Zlot zielarski – księga gości.

SONY DSC

Pierwsi goście: Patrycja z Michałem, Komandoska, 6 pięknych dziewczyn z koła naukowego Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, Robin, Aganiok, Aga Radzi z Arturem i Anią, Ziołowa Wyspa, Miastożercy i Ola prosto z Warszawy…

Przed południem goście przybywali w tempie statecznym. Po 12 wydarzenia rozgrywały się błyskawicznie i nie nadążyłyśmy witać gości. Ola domowa z Danielem – przylecieli do nas z Dani, w dodatku przez Helsinki, razem z cudowną Olutkową Mamą, prząśniczkę i serowarkę. Klaudyna w sukni średniowiecznej, razem ze swoim Panem. Gosia Pinkcake z dziećmi. Aqarel z Łuskiewnika pojawił się tak szybkim manewrem, że nie zdążyłam go nawet rozpoznać. Karolina z Krakowa, z przyjaciółką i małymi zielarzami początkującymi, Cytrynka z koleżanką, Grzegorz fotograf z Agnieszką, Jacek z Anetką. Malinowa Kasia przyjechała chociaż na kilka minut, by wręczyć nam prezenty. Goście  z całej Polski. Ania Genialna i Kowal Kwiatek znaleźli nas, chociaż nie czytają ani forum, ani facebooka. Przybyli nie wiadomo skąd i nie wiadomo kiedy. Ania póżniej powiedziała:

-Dziękuję, że jesteście, że mogę z Wami rozmawiać o roślinach. W domu nie mam z kim świętować oznaczenia stulisza, rozpoznania świeżbnicy.

Mamy różne pasje, a częścią zabawy jest zawsze dzielenie się nią z innymi: rozmowa ze znajomymi, udział w tematycznych wydarzeniach, oglądanie filmów. Z miłośnikami ziół jest troszeczkę inaczej, to niezwykle niszowe hobby. Przeważnie na zbiory wyruszamy sami,  o swoich doświadczeniach opowiadamy przez internet. To zdecydowanie za mało. Osobisty kontakt jest konieczny, można wtedy wymienić się tyloma informacjami, że sieć nie wytrzymałaby takiego przeciążenia. To nie tylko słowa,  ważne jest również, jak kto się uśmiecha, jak głaszcze charby, niesie bukwicę niczym trofeum, podskakuje z radości na widok szlężnika.

Tyle nowych twarzy, że trudno zapamiętać. Znamy się głównie z komentarzy na forum i fb, pamiętamy swoje awatarki. Wybaczcie, że nie wymieniłam wszystkich: pamiętam twarze, nie pamiętam imion. Plakietki, które przyklejaliśmy sobie do ubrań, niewiele pomogły. Pamiętam Was z działań i opowieści: kto zabrał świeżbnicę do notesu? kto miał takie zakręcone kreski na powiekach i tulił się do chłopaka w szarej bluzie? jak ma na imię dziewczyna leśnik, specjalistka od sałatnika? kim jest rudowłosa dziewczyna w koszuli w kratkę? kim dziewczyna w kraciastym szaliku? kto był z nami nad Rabą i od razu rozpoznał cieciorkę pstrą? a jak ma na imię koleżanka Niepsuja, co „może testować wszystko”?

Żałuję, że nie przywiozłam Księgi Pamiątkowej 🙂

Możemy teraz to naprawić – stwórzmy wirtualną Księgę Gości. Wpiszcie się w komentarzach, można zamieszczać zdjęcia. A jeśli byliście tam z nami tylko sercem – będzie miło się o tym dowiedzieć.

Zdjęcia udostępnione przez Adama i Michała.P1220249 (1024x768)SONY DSCSONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC   zlot2 zlot3

 

11 Responses

  1. Bradzo podoba mi się ..- „Malinowa Kasia”..musiałam..chociaż na chwilę, chociaz szlag mine trafiał, że nie od samego początku….Inez Twoja pozytywna energia…jescze lepsza w realu…niż na blogu…Było mi bardzo miło…:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *