Złote mleko, kurkumowy przysmak rozgrzewający

Oto jest, świat cały biały. Pierwszy śnieg w moim lesie, emocje, przygoda. Biel rzeźbi kształt lasu, czule otula, pochłania moje nogi aż po kostki. Wyobraźnia przenosi mnie na  zimową równinę w Narni – na horyzoncie widać ostre kształty gór, na pierwszym planie sanie, czarownica, karzeł, chłopiec i kubek z gorącym napojem. Od lat wyobrażam sobie smak  napoju z książki „Lew, Czarownica i stara szafa”- podanego by ogrzać, ukoić nerwy i pieścić zmysły. Napoju, po którym jedyny możliwy komentarz brzmi: chcę więcej.

Złote mleko – prawdopodobnie to właśnie tym napojem Czarownica poczęstowała Edmunda

  • mleko kokosowe (lub krowie)
  • kurkuma
  • imbir
  • pieprz

Wlej 300ml mleka do garnka, dodaj łyżeczkę mielonej kurkumy, 5 plasterków imbiru i szczyptę czarnego pieprzu. Zagotuj, odstaw na 10minut, zagotuj ponownie – gotowe. Podawaj gorące. Mleko jest pyszne, imbir doskonale komponuje się z kurkumą. Napój momentalnie rozgrzewa, rozluźnia i relaksuje ciało. To idealna propozycja w sezonie przeziębieniowym – wzmaga odporność i likwiduje stany zapalne.

Pomaluj swój obiad kurkumą!

Głównym bohaterem przepisu na złote mleko jest kurkuma, przyprawa niedoceniana w naszym kraju.  Smak  kurkumy nie jest szałowy – niby mdły, niby gorzki. Nic z tych rzeczy, które mogłabym chrupać czy zajadać łyżeczką jak goździki, ziele angielskie czy nasiona kopru. Kurkuma wymaga towarzystwa: pieprzu, imbiru czy cynamonu. Sławna mieszanka curry bazuje na kurkumie.

Uwielbiam kurkumowy kolor – intensywnie żółty. Łyżeczka kurkumy barwi danie na podobieństwo słońca: zupa staje się jest weselsza, żółte ziemniaki są bardziej optymistyczne, a kurkumowy ryż to istna egzotyka. Słońce na talerzu.

Gratis zdrowie.

Kurkuma jest bardzo zdrowa. Lecznicza i ochronna dla wątroby i woreczka żółciowego. Dodana do potraw usprawnia trawienie i wchłanianie składników pokarmowych. Działa przeciwgrzybicznie i przeciwzapalnie, udowodniono również jej skuteczność w leczeniu nowotworów.

Kurkumina to najcenniejszy związek leczniczy, zawarty w kurkumie. Jest to pochodna kwasu ferulowego, związek przyswajalny z układu trawiennego, wchłanianie możemy wzmocnić dodając pieprz (piperyna) do dań z kurkumą.

Kurkumina hamuje wzrost licznych grzybów i bakterii – również rozwijających się na skórze. Zamiast wylizywać garnek po złotym mleku, zrób sobie złotą maseczkę (również na skórę głowy przy łupieżu). Uwaga: kurkuma barwi skórę na złocisty kolor.

Więcej o kurkumie:

blog Łuskiewnik

forum zielarskie

maseczka z  kurkumy na blogu Azjatycki Cukier

pomysł na przepis pochodzi od Amandy z Fresh Bites Daily

złote mleko herbiness1
latarnia

Latarnia – kolejne skojarzenie z książką. A później odwilż.
sikorka

 

28 Responses

  1. „Opowieści z Narnii” to jedne z moich ulubionych książek! Co prawda twojego specjału jeszcze nie próbowałam, ale brzmi tak narnijsko, że chyba się skuszę! I zdjęcia takie cudne… Kusisz nie tylko słowem 😉
    Tak przy okazji – zdążyłam coś napisać o sośnie, jeszcze w „zeszłym” miesiącu 😉 Ale w sumie nic odkrywczego raczej. Ot tak zameldowałam, że rozpoznaję. I zapomniałam napisać, że smaku pączków na surowo w lesie próbowałam, ale miałam posklejane usta bo wcześniej oczywiście musiałam spróbować żywicy ze świerka, taka przejrzysta jeszcze była, i lepka.Nie wyobrażam sobie jej zbierać w jakimkolwiek celu, maści nie maści 😉
    Ps.A sikorka z tych mówiących? 😉

      1. A wiewiórki, a kury, a gęsi i dziki – też to potwierdzą; a inne ptaki i ssak(i) lepiej niech cicho siedzą i ładnie jedzą, bo dokładki nie dostaną !
        Mleko na ostro ? Zastanawiam się…

  2. no, no, często używam kurkumy, ale tym mlekiem na ostro zrobiłaś wrażenie. Jutro rano je wypróbuję bo brzmi smakowicie. Natomiast dziś zaczęły żywot moje maceraty z uczepu, marchwi (korzeń i nasiona dzikiej) – będzie balsam 😉
    Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę jakim „zagrożeniem” jesteś dla wielu sklepów internetowych??? szukając masła kakaowego wpadłam na oliwkę magnezową 500ml za 135 zł!! Tak więc z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że jesteś wszystkie pieniądze warta 😉

  3. Niestety. Napisałam do Zakładu Lasów Poznańskich i dowiedziałam się , że cytuję :

    „W odpowiedzi na Pani zapytanie czy w Lasach Komunalnych miasta Poznania w trakcie spaceru można zbierać rośliny, liście oraz kwiatostany i pączki drzew uprzejmie informuję, iż jest to zabronione.”

    Zbierać można tylko owoce i grzyby.

    Całe moje małe marzenia o zbieraniu roślin na spacerze po lesie prysły wraz z tą odpowiedzią. Nie wiem czy we wszystkich miastach w Polsce jest tak jak w Poznaniu. Nic za darmo. Pozostają już tylko zielarnie jak ktoś chce nabyć rośliny…

  4. Wypróbowane! Nie byłabym sobą nie kombinując odrobinę i tak Złote Mleko dosłodziłam miodem (lekko schłodzone) oraz dodałam szczyptę cynamonu! Walnęłam kieliszeczek. Mniam. Potem drugi. Trzeci posłużył jako słodki sos do deseru owocowego. Czwarty zakropię alkoholem – bowiem w smaku, Mleko przypomina mi ajerkoniak. A resztę postaram się ubić na „bitą śmietanę”. Ciekawe czy wyjdzie? Bardzo słuszny napitek i jaki wielofunkcyjny 🙂 Pozdrawiam! Pola

  5. Narnię też kocham. Podobnie jak mleczne napoje z rozgrzewającymi dodatkami. Kurkuma zasługuje na uwagę przede wszystkim jako świetny barwnik w kuchni, tańsza namiastka szafranu. Nie myślałam o niej jednak nigdy w kategoriach zdrowotnych. Wersja z miodem i alkoholem z komentarza Poli brzmi kusząco.

  6. Zrobiłam złote mleko , wypiłam i teraz mogę napisać………, a cóż innego mogę napisać jak tylko to, że jest wyśmienite cudownie rozgrzewa, smak trochę piekący, troszkę ostry, dosłodziłam miodem więc sama słodycz, kolor złota. Użyłam mleka krowiego ale z kokosowym też spróbuję.

  7. Doktor R. pisze, że ciekawy w smaku jest napój powstający poprzez pogotowanie kłącza kuklika w mleku. Ja wypróbowałem suche sproszkowane i efekt był dość nijaki – w ogóle to kłącze nie zastąpi wonności typu cynamon i goździki, bo ma chyba za dużo garbników. A doktorski napój pewnie wymaga użycia świeżego kłącza – trzeba będzie wydłubać z czarnej brei i wypróbować (niestety kuklik upiera się, by rosnąć w takiej czarnej mazi – w normalnej glebie jest dość rzadki 🙂

    1. Tomku, to takie czarne mazie na końcu Odrodzenia, kuklika masz łany (zwisłego) a w pobliżu ten żółty. Ja też nie potrafię docenić smaku, bo mi kuklik niezmiennie smakuje błotem. A lokalne goździki mi się marzą od dawna.

      1. Kurde, może właśnie w mleku ten smak błota się gubi? Rybę śmierdzącą mułem zaleca się potrzymać w siekanej cebuli – lub pomoczyć w mleku.
        Alternatywnie – można spróbować uprawy w luźniejszej, niebłotnej glebie z dobrym nawodnieniem.
        Mam całe łany zwisłego nad Stepnicą – gdzie i wąkrotka, i trędownik przy okazji… Ale jak się pogrzebie, to ta łąka też się okazuje zrobiona „od spodu” z takiej czarnej brei 😉

        1. Albo spróbować uzyskać olejek z tego kłącza… Nie wiadomo, czy z pulpy się uda – z wytwornicą pary więcej olejków by wyszło, zamiast sam hydrolat… Będę nad tym rozmyślał 😉

          1. Wybacz OT – ale może zmontować prosty zestaw do destylacji z parą wodną? Może to, co nie wychodzi destylacją prostą, wyjdzie w ten sposób? Np. olejek z liści lepiężnika 🙂

            To w sumie Twój sprzęt + dodatkowa kolba na masę roślinną. Ponoś wydajniejsze, poza tym nie przegrzewa się surówki bo nie gotuje się jej, tylko traktuje parą. Gotuje się wodę w osobnej kolbie (najprostsza wytwornica pary 🙂

            Mieć 100 ml własnego olejku tatarakowego – czy to nie czad? Albo lepiężnikowy – co za pole do eksperymentów! Włącznie z aromatyzowaniem wódek, bo tam alkaloidy nie przejdą, one nie bywają lotne 🙂

  8. Sliczne zdjecia. Bardzo lubie kurkume, dodaje do ryzu (moj maz jest Iranczykiem, wiec to podstawa ryzu basmati po persku), ale oprocz ryzu koloruje kurkuma moja kuchnie. Pozdrawiam serdecznie Beata

  9. pół nocy „piłam” złote mleko :)))))
    Obudziłam się rano i wciąż czułam jego smak więc jak sobie już na jawie nie zrobić. Pewnie, że zrobię!!!!!!

  10. Wieczorem zrobiłam podwójną porcję, bo nieziemsko wczoraj przemarzłam i mój nos zaczął przeciekać. Nie żałowałam imbiru – wystarczyłoby pewnie i na potrójną porcję, zamiast czarnego pieprzu sypnęłam solidnie cayenne, a ochłodzone już złote mleko piłam z miodem 🙂 Usta zaczęły mi płonąć, przełyk rozgrzał się do czerwoności, a po chwili całe ciepełko rozeszło się po reszcie ciała 🙂 osiągnęłam błogostan! O wczorajszej awarii przypomina mi już tylko zaczerwieniony po chusteczkach nos 🙂 Dziękuję Ci za ten wpis ogromnie, Twoje zaklęcie jak zwykle zadziałało!

  11. Jakie mleko kokosowe masz tu na myśli? Takie z namoczonych i zmiksowanych wiórków czy puszkowane tłuste?
    Już drugi raz rozgrzewamy się tym przepisem, dzięki:)
    Pozdrowienia:)

    1. Tu akurat zrobiłam sobie wersję leniwca i takie z puszki. W zasadzie dlatego, że było pod ręką. Później piłam na krowim (na warsztatach w Warszawie) i też było fajne, chociaż nie lubię słodkiego mleka krowiego (za słodkie). Można na migdałowym, owsianym, dowolnie. Sama bym sobie teraz wypiła. Jak się prędko nie ociepli, będę sobie brać w termosie do pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *