na łowy

Aparat do ręki
na nogi buty.
Psina czekania znosi udręki
Dalej do lasu, przez łąki na skróty

Piesek już w lesie,
za nią jej pan ledwo dyszy
na szyi aparat niesie
i pstryka co ujrzy, powącha, usłyszy.

Zapuścił się gdzieś na tęgie mokradła
Gdzie nikt nie dociera
Koszula cierniem zszarpana
Dawno już z wędrowca po drodze opadła zulu1

Taki się obraz rozściela przed nimi
Droga gdzieś w bagnie się dawno zapadła
Pień jeno zwalony dalej prowadzi.
Nad głową przeleciała zjawa dwuskrzydłazulu2
Kraina czarowna się nagle pojawia
W niej ziół cudnych żyje bez liku
Na wodzie rzęsa co chorób mocy pozbawia
i sit, co cię uwolni od ksenobiotyku

Nad nimi rośnie dostojna powaga
żółty kosaciec wszystkim króluje
Z nim jednak zawsze uwaga,
zażyjesz za dużo to cię otruje

zulu3
Przeszedłszy wodę na ląd znów wracają
Śpiew ptaków ukoił uszy
Ziół nowych razem szukają
Pan zaś odzienie zmoczone swe suszy.

Czas miło płynie, wartko ucieka
Spogląda pan pod krzewy
Tu niespodzianka na niego czeka
– firletka pięknem oczy urzeka.

zulu4
Mroki gdzieś za nią, pod drzewem skryta
Gwiazdnica, jak gwiazdka bezkresu nieba
Każdego ukłonem grzecznie zapyta
Czego ci wędrowcze ode mnie potrzeba ?

Serce me chore, wędrowiec powiada
Ledwo w nim bije nieszczęście je rani
Czy znajdzie się w lesie na to jaka rada
Poradź coś na to – Ty z niebios Pani.

Jest tu lek mocny na twoje serce
Lecz nim je zażyjesz i zostaniesz uzdrowiony,
zapomnij o swej płochej, niewczesnej rozterce
Wyłaź już z lasu i wracaj do żony.

By twoje serce równiej zabiło
Do końca życia służyć ci mogło
Znajdź kokoryczkę, jej będzie miło
że serce z niej zdrowsze, nie będzie już bodło.

zulu5

Takie to życie dziadka między ziołami
Kiedy się na manowce leśne zawłóczy.
Myśl uporczywa mózg ciągle mu rani
Że mały go kwiatek rozumu dziś uczy.

Wybaczcie przeto Panie , Panowie
Rymy kiepskie z ziołami splecione
Co się czasem dla żartu tłuką po głowie.
Gdy człek sam w lesie a w domu na chwilę
… zostawi żonę 😉

 

 3. Długa lista wspaniałych wpisów na fb, plus świetne zdjęcia – możecie to zobaczyć w wydarzeniu : Herb walk. W wydarzeniu uczestniczyło 71 osób 🙂  https://www.facebook.com/events/507811042678166/

Ze swoją relacją zjawiła się również Lutka. Zamieszczam jej słowa na końcu – Lutka ma zawsze jakąś trafną puentę:

to nie był spacerek, herb walk…. to była ciężka, ale jakże potrzebna mi do naładowania akumulatorów na cały tydzień praca, i w tym trudzie krople do napełniania mojego „garnuszka szczęścia” znalazłam, znalazłam i rozpoznałam. Może medal mi się nie należy, ale jaka jestem z siebie dumna!!!!!!!!!!!!
I co Inez? To również Twoja zasługa!!!!DSCF0032

Przyznaję medal i Lutce, i trędownikowi. Zapowiadam jednocześnie kolejną akcję: Chwast na medal. Szczegóły niebawem 🙂

 

6 Responses

  1. :))))))))
    no taaaaaak……………. znaleźć się w tak szacownym gronie osób ….. duma ze mnie wychodzi wszystkimi porami!

    I jak tu teraz szukać chwastów skoro każda roślinka ma w sobie bogactwo, a chwast to coś uciążliwego, niepotrzebnego

  2. Blog jest świetny….innych słów nie znajduję. Oprócz rzetelnej zielarskiej wiedzy tchnie świeżością.
    Zdjęcia przepiękne.
    Życzę sobie i innym zaglądającym tutaj…by pojawiało się tutaj coraz więcej informacji.
    Inez, gratuluję
    Ewa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *