Herbatka dnia w Chatce Czarów

Codzienność hojnie rozdaje prezenty. Wiele z nich nie będzie nigdy rozpakowanych. Nieliczni potrafią dostrzec niespodziankę, gdy przychodzi cicho, bez świeczek, fanfarów i fajerwerków.

Często słyszę: chcę zostać zielarzem, Poszukiwaczem Roślin, zgłębić tajemnice botanicznego świata. A to już za późno na takie marzenia i plany,  bo ta wiedza w nas jest, od dawna, zapakowana w ozdobny papier. Czeka.

Wielkanocne stoły ozdobione kolorem słońca: w wazonach wesoła forsycja, symbol wiosny, radość w żółtym odcieniu, przyciąga wzrok i zainteresowanie obiektywów. Brawo! To przecież cenny łup zielarski, brawo za rozpoznanie, pozyskanie i umieszczenie na honorowym miejscu. Czas teraz na degustację: kto wie, jak smakują kwiaty forsycji? a jak pączki? jak patyki?

Włącz ciekawość

Świat to miliardy odcieni. Nauczeni myśleć po linii prostej, rzadko zadajemy pytania. Kwiaty w wazonie są do podziwiania i koniec. Kto by chciał to jeść czy gotować z nich herbatę? Czy to bezpieczne? A po co? Czy to ma sens? Odpakuj swój wrodzony talent i zacznij pytać.

Piękno jadalne

Kwiaty w wazonie to uczta dla wzroku. Pomyśl, jak miło będzie ususzyć je na herbatkę, zamiast wyrzucić, gdy przestaną pasować do wystroju wnętrza. Warto, bo kwiaty forsycji to witamina C i rutyna, czyli zestaw „ziołowy program antywirusowy”. Kora to regeneracja wątroby, bo zawiera syringinę, jak lilak (poczytaj tutaj). Możesz łatwo skorzystać z tych dobrodziejstw: zaparz herbatkę z forsycji.

Kwiaty forsycji – zamiast żółtych tabletek

Rutyna i kwas askorbinowy to sławny duet z żółtych tabletek Rutinoscorbin, podawanych dla wzmocnienia odporności. Nie kupuj ich więcej, pij herbatkę z kwiatów forsycji. Zerwij 20 kwiatów, zroś spirytusem, po 5 minutach zalej gorącą wodą, a po kolejnych 5 wypij. Zroszenie spirytusem pomaga wydobyć rutynę, czyli substancję z grupy flawonoidów. Rutyna organiczna jest zdecydowanie bardziej skuteczna od tej z tabletek.  Nasusz słój kwiatów na zapas, przechowuj w ciemnym miejscu. Można podawać dzieciom.

Na wątrobę najlepsze patyki

Syringina, znana z postu o bzie lilaku, to substancja stosowana do leczenia chorób wątroby i trzustki. Syringina rozpuszcza się w wodzie. Kora forsycji jest znakomitym źródłem tej substancji. Zabaw się w herbatkę z patyków – dla zdrowia wątroby. Zerwij 2 gałązki forsycji o długości 20 cm, razem z pączkami i kwiatami. Pokrój na kawałki, umieść w garnku i gotuj na wolnym ogniu 3 minuty. Odcedź .Gotowe.

Moja forsycjowa herbatka w Chatce Czarów – z kwiatów i kory: ma piękny kolor, łagodny smak przyjemności i subtelny aromat. Zadziwiająco dobra, przyznaję jej 9 punktów w 10-stopniowej skali. Popijam oglądając moje prezenty, te, które już wcześniej rozpakowałam: nauczyłam się dostrzegać niespodzianki losu. Pączki lilaka, kora jesionu, mech torfowiec…Umiem korzystać z tego potencjału przyrody, a dzielenie się wiedzą sprawia mi radość.

herbatka dnia filiżanku(3)

Wpis dodaję do akcji Cała Polska Widzi Forsycję, zajrzyj koniecznie po jeszcze więcej żółtych inspiracji.

Prosto z krzaczka?

Tak, kwiaty forsycji można zajadać prosto z krzaczka. Upewnij się, że są czyste! Mają gorzkawy smak, jak wiele rzeczy zdrowych dla wątroby.

Jadalne dekoracje?

To nie jest nowy pomysł, zimą zjadaliśmy choinkę! zobacz tutaj

herbatka dnia kolor(4)

herbatka dnia Chatka

10 Responses

  1. Wczoraj jedliśmy kwiatki forsycji z chrzanem na surowo. Czuć było głównie chrzan 😉
    Czy można by rutynę wyciągnąć z forsycji olejem? I taki olej dodawać do sałatek? Tak dla osób bardzo niechętnych alkoholowi? Bo określenie „skropić alkoholem” do mnie nie przemawia – skropić oznacza kropelki, parę kropelek to tu to tam to chyba za mało, a zalewać tak, żeby wszystkie kwiatki były mokre i potem to pić w herbacie to już się chyba zalicza do tzw „herbatek góralskich” 🙁
    I na koniec wypatrzyłam łuk na ostatnim zdjęciu i sobie wzdycham, że chciałabym kiedyś spróbować w coś trafić 😉 Swoją drogą już mi to chyba nieźle po głowie chodzi, skoro zahaczyłam wzrokiem i załapałam, że to TO, chociaż w wersji wyprostowanej wcale nie wygląda jak łuk. Raczej jak stylizowana sylwetka orła w locie.
    Nie zabierasz przypadkiem swego łuku na zlot..? 😉

  2. Zrobiłam dzisiaj herbatkę z kwiatków forsycji i pączków i kory bzu lilaka – jejku jakie to pyszne !!! I ten kolor!!! Zastanawiam się tylko jaka jest bezpieczna dawka takiej herbatki bo wypiłam już całą dużą szklankę i jeszcze w garku jest sporo…3-4 szklanki na dzień to chyba nie za dużo? Dodam że mam plamy wątrobowe na twarzy. Chciałabym jakoś ją wspomóc.

  3. oj tam, po pączkach brzozy bardzo przyjemnie się zbiera forsycję 😉
    Oczy już się napasły jej urodą, teraz czas na prozaiczne wnętrze.
    Troszkę zalałam procentami, troszkę zjadłam, troszkę wypiłam i baaardzo
    dużo suszę. Kapitalne jest uczucie przy zrywaniu, bo przecież jest
    ślicznie, bo się nie marnują kwiatki, i będą prezenty i sobie coś
    „pozyskałam” 🙂 zadowolenie w kolorze żółtym

  4. Wczoraj znalazłam mnóstwo kwitnącej rosnącej samopas na uboczu forsycji. Bardzo chciałabym skorzystać, ale wciąż się boję: czy zjadanie/zaparzanie roślin pozyskanych w Krakowie, gdzie całą zimę dusimy się w trującym smogu, który nie odpuszcza nawet teraz (codzinnie narasta wieczorem i utrzymuje się do około południa) to na pewno dobry pomysł?

  5. Spróbowałam twojego przepisu i zrobiłam sobie herbatkę z forsycji wczoraj po południu – od tamtej pory boli mnie żołądek i mam wrażenie że mam zgagę czy coś w tym stylu – nigdy czegoś takiego nie miałam więc nie jestem pewna – taki ucisk żołądkowo zamostkowy. To już dobę trwa. Czy spotkałaś się może z takim skutkiem ubocznym? Nic innego nie jadłam/piłam niecodziennego. A może nie należy takiej herbaty z czymś mieszać? Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *