Chwalę się – herbiness w prasie, warsztaty.



Dzień dobry. Dzisiaj kilka słów autopromocji. Na blogu nowych postów jak na lekarstwo, tymczasem życie wre i jeszcze nigdy na herbinessie nie było tylu czytelników. Jak to możliwe, że mniej piszę, a ruch na stronie jest większy?

Wysokie Obcasy  opublikowały artykuł z moim zdjęciem. Opowiadam o ziołowych kosmetykach – dla Was nic nowego, na blogu od dawna zachęcam do samodzielnego wykonywania prostych receptur ziołowych. Link do artykułu jest tutaj. Nadmienię, że o herbiness pisała wcześniej również Polityka.

Sierpień to również start strony www.1000roslin.pl Jest to rozwinięcie projektu z facebooka, o którym pisałam już wcześniej. Wiosną wymyśliłam fan page o nazwie 1000 roślin jadalnych, do współpracy namówiłam wspaniałe dziewczyny. Efekt naszej trzymiesięcznej  pracy to ponad 300 wpisów o tematyce roślinnej, podzielonych na kategorie: jadalne, lecznicze i dla urody.  I to nie koniec, będzie 100 tysięcy wpisów, aż spełni się moje marzenie pt : „Cała Polska widzi zioła„. 1000 roślin na fb zgromadziło w krótkim czasie około 10 tysięcy fanów.

Facebook nie jest  moim ulubieńcem, dlatego zależało mi na przeniesieniu zielonej treści w miejsce, do którego dostępu nie będą bronić hasła. Miejsca, gdzie archiwizacja wpisów będzie łatwa. Takie miejsce to właśnie własna strona www – zapraszam jak najczęściej. W pasku bocznym mojego bloga pojawiają się nowinki z 1000 roślin – prawda, że świetne? Honorowym redaktorem jest Łukasz Łuczaj, autor Dzikiej Kuchni, Dzikich roślin jadalnych i wielu innych publikacji, promujących „zapomniany potencjał natury„.

Łukasz Łuczaj organizuje warsztaty dla osób spragnionych zielonej wiedzy. Na wrześniowe warsztaty zostałam zaproszona jako gość specjalny, zaprezentuję moje przepisy z wykorzystaniem dzikich roślin.

Mam 5 nowych kurek, czarnulek – dzisiaj zaczęły nieść jajka.

5 młodych dzików odwiedza mnie co tydzień.

W minionym miesiącu mój blog odwiedziło 18 tysięcy osób, a ponad połowa to czytelnicy powracający. Spędzacie średnio 4 minuty na lekturze moich postów, co jest fantastyczne. Coraz częściej pytacie mnie o warsztaty ziołowe – odpowiedź niebawem na blogu.

No i udało mi się zebrać trochę sierpniowych skarbów – aż dziwne, bo u mnie w sierpniu bardzo często pada. koszOwoce czarnego bzu, nawłoć i dziki ber. Owoce ususzę na nową porcję czarnego eliksiru – najsmaczniejszego ziołowego preparatu na świecie.

14 Responses

  1. Piękne zbiory! Ja też przymierzam się do zbiorów dzikiego bzu, jak trochę obeschną krzewy po ulewach. W jakiej temperaturze suszysz dziki bez żeby pozbyć się sambunigryny a nie stracić witamin i wartościowych związków? Znalazłam krzewy, na których są ususzone na słońcu owoce, czy te też trzeba jeszcze poddawać obróbce cieplnej? Pozdrawiam ciepło!

  2. Co zrobić ? Każdy kto tu zajrzy zostaje oczarowany herbinessowym urokiem i po nocach zaczynają mu się śnić wszelkie zioła … Nie ma innego wyjścia jak tylko wziąć koszyk i wyruszyć przed siebie w poszukiwaniu kwiatu paproci a przy okazji wiele innych cennych ziółek wpadnie nam niepostrzeżenie do kosza.

  3. Gratulacje 🙂
    Życzę aby blog i nowy projekt nadal rozwijał się tak znakomicie.
    Od dawna mnie interesują zioła, naturalne kosmetyki i zdrowe odżywianie.
    Ale mam wieczny niedosyt ,ciągle wiem zbyt mało.
    Dlatego z przyjemnością do Ciebie zaglądam. Trafiłam tu dzięki mojej Przyjaciółce.
    Ona jest bardziej niż ja,zaawansowana w tej tajemnej sztuce 😉
    Zrobiła już krem magnezowy i szampon do włosów.
    Pozdrawiam
    Anka

  4. Chwal sie, kochana, bo masz czym! Przepiekny ten twoj blog, zagladam tu, jak tylko mam czas! I jak napisala Elena, nic tylko chwytac za koszyk i leciec na dwor 🙂 Wczoraj mordowalam sie z rokitnikiem, ale jakich cudow pysznych narobilam, otwieram szafke, patrze na te moje sloiki i do nich wzdycham milosnie. 🙂 W tym tygodniu zabiore sie za bez czarny, owoce najlepiej suszyc przy uchylonym piekarniku, 40°C – 50°C.
    Bardzo ci za wszystko dziekuje!

  5. Wielkie gratulacje! Serce rośnie, że coraz więcej jest ziołowych zapaleńców :)) Ja codziennie zapominam, żeby ściąć miętę i ususzyć, bo ona u nas idzie jak woda, a już zaraz będą przymrozki przecież! 🙂

    Bardzo jestem ciekawa czarnego eliksiru – brzmi magicznie!

  6. Gratuluje Inez,
    Pięknie nas inspirujesz swoją pracą,
    odniosłaś ziołowy sukces, i nie tylko.
    I to za Twoją przyczyną,
    wykonałam 200% normy :)))
    Ziołowo- dzikiej ……w ostatnich latach.
    Serdecznie Cię pozdrawiam
    Irena

  7. Gratulacje Inez,
    szczerze i serdecznie gratuluję
    i życzę i sobie (tak, tak, najpierw sobie) i Tobie, byś coraz częściej gościła i dzieliła się
    swoimi wiadomościami. Dlaczego najpierw sobie :)))) ……bo korzystam z Twojej wiedzy !!!!
    ps. dzięki Tobie (oplewiając w sobotę posadzone drzewka) znalazłam na działce uczep trójlistny – jeden jedyny rosnący na 2000m2, ależ była radocha, mniejsza z ziółka, a większa z faktu, że go rozpoznałam.

  8. Inezko gratulacje !
    Jeszcze wiele przed Tobą , jesteś na świetnej drodze ( ja też nie lubię fb i nie korzystam).
    Powiedz moja droga czy ta nawłoć , której nazbierałaś to jest ta właściwa ,bo jestem skołowana .Czytam , oglądam idę w pole zbieram tę włąśnie ,później doczytuję oglądam nie to nie ta- to kanadyjska więc wyrzucam . Idę na dalsze poszukiwania -pospolita wygląda nieco inaczej i ta właśnie jest tym pożądanym zielichem . Sprostuj proszę jeśli się mylę .
    pozdr
    tamara

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *