Chwast na medal – podsumowanie. Ziołowa dyplomacja, czyli jak zostać ambasadorem..

Dziękuję Wam za udział w akcji Chwast na medal. Stworzyliśmy wspólnie nową jakość 😉 – teraz wystarczy wpisać w google słowa „chwast na medal” i mamy dostęp do wspaniałych pomysłów. Oto lista wpisów:

Na blogu Herbaceum rozdano kilka medali, taki entuzjazm bardzo mnie cieszy.

post: Chwast na medal – przyłączam się do akcji.

Koty Kuchenne Oczka poczęstowała nas piękną sałatką i zupą.

post: O tym, dlaczego nie walczę z chwastami i co z tego wynikło.

Kaja z Zielonego Stolika zamieściła aż dwa wpisy, smakowite i inspirujące.

post: Hummus ze szczawiem – akcja chwast na medal.

oraz :Musztarda szczawiowa.

Kryzysowa książka kucharska prezentuje świetną potrawę meksykańską – ajiaco.

post: Ajiaco.

Projekt – warzywnik przedstawia kolejne, pyszne danie. Nie zaglądajcie tam przed obiadem, zdjęcia wyzwalają wilczy apetyt 🙂

post: Chwast na medal, czyli zamiast pielić – zrób zieloną tortillę.

Pomysłowa Kasia z bloga Magiczny Zakątek Kasi tryska pomysłami, jak zawsze.

post: Mnóstwo dobra z chwastów. Akcja chwast na medal.

Na blogu Samoterapia duszy i ciała po prostu się wzruszyłam. Dziękuję!

post: Niezwykła promocja zdrowia przy pomocy zwykłych chwastów.

Ziołowa Wyspa pięknie opowiedziała o bylicy.

post: Komarom: nie!

Akcja Chwast na medal – ciąg dalszy.

Wpisy blogowe, pełne entuzjazmu. Komentarze na naszych blogach, wspierające akcję. Komentarze na facebooku – to wszystko dowody budzącego się w społeczeństwie zainteresowania ziołami. Dobry klimat do zamiany przesądów i strachu przed dziką zielenią, na wiedzę, miłość i szacunek. Startujemy z nowym projektem: „Ziołowa dyplomacja”. Mianowano kilkudziesięciu nowych Ambasadorów Honorowych – ja zostałam Ambasadorem Trędownika Bulwiastego. Przez kolejny rok będę godnie reprezentować tę roślinę, dbać o jej interesy w mediach, szerzyć wiedzę na jej temat. Oto aktualna lista Ambasadorów – lista otwarta, można zgłaszać swoją kandydaturę.

Wstępnie planujemy nawet „bal Ambasadorów”.

lista Honorowych Ambasadorów:

babka lancetowata – Omega Head

brzoza – Magdalena

bukwica – Gosia Miastożercy

bylica pospolita – Gosia Ziołowa Wyspa

chrzan – Elena Samoterapia

dziurawiec – Ewa

fiołki trójbarwne – Patrycja

hyzop – Kasia Cincopuertas

jaskółcze ziele (glistnik) – Anna Trądzikowo

llawenda – Hania Lisie Pole Lawendowe

krwawnik pospolity – Tomasz blog  Tomsaencoriuqa

koniczyna biała i czerwona – Kasia Magiczny Zakątek

oregano (lebiodka pospolita) – Ekomanka JJ

ogórecznik – Emila czyli Athoualia z Blogum Herbaceum

pokrzywa – Ola Ola domowa

przywrotnik – Bernadetta

rosa rugosa – Pola blog: Weekend w ogrodzie

macierzanka – Urszula

mięta pieprzowa – Kasia Be happy vinti.

nagietek – Malinowa Kasia Malinowe ogrody

niecierpek himalajski – Agnieszka Niepsuj

rdestowiec japoński – Niten

sadziec konopiasty – Ewa

skrzyp – Kasia

tysiącznik – Hanna Zielicha Świątkowska

wiązówka błotna – Kaja Zielony Stolik

wrotycz – Dorota Natura Życia

żywokost – Tamara

proszę się dopisywać w komentarzach, kto ma bloga – poproszę o jego nazwę.

 jak zostać ambasadorem? wystarczy się zgłosić 🙂

 

 

45 Responses

  1. Zgłaszam się i, jeśli jeszcze można, oraz zapraszam na swojego ogrodniczego bloga. Chętnie reprezentowałabym jakąś dziką różę, rosa rugosa albo rosa canina?

    1. Agnieszko, wybierasz sercem, ulubieńca. Przez rok propagujesz wiedzę na jego temat, czasami zamieszczasz notki na fb czy na bloga, poruszasz temat w rozmowach ze znajomymi, opowiadasz o nim w wywiadach. Tak ogólnie. A szczegóły dopracujemy 🙂

  2. Ojej ! Za tydzień wracam do Polski i chętnie wezmę udział w akcji.
    Muszę przyznać, że moja aktualna wiedza na temat ziół jest właściwie zerowa.
    Dzięki tak świetnym blogom jak Twój, to się jednak zmienia.
    Czy przyjmiesz mnie Inez do ziołowego przedszkola 😉 ?
    Bal ziołowych ambasadorów … Brzmi magicznie.
    Chętnie na takim balu bym zatańczyła 🙂

    1. Eleno, od Ambasadora nie wymaga się wielkiej wiedzy o całym świecie. Po prostu wybierz roślinkę, którą podpowiada Ci serce i zaopiekuj się nią. W ciągu roku zdobądź masę informacji o swoim podopiecznym i służ mu jak najlepiej – rozsławiaj jego imię. Ziarnko do ziarnka i będzie z Ciebie prawdziwa zielarka 🙂

    2. To może ja bym CHRZAN wypromowała ?
      Szkoda, by był jedynie składnikiem w corocznej ćwikle świątecznej…
      Dzikiego chrzanu to ja mam pod domem cały zagonek a niewiele z niego dotychczas korzystałam. Zajrzałam do internetu i jestem pod wielkim wrażeniem mnogości jego zastosowania zarówno w leczeniu, kuchni, jak i w łazience.

  3. Lebiodka pospolita czyli polskie oregano – przesiedliłam je z łąki do mojego ogrodu i cudnie się rozpanoszyło, wabiąc do siebie setki motyli. Od kilku lat z powodzeniem stosuję to ziółko na dolegliwości żołądkowe i odkrywam ciągle jego nowe zalety.Chętnie podzielę się swoimi obserwacjami. Kocham też niższą i wonniejszą sistrzyczkę lebiodki – macierzankę piaskową, ale ta ma już ambasadora. Jakby co to będę w pogotowiu na zastępstwo lub współpracę.
    Nie mam jeszcze swojego bloga, ale może to będzie motywacja, żeby go wkońcu założyć.

    Pozdrawiam wszyskie „zielne” dusze Jola Jabłońska -” ekomanka JJ” na Facebooku

  4. Cudowna Akcja 🙂 dylematów kilka, bo państwa nęcące pięknem a przy okazji bardzo bogate, Chciałoby się więcej…. lecz jesli zarząd zezwala na jeden obszar…… to mą wolą jest aktem zasiedzenia, zawładnąć terenem zwany Symphytum czyli Żywokost, za co będę niezmiernie uradowana 🙂 😀

      1. Oczywiscie 🙂 oddaję Zywokost bez walki ;-))) .. W takim razie, z uwagi że jaskółki mi stadem pod oknami latają, to zajmuję Jaskółcze ziele 🙂 :-))

      1. Masz jakiś sprawdzony sposób fermentacji masy roślinnej na herbaty? Żeby nie pleśniało itd., wiadomo.
        Można też podwędzić – jest wędzona herbata, bardzo lubię.

      2. propagatorem japońskiego rdestowca byłem już dużo wcześniej, jeszcze przed powołaniem tej ambasady, i jakieś rozeznanie w tej materii mam, a tudzież propagandowy dorobek: paru zwolenników i dalszych propagatorów z przekonania, parę przeszeregowań w ramach testów glebowych i klimatycznych, obszerny wywiad środowiskowy (gdzie jeszcze się pleni bujnie, a gdzie już przytępili), porównanie paru odmian z różnych stron Polski oraz przetestowanie na ochotnikach, i dalej… już nie będę się chwalił;)… ale jeszcze bez szlajania się z „dobrą nowiną” po internecie i wykrzykiwania w eter, tylko czysta praktyka w cichym przekazie bezpośrednio z umysłu do umysłu lub proste degustacyjne wtajemniczenie… ale skoro można zmienić tytuł „propagator” na „ambasador” niniejszym to czynię, no i może trochę głośniej o tym trzeba, np. na tym trawniku przed uczelnią co go znowu wykosili, można by dać plakat protestacyjny, wygłosić jakąś mowę (była gejsza, reinkarnacja koleżanki z odzysku, by mi pasowała do tego idealnie, fotogeniczna jest, może da się namówić gdy mowę jej napiszę, poza tym ma już ukulele to i kimono w szafie też pewnie gdzieś leży…) happeningiem oprotestować uczelniany wandalizm na rdestowcu, a potem picie przefermentowanej herbatki za poległego, który rósł sobie wcale nie tak bujnie jak nim straszą, na dodatek przy płocie i nikomu nie przeszkadzał, sfilmować i rozpowszechnić na YT, a już myślałem że będę podziwiał gdy zakwitnie, a tu kicha, toteż zgłaszam ten fakt do ambasady, no i jakby mi oficjalnie zakazali agitacji lub urzędowo zabronili kontaktu z rośliną ambasada zawsze może się przydać;) …a co do eksperymentu, to przefermentowanego jeszcze nie próbowałem, ukisić też można?

        1. oczywiście miałem na myśli ambasadę japońską, jako honorowy ambasador rdestowca japońskiego na ziemi polskiej nie mogę nie zareagować … warto by też poznać paru Japończyków coby Klub Celebrowania Herbatki z Rdestowca założyli, a częścią swojej celebracji uczynili uroczyste rwanie i kopanie tej od wieków cenionej w Japonii leczniczej rośliny… w razie doczepnego zarzuci się dyskryminację;)
          Moim marzeniem jest zobaczyć kwitnącego rdestowca, nie tylko w internecie…

          1. Wczoraj wreszcie ujrzałem kwitnącego rdestowca, koło jakiegoś śmietnika leżał ścięty… a zatem „żywe” i kwitnące rdestowce jak na razie tylko w internecie i na obrazku.

          2. To pechowiec jesteś, ja widziałem wczoraj okaz kwitnący żywy, zupełnie „przy okazji”, jadąc rowerem. Zatrzymałem się, by zobaczyć buszujące w kwiatostanach pszczoły. Może jest to kwestia powszechności rdestowca w danym regionie?

          1. nieważne czy napój smaczny, sake też smaczna nie jest, a piją… najwyżej się ogłosi, że to dla prawdziwych mężczyzn jest;)
            w maju piłem sam sok ze świeżo przemielonego (łodyga+liście) intensywnie zielony, ale dużo nie dało się ucisnąć, a papkę przerobiłem na chlebki,
            jeszcze żyję… ale rdestowiec poległ, wykosili wraz z trawą… nie będę się rozpisywał i zawłaszczał całą przestrzeń w komentach, jak już coś się ukręci czy sfotografuje dam linka, na razie

          2. Jestem całkowicie zaskoczony rezultatem kiszenia i efektem końcowym herbatki z rdestowca: HERBATKA całkowicie niepodobna do naparu z tegoż. Wyszło z tego coś bardzo ciemnego i o zdecydowanym smaku, podobnym nieco do herbatki madras przełamanej nutą red tea, zniknął lekki posmak rabarbaru wyczuwalny w naparze i żółto-zielony kolor stał się brunatno-brązowym, może szczawiany gdzieś wyparowały lub przeobraziły się w inne cóś? ale smakuje jak jakaś herbata, a nie jak rdestowiec…

          3. Z happeningu nic nie będzie, ukulele nie zastąpi shamisen, a nie chcemy schałturzyć poza tym trawnik jest monitorowany, a teren prywatny;)

  5. Czy dostępny jest ślaz dziki? Osobiście sieję, ale znajduje również go mnóstwo w stanie dzikim 🙂 Mam doskonałe miejsca na zbiór ziół z dala od cywilizacji, ale dopiero poznaje możliwości ziół.

      1. Tak 😀 Bardzo się związałam z tą rośliną przez tegoroczne lato, zbierając i susząc 🙂 I jestem zachwycona właściwościami tej rośliny, szczególnie pięknie wyglądało moje poletko gdy ślaz zakwitł, a warto dodać, że uprawna odmiana dorasta do 2m! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *