Lubię sobie coś pozyskać. Wrześniowe zbiory.

 

Zanurkować w zieleń września, rozkoszować się blaskiem rozświetlonych liści, soczystą czerwienią, smakami i zapachami pierwotnej natury. Torować sobie drogę ostrym nożem, przedzierać się przez gąszcz znany z opisów amazońskiej puszczy. Odkrywać nowe gatunki. Zbierać darmowe skarby, bogactwa wrześniowej dziczy.

Zamiast podziwiać na ekranie pierwotne plemiona, wstań, weź nóż lub maczetę, kosz czy torbę, i chodź, poczuj się jak dzikus. Pozyskaj sobie jedzenie, leki i kosmetyki. To nie jest trudne, a ile przy tym radości i zabawy.

Moje dzisiejsze zbiory.

Owoce głogu – czerwień dla serca, składnik kropli Toda.

wrześniowe owoce głogu Czy we wrześniu można zbierać zioła? oczywiście, że można. Zioła zbieram cały rok. Wrześniowe zbiory: owoce głogu, jabłka, gruszki, niecierpek ...

Kwitnące ziele żywokostu – szykuję wynalazek żywokostowy, bądźcie czujni.

wrześniowy żywokost

Szyszki chmielu – do kąpieli i poduszeczek.

wrześniowy chmiel

Gruszki – dorodne klapsy z wiekowego drzewa. Ptasia orkiestra odkryła je dla mnie. Zwabiła pod gruszę, jak malowaną. A smak tych owoców – nie opiszę, trzeba po prostu spróbować. To odmiany sprzed genetycznych manipulacji, podporządkowanych marketingowi. Pyszne, aromatyczne. Wspaniałe.

wrześniowe zbiory

Nasiona niecierpka himalajskiego – obowiązkowa przekąska w terenie. Nasiona, nawet całe strączki, wędrują prosto do buzi. To dziki sezam, prawdziwy przysmak. Zbieram też na kosmetyki.

Wrzesień to dobry czas na zbiory. Zieleń szykuje się do odpoczynku i nie jest taka obezwładniająca, jak w sierpniu i lipcu. Rozróżnianie gatunków jest łatwiejsze, rośliny obsypane są owocami. Jeden minus – do dźwigania wrześniowych zdobyczy potrzebne silniejsze mięśnie.

A co znalazło się w Waszych wrześniowych koszykach? Opiszcie wrześniowe zbiory. W komentarzach mile widziane zdjęcia. Proszę o zamieszczanie plików nie większych, niż 300Kb. (dla wygody czytelników).

wrzesniowa pułapka bobra

 Pułapka to sprawka bobra.

28 Responses

      1. Ok, ale ja nie mam pojęcia gdzie miała bym szukać i z kim ^^. Jeszcze jakbym miała towarzysza, a tak nie mam pojęcia jak się za to zabrać.

        Ps. szyszki chmielu są dobre na uspokojenie i mają związki fitoestrogenowe ;).

  1. Jak to pieknie napisane! Ja tez lubie sobie cos pozyskac, calkiem za darmo. 🙂 W moim koszyku dzisiaj wyladowaly: kurdybanek, babka, podagrecznik, nasiona pokrzywy – na green smoothie, w buzi niecierpek, jezyny, jablko ukradzione, gruszka z drzewa, ktore oszczedzono przy budowie nowego osiedla, a i pies sie nabiegal, same korzysci! 🙂

  2. Mama ni stąd ni z owąd przyniosła owoce głogu. Wywiodła się z tego rozmowa:
    – Sprawdź mi czy to są rajskie jabłuszka. To chyba rajskie jabłuszka, co nie?
    – Nie mamo. To jest głóg jednoszyjkowy Crataegus monogyna (jeszcze sprawdziłam smakowo)
    – To co się z tego robi?
    – Nalewki.
    – A ja chcę zrobić konfitury!
    I tak część soboty spędziłyśmy na usuwaniu szypułek oraz pestek. Straszna robota, bo się klei 😀
    Tak w ogóle to jak byś Inez zrobiła konfiturę z głogu?

      1. Myślałam, że też od czasu do czasu jakiś dżem robisz (ciasteczka są, więc czemu nie konfitury).
        Haha, no to czekam na podwójne serce z głogu 😉
        P.S. Konfitury już mama zrobiła – tak jak z dzikiej róży. Ciekawa jestem smaku

          1. Czekośliwka? Topinambur?
            Brzmi świetnie i smacznie, tylko co to jest? Topinambur to wiem, że taki słonecznik i że jest jadalny 😀
            O, już wiem – konfitury czekoladowo śliwkowe. Intrygujące i zachęca do działania ;>

          2. Całkiem fajne w smaku. Podpatrzyłam, że u południowych sąsiadów są w sprzedaży różne konfiturki topinamburowe. Polecam spożywanie z kwaśnym mlekiem, prebiotyk i prebiotyk w jednym daniu.

  3. ja tez dziś pozyskałam i to ile 🙂
    odkryłam nad stawami w nieczynnych kamieniołomach cuda wianki! Piękne stanowisko wierzbówki – już przekwitła ale w przyszłym roku pozyskam na herbatkę i ekstrakty i przede wszystkim cudne stanowisko uczepu trójlistkowego! Już robię olejowy macerat. A do tego pyszne jabłka z opuszczonej jabłonki i wreszcie znalazłam trędownik! Był co prawda nieco zjedzony przez owady ale od tak dawna go szukałam, że narwałam takich obgryzionych listków. Już wiem gdzie, już znam i nigdy z niczym nie pomylę :). Dla mnie zapach ma coś wspólnego z siarką z zapałek, bardzo specyficzny. Do tego czarny bez już się suszy na czarny eliksir, na parapecie wygrzewa się ognisty cydr i dojrzewa ocet jabłkowy. No i jeszcze chyba znalazłam rdestowiec japoński ale na wszelki wypadek wklejam zdjęcie i proszę o odpowiedź, czy to aby na pewno on.
    Inez, to wszystko dzięki Tobie, Ty zainspirowałaś mnie do poszukiwań i przygotowywania cudności z ziół i nie tylko. Moja córka od jakiegoś czasu nie mówi na mnie mama tylko… ZIOŁAMA bo na każdym spacerze patrzę, szukam i zrywam 🙂
    Jeszcze raz wielkie dzięki za to, że jesteś i dzielisz się tym wszystkim!

  4. Ostatnio: czarny bez, nasiona niecierpka himalajskiego, nasiona wiesiołka, nasiona pokrzywy, liście pokrzywy, nasiona dzikiej marchwi, babka lancetowata… i niestety tyle. Szkoda, że czas jest taki krótki. Ale ponoć Inez glosi, że sezon dla zielarza trwa cały rok 🙂
    Na zdjęciu marchew w roli ozdóbki. Piękna, prawda?

  5. O! jaka miła zmiana Inez-Herbiness 🙂
    U mnie zbiory trwają wrześniowe. Pozyskane są już różne ilości skarbów leśnych i łąkowych. Idę po owoce bzu i przynoszę mydlnicę, uczep, owoce trzmieliny, kwitnący jeszcze glistnik, dokwitający wrotycz, rdest sam się wprasza, a skoro mu tak zależy… W ogrodzie chciałam tylko z niechcianego miejsca usunąć pokrzywy, ale te kłącza i korzenie nie mogą skończyć na kompoście… lądują w alkoholu (będzie na wcierki do włosów). Obok były okazy mniszka (świeżutki i korzonki i listki), perz- całkiem okazałe stanowisko-tyle kłączy to już warto ususzyć, krwawnica wyjątkowo bujnie obrodziła, jakaś lnica w zapomnianym kącie warzywnika (skąd ona tutaj?). A jeszcze tyle dobroci czeka. I tak mnożą się zbiory bez końca.
    Szkoda że doby nie da się wydłużyć .
    Pozdrawiam

  6. Droga Inez,
    Z wielkim zainteresowaniem czytam twoje artykuly i poszukuje roslin, na ktore zwracasz uwage. Strasznie sie ciesze, gdy odnajde dana rosline. Zebralam ostatnio glóg i ususzylam go. Znalazlam parku sporo jablonek i mamy teraz dzemy. Skorki po jablkach ususzylam- cel byl na herbate, ale okazalo sie, ze dzieciaki jedza to jak chipsy 😉 W parku znalazlam tez drzewa, ktorych nie potrafie nazwac. Mam nadzieje, ze jedno to kalina. A drugie, mam nadzieje, ze jadalne, bo cala masa tego tu rosnie i nikt nie zrywa. Czy moglabys mi pomoc w okresleniu tych drzew? Aha, chcialam zrobic ocet, ale cos nie wyszlo, bo na powierzchni zaczela pojawiac sie plesn. Przykrylam sloiki podziurkowanymi papierowymi recznikami. Za malo dopywu powietrza? Co zrobilam zle? Pozdrawiam, Ewa

    1. Ewo, możesz tutaj wkleić zdjęcie do rozpoznania. Polecam mieszanie octu raz – dwa razy dziennie, wtedy nie ma problemu z pleśnią. Wszystko zależy od surowca bazowego, pomidory mieszam obowiązkowo dwa razy dziennie, a jabłka – raz na kilka dni. Do nakrycia naczynia z nastawem dobra jest gaza, kupisz za grosze w aptece.

  7. Pytanko – prośba – jak zrobić ocet z głogu? Pewnie podobnie jak z innych owoców, ale może inaczej?
    I drugie – co można zrobić z owoców trzmieliny europejskiej?

  8. Specjalizuje to za mocno powiedziane – ale lubi, zbiera, syropuje to już owszem. Na razie poprzestałem na robieniu syropu raz do roku, ale może nasuszę trochę pustych torebek późniejszą jesienią „na zaś” i do ewentualnych innych zastosowań. Ale syrop jest pycha 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *