Jelonki w lilaku, czyli dlaczego warto zbierać pączki bzu

Zielarska wiedza jest jak ocean: nie widać granic, rzeki pompują do niego coraz nową porcję wody, a fale idealnie mieszają wszelkie pojęcia. Nie można zgłębić wszystkich tajemnic – początkujący zielarz się tym martwi, a ten z większym bagażem doświadczeń  jest zadowolony, bo nie braknie mu nigdy zajęcia.

Celować w rozległą wiedzę to domena  naukowców. Dla mnie cenne są zielarskie nawyki, ziołowa radość, umiejętność korzystania z poczęstunków przyrody. Pierwsze dni wiosny skusiły mnie piękną pogodą, łąka ozdobiona pierwszymi czosnaczkami i jasnotą purpurową. Tam dalej ruch, białe kuperki, bura sierść: to jelonki. Wskazały mi teren gęsto porośnięty pędami bzu lilaka, tego co pięknie pachnie w maju, rwiemy go na bukiety.

Lilak (Syringa vulgaris) nie jest popularny w fitoterapii, a szkoda, bo to roślina łatwa do zidentyfikowania, nawet po samych pączkach: dwa szczytowe pąki jak rogi jelonka, jelonki w lilaku, łatwo zapamiętać. Pod koniec marca pączki gotowe do zbioru. Niezbyt smaczne na surowo. Za to zbiór  jest przyjemny i szybko zapełniam sakiewkę. Nazbierałam kilogram, bo lilak to mój wiosenny idol. Lilakowa terapia wzmacniania wątroby to mój nowy, ziołowy zwyczaj.

200gr pączków do wykonania 1litra wina enzymatycznego, opisanego w poście Wino enzymatyczne. Preparaty z pączków lilaka zapobiegają zwłóknieniom wątroby i trzustki, hamują procesy otosklerozy, czyli wapnienia błędnika (źródło: H.Różański).

Pączki bzu lilaka zawierają kwasy trójterpenowe, fitohormony, syringinę (więcej w korze), lignany, flawonole, fitosterole.

Syringina i choroby wątroby to temat modny w dzisiejszym świecie nauki. Syringina jest związkiem glikozydowym, o silnych właściwościach hepaprotekcyjnych (źródło) i immunomodulacyjnych (źródło), zalecanym nawet przy marskości wątroby. Dla wzmocnienia działania należy łączyć z ostropestem, kurkumą, forsycją. W lilaku największe stężenie syringiny jest w korze i owocach, mniejsze w liściach, pączkach i kwiatach. Preparaty i dawkowanie syringiny opisane na Łuskiewniku – to dla Poszukiwaczy Roślin z naukowym zacięciem.

Zaintrygował mnie chiński patent, na wątrobową herbatkę z kwiatów lilaka. Kwiaty pachną doskonale, jednak zapach jest ulotny i nie można go schwytać  – w filiżance zostaje gorzki napój. Chińczycy opracowali technologię wytwarzania herbatki lilakowej smacznej i miłej w spożyciu, o wybitnych walorach hepaprotekcyjnych. Jest to połączenie zielonej herbaty z suszonymi kwiatami likaka (10% + 90%), a procedura opisana jest tutaj.

I teraz mój ocean zielarskiej wiedzy ma jeszcze większą głębokość. Zwodowałam też okręt o nazwie: eksperymentalna herbatka z lilaka. Kto się przyłączy? cel to zrobienie smacznej herbatki.

Ps Komu przyszło wcześniej do głowy zbieranie owoców lilaka? Rwać należy przez pęknięciem torebki nasiennej, sporządzić wywar z łyżki nasion na szklankę wody. Chroni i odbudowuje wątrobę, nawet przy zmianach martwiczych. (przepis wg. H.Różańskiego).PACZKI BZU
reklama lilaka

 

 

15 Responses

  1. Czyli w trakcie Świąt wypada tylko częstować gości herbatką z kurkumy pączków lilaka i kwiatków forsycji… 🙂 Oj niektórych wątroby wdzięczne by były za taki detoks

    1. No właśnie. Nikotyna, antybiotyki – masakrują wątrobę. Po serii antybiotyków jest sfatygowana jak u alkoholika. Dlatego warto zrobić jej wiosenny remont. W ubiegłym roku lansowałam przetaczniki 🙂

  2. EEee cos nie rozumiem, nasiona lilaka czy pączki lilaka zalewamy? czy można to i to? jak wyglądają nasiona lilaka chyba nawet nie wiem…

    1. Zbierałam pączki lilaka na wino enzymatyczne, a przepis jest w poprzednim poście – jednakowy dla różnych pączków. Tutaj podkreśliłam walory lilaka. A o nasionach to taka ciekawostka, by rozbudzić zielarską ciekawość, jak te nasiona wyglądają.
      Nawet teraz na krzewach widać strąki zeszłorocznych owocostanów, ale nasion tam już raczej nie ma. Taka codzienność, której nigdy nie zauważamy. Coś jak kolor kwiatów klonu jawora…wiesz, jaki to?

  3. Zbieranie pączków – nawet tak dużych jak lilaka, to zadanie dla HerbiMena!
    Rwałam, rwałam, rwałam… rapem 40 gram „nieskończoną” ilość minut, a i tak wrażenie (stracha) mam, że nic mi w tym roku nie zakwitnie na bzie 🙂 ale winko (szklaneczka) będzie 🙂

  4. Pierwszy akapit tego wpisu bardzo mnie podniósł na duchu. Teraz właśnie jestem w stanie „zmartwiona” i pocieszenie nastąpiło w samą porę :-). Natomiast jeśli chodzi o pączki lilaka to porażka. Miałam 2 podejścia i jak sobie pomyślałam, że właśnie za chwilę zniszczę te cudowne kwiaty, to ręka mi opadała. Moja wątroba ma się dobrze a mogę poczekać na owoce.

  5. Kurczę jak bym wiedziała wcześniej… teraz chyba już za duże.. ale cieszę się odkryłam Twój blog. Będę zaglądać i może zacznę coś zielarskiego kombinować, bo w sumie nigdy się tym nie interesowałam bo nie wiedziałam że nawet tak pospolite roślinki można wykorzystać

  6. jednak złamałam się i zrobiłam winko enzymatyczne (mało) natomiast oszalałam na punkcie herbaty z fermentowanych kwiatów. Myślałam, że nic z tego nie wyjdzie, bo zimni ogrodnicy byli naprawdę zimni i nigdzie nie było temp pow.25 st. Ale Twoja pomysłowość jest zaraźliwa i na noc włożyłam słój z ubitymi kwiatami do łóżka sic! rano słońce dokończyło sprawę i wieczorem piłam pierwszą w życiu zrobioną przez siebie herbatkę. PYSZNĄ. To niesamowita satysfakcja. Dziś zerwałam w ogrodzie już 2 kosze kwiatów i patrzę na nie z czułością, bo zostaną ze mną przez zimę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *