Polskie banany – tłusty czwartek w całkiem innym stylu

Pierwsza myśl o świcie:

– Idę po banany.

– Na piechotę? Przecież do marketu daleko.

– Idę po polskie banany, rosną na górce, obok dużej lipy.

Tłusty czwartek ma swoje prawa i ja również planuję pączki w dzisiejszym jadłospisie. Żadne tam smażone, z bezsensownym lukrem – moje pączki są pożywne, zdrowe i w dodatku raw oraz eko: żółte, podłużne i wiszą na drzewach. Zdecydowanie pasuje do nich nazwa “polskie banany”.

Kto zna te żółte przecinki, rozweselające świat na przednówku? Zwisają wesoło z delikatnych gałązek, tuż ponad naszymi głowami. To męskie pąki kwiatowe i rozwinięte kwiatostany leszczyny. Wywołują “banana na twarzy”: wielki uśmiech od ucha do ucha.

Intensywny, żółty kolor kwiatów cieszy oko, bardziej wartościowe są jednak pączki:  bledsze, beżowe, skulone i twardsze. Zawierają wszystkie interesujące nas składniki odżywcze, w tym pyłek kwiatowy (porcja białek). Za dzień lub dwa pączek podrośnie, rozkwitnie i nakarmi pyłkiem wiatr. Kwiat bez pyłku to już nie taki rarytas: mniej smaczny i mniej wartościowy.

Zbieramy więc te pączki, można od razu: hops, do buzi – to zawsze cieszy najbardziej. Smak: soczysty, lekko cierpki, warzywny, bez konkretnego wymiaru. Przydałaby się przyprawa. Może czekolada? Miód? A może ketchup jabłkowy (przepis)?

Dzisiaj dzień łakoci, proponuję więc pączki w czekoladzie lub w miodzie. Wykonanie łatwizna:

  • nazbieraj pączków kwiatowych leszczyny
  • przygotuj płynną czekoladę (można roztopić tabliczkę lub przygotować samodzielnie, jak TUTAJ)
  • dodaj przyprawy: u mnie szczypta pieprzu i kilka kropel olejku eterycznego may chang
  • polej czekoladą pączki i smacznego

banany

Sezon na te przysmaki trwa dość krótko, tydzień lub dwa. Można jednak nazbierać sobie na zapas i ususzyć. Podczas suszenia pączki otwierają się i uwalniają część pyłku – suszymy więc na tacy, nie na sicie. Warto sobie przygotować zapas tego surowca zielarskiego, bowiem ma działanie przeciwzapalne i zawiera sporą dawkę fitohormonów. Ma zastosowanie w fitoterapii osób z problemami hormonalnymi (menopauza, przerost prostaty), jest jednocześnie bezpieczny dla dzieci. Na stronie Luskiewnik zalecane są nawet dla niemowląt. Strona o pączkach leszczyny jest TUTAJ. Czytamy m.in.:

Zastosowanie: zaburzenia hormonalne, zaburzenia przemiany materii, zatrucia, nieżyty przewodu pokarmowego, przewlekłe choroby skórne na tle autoagresji i zaburzeń metabolicznych, zapalenie układu moczowego i płciowego, zapalenie układu oddechowego, zapalenie gruczołu mlekowego (piersi).

Niesamowita sprawa, ile przydatnych roślin można znaleźć o tej porze roku. Będę o tym opowiadać na warsztatach w Warszawie, 22 lutego. Szczegóły WARSZTATY KLIK

A co Ty zrobisz z leszczynowych pączków? Jak przyrządzisz polskie banany? Daj znać w komentarzu, skomponuję listę leszczynowych pomysłów. Liczą się przepisy dla smaku, zdrowia i urody – może więc pączkowy kosmetyk?

Bez nazwy

Ten post ma 16 komentarzy

  1. Maja

    Przeczytawszy wpis od razu pobiegłam do lasu, capnęłam pączusia ze sprawdzonej leszczyny i gooooorycz mnie i cierpkość zaatakowała srodze, pobiegłam więc do drugiej “panienki” skosztować fioletowego pączka, ale też się zawiodłam…:( Nie dane mi dziś świętować tłusty czwartek na ziołowo. I miód tu nic nie pomoże. Pociumkałam w grymasie kilka pączków na zdrowie, a teraz zagryzam bananem. Ekwadorskim 😉

    P.S.Zazdroszczę warszawiakom warsztatów pod nosem. Pozdrawiam!

    1. Oj, szkoda, to jakaś wybitna te Twoja leszczyna – tam tej goryczy jest co nieco, no ale u mnie w domu spokojnie podjadamy jako przekąskę, nawet bez miodku.
      Nie wszystko stracone – możesz sobie pozyskać sam pyłek i dodać do jogurtu.

  2. Aleksandra B

    Nie ograbiajmy jednak całkiem leszczyny z jej pączków, bo przecież te kwiatki nie kwitną po to aby nakarmić pyłkiem wiatr, ale przede wszystkim muszą nakarmić pyłkiem kwiaty żeńskie aby wyrosły z nich orzeszki leszczynowe zwane potocznie orzechami laskowymi.

  3. Dorota

    Inez, a takie “kitki” brzozowe, jak będą na wiosnę, też jadasz?

      1. Dorota z Maminkowa

        Nie czekając na odpowiedź już capnęłam. Leszczynowe też. Jedne i drugie są smaczne. Wcale nie gorzkie, jak ktoś pisał. W sam raz do pogryzienia na spacerku. I przynajmniej już wiem, gdzie w okolicy będą orzeszki ;).

        1. Dla mnie pączki są smaczniejsze, takie bardziej soczyste. Na drugim miejscu kwitnące, w pierwszej fazie. A te bez pyłku to są za suche już. Cały czas przede mną spagetti z tymi kwiatkami.

  4. iwonia

    poszłam i też capnęłam – żółte w smaku 😉 jutro nabiorę na pyłki 😉

  5. Gosia Kalemba-Drożdż

    Niestety pączki leszczyny nie dla mnie :/ Rozgryzłam połówkę jednego i od razu pojawiła się opuchlizna gardła i swędzenie zatok. Potem spróbowałam jeszcze łyka naparu – i to samo. Smak już pomijam.

    1. Nic nie poradzimy, że niektóre pyłki uczulają. To chyba alergicy wiedzą najlepiej. I tak masz dobrze, że objawy dopiero po zjedzeniu: wiele osób od samego wąchania czuje się źle. Krysia mówi: mam katar, znaczy, leszczyna pyli.
      Przykra sprawa te alergie.

      1. Gosia Kalemba-Drożdż

        Ja nie jestem alergikiem 😉 Alergii wziewnej na pyłki też nie mam. Ale pączków leszczyny jeść nie mogę.

        1. Gosiu, co to więc za reakcja? Kto jest alergikiem? Gosia napisała słodki sposób na alergię, nową książkę <3

          1. Gosia Kalemba-Drożdż

            To niewątpliwie była reakcja alergiczna. W ten sposób może zareagować każda osoba na w zasadzie każdy pokarm. Ale pyłki roślin wiatropylnych są jakoś z ludźmi niekompatybilne, dlatego warto od czasu do czasu pisać ostrzeżenia o próbowaniu nowych pokarmów, co przecież robisz 🙂 Moje dzieci mają alergię na krowie mleko i kurze jaja. Ja osobiście nie mam właściwie żadnych alergii, poza tą na ludzką głupotę, no ale to nie jest alergia pokarmowa 😉

          2. Inez Herbiness

            Dziękuję, że zwróciłaś na to uwagę 🙂

Dodaj komentarz