Wykorzystaj to, co masz. Przepis na szampon aloesowy.

Wykorzystaj to, co masz – to jedno z moich ulubionych powiedzonek. Takie postępowanie pobudza kreatywność i zmniejsza ilość niewykorzystanych rzeczy, generujących chaos i bałagan. Temat bardzo aktualny, gdy na dworze minus 10, biało, bardzo marzną dłonie i nie mam ochoty na pozyskiwanie nowych surowców kosmetycznych.

Zimowe lenistwo: zrób szampon w 5 minut. Udaje się najlepiej, kiedy Twój ukochany szampon borowinowy właśnie się skończył.

Przedmieszki

– to słowo klucz do sukcesu. Zdejmuję z półki w Chatce Czarów butlę z mlekowym ekstraktem z arniki. Jeśli nie masz takiej – zrób sobie koniecznie, zalej suszoną arnikę kwasem mlekowym o stężeniu około 5%, doprowadź do wrzenia, odstaw na godzinę i przecedź. To ziołowy preparat przeciwzapalny do stosowania zewnętrznego, nawilżający, złuszczający, w szamponie będzie przeciwdziałał łojotokowi (s k a r b) Dobra alternatywa to mlekowy lub octowy ekstrakt z kory wierzby, zawiera salicylany (przeciwzapalne, to ziołowa aspiryna, otwiera i oczyszcza mieszki włosowe).

Etanolowy ekstrakt z…nasion niecierpka, kasztanowca i wąkrotki. Mam takie na półce, więc je zastosuję. Może być  inny: wierzbówkowy, krwawnikowy, wrotyczowy. Jeśli nie masz żadnego, to zbierz kilka garści nasion wrotyczu, łodygi arcydzięgla, lepiężnik wystający spod śniegu i zrób: zalej 1 część surowca alkoholem o stężeniu 40-60%, doprowadź do wrzenia, odstaw, przecedź. To nie dużo pracy, a zyskujesz „przedmieszkę” do stosowania w kilku litrach szamponu.

Saponinki: moja ulubiona psianka słodkogórz o działaniu przeciwzapalnym, przeciwłojotokowym, nabłyszczającym i zmiękczającym włosy – psianka to mój absolutny must have, czyli składnik obowiązkowy. Jeśli nie potrafisz zlokalizować psianki – zastosuj zamiennik, owoce hedera helix czyli bluszczu. Ekstrakcja etanol 30%, co znaczy: zalej 1 część surowca 5 częściami płynu o zawartości 30% etanolu (szklanka spirytusu na 2 szklanki wody).

Żel aloesowy: kupny preparat, sok z aloesu zmieszany z wodą 1:1 i zakonserwowany (o konserwantach).

Betaina kokamidopropylowa: łagodny detergent z buraków i oleju kokosowego.

Guma ksantanowa: dla konsystencji

Olejki eteryczne: trawa cytrynowa, moja nowa olejkowa miłość z kolekcji Essence.

Wykorzystaj to, co masz – to nie pusty slogan, to metoda działania generująca wynalazki. Do moich składników dokładam krem rozpieszczający nogi z alkoholem cetylowym, kokosem, shea i maceratem uczepowym w medium oleju migdałowego (cała lista składników jest tutaj). Alkohol cetylowy to składnik odżywek do włosów. Ciekawostka: substancję tę możemy pozyskać latem z natury. Biały nalot na młodych gałązkach klonu jesionolistnego to woski o znacznej zawartości cetylanów. Jest to cenny składnik kosmetyków, słaby emulgator, zmiękcza skórę i daje aksamitny poślizg.

Przepis na szampon aloesowy:

250ml żelu aloesowego

50ml betainy kokamidopropylowej

20ml nalewek z niecierpka, kasztanowca i wąkrotki

10ml nalewki z psianki lub bluszczu

40ml arniki ekstrahowanej kwasem mlekowym 5%

10g kremu rozpieszczającego nogi (lub innego kremu z alkoholem cetylowym)

dodaj szczyptę gumy ksantanowej i zmiksuj,  odstaw na 5 minut i powtórz miksowanie – dodawaj gumę do uzyskania pożądanej konsystencji

dodaj ulubione olejki eteryczne

Szampon jest bardzo wydajny, nadaje gładkość i połysk włosom, ogranicza przetłuszczanie.

Aloesy, agawy i opuncje w ogrodzie botanicznym w Książu.  książ 3   książ 8

książ 7

książ 6  książ 2

 

 

 

19 Responses

        1. To są prawdziwe olejki eteryczne. Należy unikać długotrwałego kontaktu ze skórą, długotrwałej inhalacji, kontaktu z okolicą oczu, są łatwopalne i ogólnie niebezpieczne. Jak to prawdziwe olejki eteryczne.

          1. Pytam, bo nie znam się na olejkach, a kiedy smarowałam się goździkowym z apteki (przeciw komarom), to nie zauważyłam problemów. Potem dopiero doczytałam, że się nie powinno.
            A jak go rozcieńczyć czy coś, żeby działał jak perfumy? I czy olejek z drzewa herbacianego pachnie czarną herbatą, czy inaczej? Bo mam pomysł stosowania 🙂

          2. Vairo, prawdziwe olejki eteryczne mają potężną siłę, w terapiach leczniczych działają silniej od wielu antybiotyków. Stosowanie powinno być związane z podstawową chociaż wiedzą na ich temat (czyli przynajmniej wiedzą o zagrożeniach). W olejkowych perfumach można rozcieńczyć w oleju (np jojoba, migdał, kokos) lub etanolu i wodzie (dlatego perfumy pachną alkoholem). Olejek herbaciany w żaden sposób nie pachnie herbatą, bo to jest drzewko herbaciane, Australia, silny związek przeciwbakteryjny i przeciwgrzybiczny o świeżym, kamforowym zapachu, świetnie łączy się z pomarańczą.

          3. Dziękuję za wyjaśnienie. W takim razie ten goździkowy nie był zbyt prawdziwy.
            A planujesz mieć w sklepie coś pachnącego czarną herbatą? Szukam takich perfum/pachnidła od dawna i znaleźć nie mogę.

  1. Też bardzo lubię olejek z trawy cytrynowej. Poznałam go przypadkiem, gdy sklep internetowy przysłał mi go zamiast zamówionego olejku cytrynowego. I skutek jest taki, że ten dosłany cytrynowy wciąż jeszcze mam, a trawę cytrynową domawiałam już dwa razy…
    Świetnie zachowuje się w mydle – jego świeży, cytrynowy zapach nie znika, w przeciwieństwie do olejku cytrynowego.

    A może ten błąd w wysyłce to nie był przypadek, tylko przeznaczenie?

  2. Posty o Twoich szamponach czytałam dziesiątki razy (i nawet pisałam do Ciebie, męczy mnie codzienne mycie głowy o 5.30 koniecznie szamponem przeciwłupieżowym). Nie zrobię jednak żadnego z nich: nie mam ani destylatu borowinowego, ani ekstraktów z wąkrotki, ani z niecierpka, nie wiem jak wygląda psianka i gdzie można zdobyć lepiężnik a nawet nie mam czasu na poszukiwania. W końcu nie każda baba we wsi była zielarką i nie każdy Indianin to szaman:) Społeczność pracuje na swoich lekarzy i najchętniej kupiłabym
    gotowy specyfik:) ale dopóki nie sprzedajesz „wykorzystam to co mam”. A mam przecież wiele: możliwość zakupów przez Internet i publikacje o ziołach. Pomyślałam, że wystarczy, żeby spróbować. Zrobiłam „małe” zakupy i nagromadziłam kilkadziesiąt paczek suszonych ziół, przy których znalazłam wzmiankę o łojotoku, problemach skórnych itp. i zrobiłam słój ziołowej mieszanki. Zrobię jakiś ekstrakt, wywar z orzechów też mogę zrobić, kwas mlekowy mam i glicerynę i alkohol i olejki eteryczne i sporo składników, z których robię kremy. Dokupię konserwant, jakąś bazę myjącą i może coś wyjdzie:). Doradź tylko proszę, czym zalać zioła, żeby je wyekstrahować i żeby się to nadawało do szamponu?

    1. No widzisz, można, super i gratuluję. DO szamponu bardzo dobrze, jak część zrobisz na kwaśno, jak pisałam, z kwasem mlekowym a część z etanolem, to różne stężenia do różnych ziół – można też zmieszać wodę, etanol i glicerynę i w tym ekstrahować.
      A co by to były za zioła?
      Bazę myjącą nie, sama betaina wystarczy, mam po 10zł 300g. Orzechów też nie trzeba konserwować, bo są samokonserwujące (robi się z nich ocet spontanicznie). Więc w zasadzie masz z górki. I to bardzo!

      1. Ty masz z różnych ziół różne ekstrakty dlatego automatycznie pomyślałam, że muszę te zioła jakoś podzielić gatunkowo 🙂 ale pewnie nie muszę więc zmieszałam i podzieliłam mieszankę na 4 części: jedną zaleję etanolem, jedną kwasem mlekowym albo jakimś octem (mam jabłkowy i śliwkowy), jedną gliceryną a jedną zostawię na napar (może przyda się też do innych celów).
        Czy orzechy powinnam gotować w jakimś specjalnym garnku? Czy mogę użyć tego samego, w którym gotuję jedzenie? Czy ten ekstrakt ma jakieś specjalne właściwości, czy mogę go ew. pominąć?
        A jeśli chodzi o zioła to użyłam następujących, przy których przeczytałam działanie: przeciwłojotokowe, przeciwłupieżowe, p.zapalne, p.bakteryjne, p.grzybiczne, p.świądowe itp.:
        Korzeń: mydlnicy, pokrzywy, łopianu, omanu, prawoślazu, mniszka.
        Kwiat/koszyczek: nagietka, chabra bławatka, przelotu, rumianku, lipy, dziewanny, wrotyczu, lawendy.
        Ziele/liść: krwiściąg, wierzbownica drobnokwiatowa, brzoza, pokrzywa, rdest ptasi, rdest ostrogorzki, skrzyp, nawłoć, krwawnik, przetacznik, babka lancetowata, nostrzyk, dziurawiec, rozmaryn, macierzanka.
        Oraz: kozieradka, owoc kopru włoskiego, pączki sosny.

        W różnych proporcjach, bo robiłam też przy okazji inne mieszanki na nasze częste dolegliwości np. zapalenie spojówek czy do płukania gardła.

        Myślę jeszcze o wyciśnięciu soku z czarnej rzepy.

  3. No właśnie: „wykorzystaj to co masz” – mam plan zakupów w herbisklepie 😄… mam też półkę z etanolowymi, mlekowymi, glicerynowymi skarbami. Z tymże moja wiedza posiłkować się musi Twoją wiedzą – jakiś Herbipodręcznik by się przydał 😆

          1. Aaa, takie czary – tylko chatki brak 😀
            Odnośnie warsztatów to planuję zjawić się u Ciebie w tym sezonie, może się uda nawet na dwa dni – Marzycielka…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *