II Ogólnopolski Zlot Zielarski 2015

Czym jest pasja wie wiele osób. Czym jest koncentrat pasji dowiedzieć się było można w dniach 5, 6 i 7 czerwca, na terenie Ziołowych Ogrodów Ewy Kuskowskiej, podczas trwania Zlotu Zielarskiego.

Miejsce 

Ogród idealny, plamy słońca przetykane cieniem drzew owocowych, modrzewi, akacji. Arcydzięgle, wierzbówka kiprzyca, mięta, melisa…. Można napisać książkę 1000 roślin bez wychodzenia z ogrodu. A wszystkie samodzielne, nie wymagające podlewania ani pielenia. Skomponowane w ładzie i harmonii znanej nam z łąki i lasu. Ogród pachnący krwawnikiem, opleciony lianami wiciokrzewu, wabiący pszczoły i uśmiechy. Pomysłowe nasadzenia w butach, garnkach, dzbankach zyskały już medialną sławę – rozchodniki Ewy były nawet w telewizji. Mazowiecka chata, prawdziwy skansen, żyjący ciągle i świeżo bielony. To dom Ewy i Jurka, dwojga artystów kochających przyrodę. Studnia na korbę, strzecha, kamienna obora, obok drewniany domek, przywieziony tu z Podlasia. Na skraju rabaty  leżą dwa pnie modrzewiowe, z których powstaną filary na taras przed wejściem.”Taras i kolumny sprawią, że dom wyglądać będzie jak  dworek modrzewiowy” mówi Ewa.

 

Jest bosko. #zlotzielarski

Film zamieszczony przez użytkownika Inez Herbiness (@inez_herbiness)

Herb walk #zlotzielarski Film zamieszczony przez użytkownika Inez Herbiness (@inez_herbiness)

Strzecha w roli głównej. #zlotzielarski Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Inez Herbiness (@inez_herbiness)

  Arcydzięgiel #zlotzielarski poranne widoczki.   Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Inez Herbiness (@inez_herbiness)

Pierwsze skrzypce Pierwsza na miejsce zlotu przybyła Dorunia, znana z forum Łuskiewnik. Przed przyjazdem nie powstrzymał Jej brak własnego środka transportu ani zdezorientowany GPS. Wulkan energii i potężna siła, trzymająca sprawy organizacyjne w ładzie. To dzięki niej wiemy, że na spotkanie przybyło 208 osób plus dzieci . Dopilnowała tysiąca spraw ze stoickim spokojem i stanowczością, jaką można tylko podziwiać.

Odkrycie roku On. Skromny, cichy i niepozorny. Przybył jako jeden z pierwszych: Szymon Survi. Już na pierwszym spacerze wykazał się znakomitą znajomością dzikich roślin, zainicjował tworzenie zlotowego zielnika. Znaleźliśmy między innymi: psiankę słodkogórz, rzepik, pasternak, wykę kosmatą, mlecz, pięciornik srebrny, kuklik pospolity i czterolistną koniczynę.Współprowadził sobotni spacer botaniczny. Szymon – zakładaj bloga, będziemy czytać! Jeśli potrzebujecie survivalowego wsparcia w okolicy Gliwic piszcie do Szymona. Ona. Kasia Ro. Przez rok żywiła się tym, co znalazła w lesie i na łące plus 10zł wydatków. Kasiu, dziel się z nami swoją wiedzą, jesteś wspaniała, chcę o Tobie czytać w sieci.

Czterolistna #zlotzielarski

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Inez Herbiness (@inez_herbiness)

 

#zlotzielarski #iwanczaj #radosc #raj Film zamieszczony przez użytkownika Inez Herbiness (@inez_herbiness)

 

Od razu rzucilismy sie na ciasto. Przybyła Gosia pinkcake Trochę Inna Cukiernia sławna autorka Pysznych Chwastów i Kwiatowej Uczty. #zlotzielarski

 

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Inez Herbiness (@inez_herbiness)

To jest inny świat. #zlotzielarski Film zamieszczony przez użytkownika Inez Herbiness (@inez_herbiness)

Pięknie, piękniej, Hollywood!  Zielarze i zielarki XXI to nie tylko bose stopy i T-shirty. Na zlocie piękna galeria kwiecistych i lnianych sukienek, kapelusze, okulary gwiazd, makijaże. Stylowe stroje słowiańskie Hanny Zielichy Świątkowskiej, Katarzyny Miłochny Mikulskiej, Artura Bokli i  Jarka Ingwara Jareckiego. Był też kultowy strój zlotu – magiczna czapka z wełny, w której latem jest chłodno, a zimą ciepło. Na czubku charakterystyczny uchwyt, bo to jednocześnie nakładka na imbryk z naparem ziołowym. Czapka z zaprzyjaźnionej wytwórni Mamy Oli – bo tak chyba już wszyscy nazywają Marysię, cudowną prząśniczkę, poznaną na ubiegłorocznym zlocie. Można chcieć, koszt tego marzenia to 80zł plus przesyłka.

V – kolacja Ola Rumiankowa i Agata Bielska to mistrzynie kulinarne. Sama lektura piątkowego menu przyprawia o zachwyt: w menu m.in.

-dziki chłodnik na domowym jogurcie
-domowy tempeh z kaszy jaglanej i łubinu w dzikiej marynacie
-kalafior z pączkami bzu czarnego i poppingiem gryczanym
-dzikie kiszonki – kapusta kiszona z dzikim pesto, dzikie kim-chi
-dipy na bazie jogurtów roślinnych i fermentowane pasty z nasion
-chleby i krakersy na zakwasie
-zapiekana polenta negra z sosem chimichurri z bluszczyku kurdybanku
-napoje fermentowane Feeria barw i kształtów, zapachy pobudzające ciekawość, pomruki zadowolenia ze strony szczęśliwców, którzy odebrali już swoją porcję…Kolacyjny stół oblegany był kilkadziesiąt minut przez zlotowiczów: jedni czekali na swoją kolej, inni nie mogli po prostu oderwać wzroku od pyszności przygotowanych przez dziewczyny. Ola i Agata wspaniale poradziły sobie z przygotowaniem takiej ilości jedzenia. Ponad 50 osób najedzonych do syta, mruczących „co za smak”, „pierwszy raz coś takiego jadłem”, „nie zmieszczę już ani kęsa”. A później było jeszcze ciasto! Brawa i ukłony dla duetu. Dziewczyny pokazały, że potrafią sprostać wielkim wyzwaniom kulinarnym. Planują założyć firmę kateringową. Ola prezentuje swoje pomysłowe przepisy na blogu Ola domowa. Artystkę dzikiej fermentacji Agatę Bielską odnajdziecie na blogu Miejska Kuchnia Roślinna.

Heroe #zlotzielarski @miejskakuchniaroslinna uwielbiam Agatę. Jak Ona Gotuje!!!!!

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Inez Herbiness (@inez_herbiness)

Jeszcze więcej pyszności Sobotnie śniadanie zlotowe to kolejna uczta. Pyszne dania wykonane przez zlotowych gości, najczęściej z samodzielne uprawianych warzyw i owoców, własnoręcznie pieczone chleby i ciasta, dzika zieleń w przepysznych kompozycjach. Magiczne stoły zapełniały się coraz nowymi daniami, aż można było się wystraszyć, że z powodu przejedzenia nikt nie wybierze się na botaniczny spacer o 11.30 Po śniadaniu oficjalne otwarcie zlotu.

#zlotzielarski

Film zamieszczony przez użytkownika Inez Herbiness (@inez_herbiness)

Wystawa Nie jestem łasa na błyskotki, jednak biżuteria prezentowana na stoisku Jagi Olinkiewicz skradła moje serce. Drobinki prosto z łąki: nasionko mniszka ze spadochronem, maleńki kwiatek, fragment liścia paprotki, zamknięte między dwiema szybkami i sklejone metodą witrażową. Tak Jaga tworzy wisiory i kolczyki. Mało kto potrafił się oprzeć tym cudom.

Wielkim powodzeniem cieszył się też straganik Krysi Judki, znanej z bloga Niezłe Ziółko – nie dziwię się, Krysia jest doświadczoną fitoterapeutką i wykonuje świetne kosmetyki ziołowe – przy swoim stoisku omawiała techniki wykonania i skład swoich pomysłowym preparatów.

Asia  z www.natule.pl prezentowała swoje naturalne zabawki i kosmetyki paleo – bardzo ciekawa propozycja dla osób używających tłuszcze odzwierzęce. Namówiłam Asię do wykonania kremu magnezowego na bazie łoju, więcej informacji już niebawem.

Tryskająca energią Emilia z Ziołowego Uroczyska prezentowała świetne kosmetyki ziołowe, uczyła też dzieci samodzielnego wykonania kosmetyków – to dzięki Niej na zlocie działało Ziołowe Przedszkole, czyli zajęcia dla młodych zielarzy od lat 3 do 13. Emilia ma w sercu tyle pasji do dzieci i ziół, warsztaty w Jej wydaniu to po prostu bajka.

Agnieszka prezentowała ziołowe wynalazki, mnie najbardziej ujęła modrzewiowa maść dla skóry atopowej, według przepisu św. Hildegardy. Maść spisuje się doskonale i jak mówi Agnieszka „ratuje całą rodzinę ” – Jej trójka dzieci ma AZS.

Swoje stoisko na zlocie miał też zaprzyjaźniony sklep  z kosmetykami i surowcami kosmetycznymi Gaj Oliwny.  Właścicielka – przesympatyczna Marta Tyszko, udzielała również porad kosmetycznych i namawiała do samodzielnego wykonywania preparatów dla urody.

Jarosław Ingwar Jarecki rozstawił słowiański namiot, prezentował historyczne narzędzia.

Tuż przy wejściu na teren zlotu stało stoisko Bolimowskiego Parku Krajobrazowego.

Swoje produkty sprzedawał również sklep z żywnością „Wasze Zdrowie”.

 

Niesamowita czapka #zlotzielarski

 

Film zamieszczony przez użytkownika Inez Herbiness (@inez_herbiness)

Święto octu Ponad dwa lata temu wpisałam do kalendarza Święto Octu – przypada jesienią (octo-ber to październik). Nasze jesienne spotkanie nie doszło jednak do skutku, stąd pomysł połączenia Zlotu Zielarskiego ze spotkaniem octomaniaków. Całe szczęście, że zielarze i wielbiciele octów to te same osoby! Podczas dyskusji o octach omawialiśmy techniki wykonania, zastosowanie kuchenne i terapeutyczne. Octy w fitoterapii omówiły: Barbara Głowacka, znana nam  z forum Łuskiewnik (jest tam moderatorką, Basia) i Małgorzata Dobroń (Arte). Degustowaliśmy również różne octy, mnie najbardziej przypadł do gustu śliwkowy ocet autorstwa Mamy Oli, wykonany na soku śliwkowym. Początkującym w temacie polecam moją octową sagę, Link. Królową octu wybraliśmy Agnieszkę Krok z bloga Aga Radzi: wyprodukowała tyle matek octowych, że została nazwaną Matką Wszystkich Matek. Aga ma „małe matki”, „mega matki”. Ma nawet „matkę zalaną”, jakkolwiek Wam się to kojarzy

. „Przyroda lasu”  Zielarze nie mogą istnieć bez lasu, a leśnicy bardzo lubią zielarzy. Dowodem była obecność na zlocie dyrektora Bolimowskiego Parku Krajobrazowego, a także Małgorzaty Czyżewskiej z Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych. Małgosia z wielkim wdziękiem opowiadała nam ciekawostki z życia lasu, poruszała tematy z zakresu struktury upraw leśnych, bezpieczeństwa pożarowego.  Małgosia zaprezentowała nam również sposób pozyskiwania pędów sosny, który jest najmniej inwazyjny dla drzewa: należy zrywać pędy boczne, te skierowane na boki i ku dołowi. Dzięki Małgosi możecie o mnie przeczytać w Echach leśnych 1/2015 str. 69, 70

Przyroda lasu #zlotzielarski

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Inez Herbiness (@inez_herbiness)

Słowiańskie smakołyki Gotowaliście kiedyś danie obiadowe z dzikich roślin jadalnych na ognisku, w stylowych szatach słowiańskich, w upale? Hanna Zielicha Świątkowska, Katarzyna Miłochna Mikulska i Artur Bokła dokonali tego dzieła. Zmienili pokrzywę, mniszka, babkę i sporo innej roślinności w pyszną zupę i drugie danie. Zupy dla mnie nie starczyło, kociołek opustoszał migiem – była pyszna. Zajadałam pokrzywowe placuszki Miłochny (boskie) i ciepłe podpłomyki Artura (pycha). Na kilka minut przysiadłam przy ognisku, by posłuchać z jaką lekkością i zapałem Miłochna opowiada o ziołach i organizowanych przez siebie kursach ziołowych. Jeśli mieszkacie blisko Miejskiej Kniei – warto się z Nią spotkać. Artura znajdziecie na blogu Mr. Wilson bushcraft Artur prezentował również techniki pozyskiwania ognia (przed namiotem Vikinga).

Podplomyki #zlotzielarski

Film zamieszczony przez użytkownika Inez Herbiness (@inez_herbiness)

Bardzo tłusta zabawa Na tegorocznym zlocie nie mogło zabraknąć Moniki, współorganizatorki zlotu 2014. Przyjechała z mężem Wojtkiem i czwórką dzieci. Przywiozła ze sobą wyciskarkę do oleju. Na oczach zlotowiczów tłoczono olej z czarnuszki, bo olej Moniki jest zawsze świeżo tłoczony. Wielkim zainteresowaniem cieszyły się resztki po tłoczeniu oleju, tzw. makuch. Warto zapamiętać tę nazwę – Oleje z Wólki, zawsze świeże.

Tłoczenia oleju z czarnuszka #zlotzielarski

Film zamieszczony przez użytkownika Inez Herbiness (@inez_herbiness)

Fajne? #zlotzielarski wytłoczyny czarnuszka

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Inez Herbiness (@inez_herbiness)

Organizator zlotu? zajęcie bezstresowe! Już drugi rok byłam główny organizatorem Zlotu Zielarskiego. Do zlotu doskonałego jeszcze mi daleko, jednak po Waszych komentarzach na fb i w mailach widzę, że byliście kolejny raz zadowoleni. Tyle pasji, wzruszeń, owocna współpraca z zielarskimi znajomymi, nowe znajomości, o których wcześniej marzyłam – to wszystko dało mi dużo radości. Nie obeszło się jednak bez stresu, a stres najszybciej wchodzi w ramiona i szyję. Na szczęście nad moją kondycją czuwała Robin, znana z forum Łuskiewnik – Robin jest certyfikowaną trenerką metody uwalniania napięć TRE. Pod Jej nadzorem wykonałam serię łatwych ćwiczeń i po 30 minutach poczułam nową energię. Metoda wywarła na mnie duże wrażenie i niebawem opublikuję na blogu post gościnny Robin – przybliży nam temat TRE.

Jest siła, jest moc – prażenie nasion kakaowca Znacie Ziołowych Chwalipiętów? Sprytnie przekręciłam nazwę na Ziołowych Spryciarzy i  wręczyłam  Lilii (założycielce grupy) nasiona kakaowca ze słowami: „Jesteś Ziołowym Spryciarzem, wymyśl jak to uprażyć w survivalowy sposób”. Lilia oczywiście wywiązała się z zadania i kiedy tylko zapadł zmrok zebraliśmy się przy ognisku, by chrupać czekoladowe przekąski. Nasiona okazały się super pomysłem – nie tylko pyszne i aromatyczne, stanowiły też wielką atrakcję dla zlotowiczów: mało kto jadł je wcześniej. Opowiedziałam o wadach i zaletach nasion w wersji Raw i tych prażonych, o „herbatce z kakao” i czekoladowej paście do zębów. Jest kakao, jest moc. Nie jedzcie tego na noc – to działa jak kawa.

Takie filmy powinny być zakazane! „Kino stodołowe nadjechało!” – oznajmiła Ania Janicka-Galant, zapraszając nas na pokaz multimedialny przygotowany razem ze swoim partnerem Arturem Bińkowskim – serwis Oblicza Gruzji. Zajęliśmy wygodne miejsca i w coraz większym niepokojem w żołądkach oglądaliśmy fotografie gruzińskich potraw z dzikich roślin jadalnych. Nie chcę nawet przywoływać z pamięci tamtych chwil, bo to zbyt rozprasza. Efekt projekcji był taki, że Łukasz Łuczaj oznajmił „muszę wrócić do Gruzji, tak mało widziałem” (był tam tydzień temu). Wymyśliłyśmy z Anią świetną zabawę z mirabelką w roli głównej, szczegóły niebawem (akcja Cała Polska Widzi Mirabelkę). Spodziewajcie się teraz na herbiness.com znacznej porcji postów inspirowanych Gruzją, a serwis Oblicza Gruzji oglądajcie jako „appetizer” (wyzwalacz apetytu).

Konkurs nalewkowy W tym roku do konkursu stanęło kilka nalewek, a zwyciężyła dereniówka Zosi,  leżakowana na słońcu. Wiem już, na czym polega magia dereniówki – smak derenia świetnie neutralizuje słodkie nuty, nalewka jest więc jednocześnie słodka i wytrawna, wyrazista i łagodna. Odkryciem roku była dla mnie nalewka „hawajska” – zlekceważyłam ją najpierw, wyczuwając banalne morele, mandarynki i mango. Okazało się jednak, że to rzecz z surowców krajowych! Niesamowita sprawa, że mamy w polskim repertuarze coś tak aromatycznego. Nalewka hawajska od Robin to nalewka z miechunki.

#zlotzielarski Film zamieszczony przez użytkownika Inez Herbiness (@inez_herbiness)

 

#zlotzielarski Film zamieszczony przez użytkownika Inez Herbiness (@inez_herbiness)


Koło sterowe – cały stół pełen fantów „Chcesz kręcić kołem, czy wybierać prezenty” – pytam małej dziewczynki, która z przejęciem kręci kołem sterowym, wydającym odgłos niczym ruletka. „Chcę kręcić” – odpowiada. Nie dziwię się, zabawa w koło wciąga i wiem to już od ubiegłorocznego zlotu. Na kole numery od 1-9-0 i dwa jokery. Kręcimy dwukrotnie, bo fantów jest ponad 70. Kto wylosuje jokera – bierze co chce. Na stole nagrody ufundowane przez

  • Mama Oli
  • Oleje z Wólki
  • Oblicza Gruzji
  • Miłochna – w Miejskiej Kniei
  • Niezłe Ziółko
  • Karolina blog Drosera
  • Zielony Stolik
  • Gaj Oliwny
  • Dzikie Uroczysko
  • Martę – masaż jako wygrana
  • Agnieszkę od maści modrzewiowej
  • Biżuteria od Jagi
  • Zestawy ziół od sklepu Runo z Hajnówki – super smaczne zioła, rwane w czystym rejonie, a do tego przywiezione przez cudowną Justynę
  • Porcje słodu mielonego (to takie podkiełkowane ziarna, suszone) – od lokalnego wytwórcy
  • Ola domowa – 1000 roślin
  • Aga Krok – 1000 roślin
  • Gosia Miastożercy – 1000 roślin
  • ode mnie mydełka, ekstrakt glicerynowy i herbatka z kwiatka

 

    Jako pierwsze kręciły kołem dzieci, chłopiec wylosował jokera- stanął przed stolikiem i spośród wszystkich nagród wybrał zioło-medalion od Jagi. Uwaga: dla czytelników 1000roślin mamy wielką atrakcję – artystyczne kapcie z jedwabiem, wykonane przez artystkę filcowania Mamę Oli – przeznaczone są na licytację (na rzecz 1000roślin).

Dzika Kuchnia Łukasza Łuczaja – niedzielna wyprawa po zioła Tysiąc roślin w ogrodzie Ewy – tak, było bogato. Jednak okolica poddawana intensywnym zabiegom agrotechnicznym (sady czereśniowe) nie sprzyja dzikiej roślinności. Jednak Łukasz Łuczaj swoim bystrym okiem zlokalizował stanowisko krwiściągu, bukwicy i wierzbówki kiprzycy. Znaleźliśmy też biedrzeńca mniejszego i świerząbka bulwiastego. Sensację wzbudził pasternak o owalnym korzeniu, rzecz niebywała „na dziko” – okaz okazał się jednak pozostałością po zeszłorocznej uprawie. Dowiedzieliśmy się o istnieniu gwiazdnicy trawiastej i prastarym zwyczaju dziewcząt: wkładały kwiatuszek za stanik, przed pójściem na zabawę, a  gwiazdnica zwana”wyrwitaniec” zapewniała im powodzenie wśród chłopców

#zlotzielarski Łukasz Łuczaj dzika kuchnia

Film zamieszczony przez użytkownika Inez Herbiness (@inez_herbiness)

Łukasz Łuczaj na #zlotzielarski idziemy na spacer

Film zamieszczony przez użytkownika Inez Herbiness (@inez_herbiness)

Małe co nieco po gruzińsku Ania i Artur w pełni rozumieli swoje nocne przewinienie, kiedy to w tak inspirujący sposób wywołali w nas wilczy apetyt na gruzińskie dania. W niedzielny poranek zaprezentowali techniki wykonania różnych przysmaków. Niestety, beze mnie – taka rola organizatora, że czuwa na swoim stanowisku, kiedy obok dzielą skarbami. Na szczęście Ania pamiętała i o mnie, dostałam w prezencie woreczek soli swańskiej. Buziaki!

Fermentacja mlekowa – Agata Artystka Zastanawialiście się kiedyś, gdzie najlepiej przechowywać kiszonki i matkę octową? Lodówka? piwnica? szafka? Nic z tych rzeczy, Agata wyjaśniła nam, że miejsce dla kiszonek jest w galerii sztuki. Jeśli odwiedzicie kiedyś galerię w Ustce, zapytajcie koniecznie o Matkę Octową Agaty – to ich ulubiony eksponat. Agata opowiadała ponad godzinę o cudach fermentacji, częstowała przysmakami z wielkich słojów. Nie mogę o tym pisać bo mi strasznie przykro, że nie mogłam posłuchać. Agatko – mogę korepetycje indywidualne?

Cała Polska Robi Mydło Już od ponad roku namawiam wszystkich znajomych do samodzielnego wykonywania swoich mydełek. Nie mają nic wspólnego z popularnymi mydłami ze sklepu, są raczej super kosmetykami pielęgnacyjnymi, przy okazji usuwają brud. Własne mydło można dostosować do rodzaju skóry, a nawet wystroju łazienki. W niedzielny ranek prezentowaliśmy mydła wykonane podczas piątkowych warsztatów Mydła z Lassu. Oto nasza receptura: Do wykonania ługu:

destylat borowinowy 190g

 NaOH 66.63g

    Tłuszcze:

oliwa pomace 180g

olej kokosowy rafinowany 140g

masło shea nierafinowane 90g

masło kakaowe 40g

olej rycynowy 50g

 

    razem 500g Olejki eteryczne 15g Uczestnicy warsztatów zabrali swoje mydła ze sobą. Zlotowiczom bardzo spodobały się również mydła wykonane przeze mnie, szczególne te w paski i wzory marmurkowe.

Bedą warsztaty. #zlotzielarski #mydło #mydlarecznierobione #warsztaty

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Inez Herbiness (@inez_herbiness)

Jak to pięknie pachnie! Podczas niedzielnych warsztatów aromatycznych uczestniczy komponowali własne perfumy olejowe. Mam świetną pamiątkę tego wydarzenia – paski papieru, nasączone zapachami. Berka wybrała połączenie lawendy z cytrusami i był to świetny pomysł, intensywny zapach lawendy został  przytłumiony. Paulina skomponowała przyjemny kwiatowy zapach, w sam raz do kremu na dzień. Marzenka stworzyła energetyzujący zapach perfum, w jej kompozycji czuć fajną głębię. Beatka wybrała nuty nieco słodsze, to za sprawą sandałowca. Sandałowiec gra również główną rolę w wieczorowych perfumach Jarka. Cudnie! Uczestnicy zajęć zabrali ze sobą perfumy wykonane podczas zajęć.

Botanika według Karola Prezentacja botaniczna Karola Szurdaka wzbudziła wielkie zainteresowanie – prawie godzinę podziwiałam z daleka krąg zielarzy na trawie, w cieniu jabłonki. Było ciekawie, o rozpoznawaniu roślin, posługiwaniu się kluczem. Karol zaprosił nas na swoje krakowskie warsztaty.

Dieta paleo, czyli probiotyki w mięsie Kuba, znany z FB jako Jah Maya, opowiadał nam o swojej diecie i stylu życia – jest to dieta paleo, taka sprzed rewolucji neolitycznej. Kuba nie spożywa zbóż, żywi się głównie mięsem, owocami i plastrami miodu. Nie stosuje nawet kosmetyków, bo najlepszy kosmetyk paleo to ludzkie sebum. Jego prezentacja wzbudziła sporo kontrowersji, szczególnie fragment o spożywaniu surowego mięsa z bakteriami gnilnymi i pozyskiwaniu tłuszczu z celulozy. Hit prezentacji – Kuba spożywa matki octowe, tak hops, na surowo, jako zamiennik mięsa! Rzeczywiście, jest to przecież kolonia bakterii i jest zdecydowanie jadalna.

Ziołowe spa, survivalowy luksus Masaż pod chmurką, terapia kamertonami w cieni drzewa, joga na wesoło, TRE w drewnianym domku – wiele luksusu zaznać można było podczas naszego zlotu. Swoje usługi oferowali różnorodni terapeuci, Joasia zasugerowała nawet stawianie pijawek, jednak po przeanalizowaniu survivalowych warunków wycofała się z projektu. W ziołowym spa królowały: Krysia Judka, Alicja Frelich, Robin i Marta (miała ze sobą nawet profesjonalne łóżko do masażu).

Ziołowe uroczysko #zlotzielarski

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Inez Herbiness (@inez_herbiness)

Konie, konie, konie

Spora grupa wielbicieli ziół jest jednocześnie wielbicielami koni – podczas zlotu można było podziwiać pokazy Horse Coachingu w wykonaniu Dominiki Radwańskiej Koncept Dorad. Warsztaty Dominiki „Koń prawdę Ci powie” wywołały ogromne wzruszenie, a nawet łzy.

Warsztatowo

Podczas zlotu odbyły się liczne warsztaty  dla małych grup:

Spotkanie z magią ziół – Hanny Zielichy Świątkowskiej, wielkiej sławy zielarskiego świata. Hania otrzymała zielarski przekaz od Mamy i Babci, wyrosła karmiona ziołami. Prezentuje nie tylko wiedzę, towarzyszy jej zawsze magia ziół. Ważna informacja dla osób z okolic Wrocławia: Hania zaprasza na warsztaty do Wlenia, więcej informacji na jej blogu Zielicha Hania jest również autorką cyfrowego kursu zielarskiego – Link

Przetwory owocowe Ilony – wzbudziły sensację, do dzisiaj uczestnicy opowiadają z wypiekami „niewiarygodne, ze tak prosto można wyczarować tak smakowite jedzenie” Ilona, Twoi wielbiciele proszą o powtórkę, najlepiej w Warszawie.

Ziołowe spa Krysi Judki Niezłe ziółko- podczas warsztatów uczestnicy wykonywali kosmetyki ziołowe, miedzy innymi tonik i antyperspirant.

Ekodom – warsztaty Marty Tyszko  Gaj Oliwny, na temat ekologicznych sposobów utrzymywania czystości

Mydła z Lassu – moje warsztaty mydlane

Początkujący zielarz Agnieszki Krok z bloga Aga radzi, znana jako Mama na forum Łuskiewnik i jako Fiona – ziołowy podcast Fiony. Warsztaty wzbudziły sensację i konieczna była powtórka! Zajrzyjcie za kilka dni na blog Agnieszki, będzie relacja.

Wielkie podziękowania

Dziękuję Ewie i Jurkowi za udostępnienie swojego ogrodu – to dzięki Waszej pracy mogliśmy rozkoszować się pysznym cieniem, wspaniałymi widokami i zapachami. Dziękuję za wyrozumiałość i cierpliwość.

Dziękuję tym, którzy przyczynili się do ubarwienia zlotu: autorom prezentacji, warsztatów, wystawcom.

Dziękuję artystom kulinarnym, którzy tak suto zastawili nasze zlotowe stoły: było pyszne!

Dziękuję wszystkim zlotowiczom, za zainteresowanie, tysiące uśmiechów i spryt, którym się wykazaliście trafiając na miejsce Zlotu, pokonując często setki kilometrów – samochodem, samolotem.

Symbol zlotu

Jej roześmianą buzię i oczy pełne ciekawości widziałam każdego dnia zlotu. Siwe włosy, żółta sukienka, kapelusz przystrojony  kwiatami. Młoda duchem, chociaż pewnie nie jedno dziecko nazywa ją Babcią. Z nieznanych mi przyczyn uznałam Ją za mieszkankę sąsiedniej wsi. Prawdę odkryłyśmy dopiero przy pożegnaniu, gdy pakowała na rowerowy bagażnik ziołowy dobytek, do koszyka śpiwór i resztę sprzętu. Oto Eleonora Poszukiwaczka Roślin, przybyła z daleka na swoim rowerze, pełna pasji, pogody ducha. Mijałam ją autem na trasie na Skierniewice, żółta sukienka i kapelusz pełen kwiatów. Nadaję Eleonorze tytuł Honorowego Poszukiwacza Roślin.

Galerię zdjęć zlotowych można podziwiać na FB, wydarzenie II Ogólnopolski Zlot Zielarski

22 Responses

  1. Wydarzenie tak niesamowite, że należałoby je miedzy baśnie włożyć 🙂
    Super, że wszystko się udało, i pogoda/ ludzie/ rośliny dopisała/li/ły,
    i „dobrze” że mnie tam nie było bo nie wiedziałabym w których warsztatach brać udział i w co się bawić ?!

  2. Jestem pod wrażeniem Inez, zawarłaś chyba wszystkie atrakcje Zlotu, a było tego naprawdę dużo 🙂 Przyznaję, że jesteś nieoceniona! Ja też wielu pyszności nie skosztowałam, nie każdego wykładu posłuchałam, czy nie na każdym spacerze byłam… Mimo to, zachwycił mnie pobyt z Wami! Jestem wdzięczna Tobie i wszystkim, którzy przyczynili się do tej imprezy. Po raz kolejny Wielkie dzięki!
    Pozdrawiam

  3. Super opisane na moim blogu po prostu podlinkuję tutaj :D. Inez już na pewno planuje następne rewelacyjne wydarzenia. Miałam wiele obaw czy wszystko się uda, niepotrzebnie. Było lepiej niż wymarzyłam. Brawo Inez – możesz organizować imprezy zawodowo, ale wiem że wolisz biegać po łące i lesie :).

  4. Super opis wydarzeń
    , przydały by się linki do stron ze wspomnianymi osobami, mnie zainteresowała fermentacja mlekowa Pani Agaty, ale strona którą znalazłam nie istnieje 🙁 Ile ja matek octowych wywaliłam, eh 🙁 w każdym słoju i butli z octem mieszkały 🙁

    1. O! Właśnie 🙂 Zapomniałam jeszcze dopisać o książkach: Ania Słowik miała ze sobą Dziką Kuchnię Łukasza Łuczaja i Kosmetyki Klaudyny Hebdy. Niebawem trzecia część serii, Kuchnia Słowian.

  5. Zlot był cudowny, żałuję, że udało nam się wpaść tylko na jeden dzień. Wielka energia, wielka pasja i inspiracja na cały nadchodzący rok 🙂

  6. Wąchając dzisiaj swój napar z podbiału przyszedł mi do głowy pomysł , że moglibyście sobie zrobić taką zabawę na następnym zlocie, że zawiązujecie komuś oczy , a ten musi po zapachu poznać co to za roślina. Kto odgadnie wszystkie np. 5 roślin ten dostaje nagrodę. Jeśli się podoba oczywiście 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *