Boraks w kosmetykach. Pełna wersja mleczka dziewiczego i cold-cream w stylu vintage.

Cudne są te chwile wahania, kiedy myśl nie nabrała jeszcze konkretnej formy: uwaga już skupiona na sensie wypowiedzi, a palce bezradne, nie wiedzą, które uderzyć klawisze. Bezwiednie odgarniam włosy powolnym ruchem. Nagle zapach: mikrony jaśminu na dłoniach. Chwila, która przeminąć miała niezauważona, staje się nagle wybuchem wspomnień, przyjemności. Kwiaty jaśminu.

Wiedziałam, że taki rozwój spraw jest nieuchronny, od kiedy po raz pierwszy weszłam do tego budynku: ogrom drewnianej konstrukcji, dach kilka pięter wyżej, przestrzeń i gra światła – to wszystko sprawiło, że wielkie stało się małe, a małe zostało czymś wielkim. Nie wiem, jakie wymiary krzyżują się tutaj, nie znam się na fizyce ani metafizyce, jednak dusza nasiąka  czymś innym, tajemniczym i wzniosłym. Być może to wiekowe tradycje, alchemików i felczerów, którzy kiedyś doświadczali codzienności w moim nowym domu, być może tylko podświadoma sugestia, że przeszłość ma taki wpływ na moje życie. Być może odległość od miasta, strome podejście do drogi, ułożonej z kamieni, woda z prawej, lewej, tyłu i przodu, wszystko to, co gubi mnie gdzieś w czasie: mozaika powodów, dla których przepadłam w starych księgach, niemodnych przepisach, zapachach, które mało kto pamięta. Kartki pożółkły, miedź pokryła się śniedzią.

Receptury stuletnie pysznią się olejkiem różanym, ekstraktami z jaśminu, neroli, mirry. To wonne żywice, których nazwy odeszły już w niepamięć: mieszanina słodkich nut, cynamonu, drewna. Jest pięknie.

Romantyczną wyliczankę przerywa mi jak refren boraks, obowiązkowy składnik wszystkich Chatek Czarów sto lat temu i nawet dawniej: składnik ten cudowny, konserwant i emulgator, znany z osuszania skóry i właściwości dezynfekujących. Boraks w przepisach na kremy, toniki, maści. Nawet w przepisie na mleczko dziewicze Lait Virginal. Podaję przepis w nowoczesnych jednostkach miary:

  • 7gr boraksu rozpuść w 250ml wody (wymaga ogrzania)
  • dodaj 9ml tinktury Tolu i 9ml tinktury benzoesowej
  • dodaj 9ml spirytusu mydlanego
  • dolej 100ml hydrolatu różanego i 100ml hydrolatu neroli
  • 2 krople olejku różanego
  • 0,25g cukru kumarynowego
  • esencję jaśminową (dodałam absolut jaśminowy 2 krople)

Wyjaśniam: tinktura Tolu to balsam Tolu rozpuszczony w spirytusie, przepis na tinkturę benzoesową podawałam tutaj

Spirytus mydlany powstaje z 11g wiórków mydła kastylijskiego plus 600ml spirytusu i 1000ml wody

Cukier kumarynowy uzyskasz zasypując fasolki tonka cukrem.

Boraks w niniejszym przepisie działa konserwująco i wysuszająco na skórę. Czy boraks w mleczku dziewiczym to trafiony pomysł? Dla mnie nie. Szkoda, bo całość pachnie zniewalająco.

Przepisy kosmetyczne nie pojawiły się na świecie w doskonałej formie, niczym Atena z głowy Zeusa. Nieustannie pojawiają się nowe pomysły i składniki, by uczynić formułę lepszą, delikatniejszą i skuteczniejszą . – Przypomina Steve Herman w artykule o zastosowaniu boraksu. Nic nie stoi na przeszkodzie by zmodyfikować skład do swoich potrzeb i mam już kilka pomysłów na Herbimleczko, zostawiam sobie trochę czasu na testy i przemyślenia. Tymczasem mój boraks powędrował do innej receptury i tam wydaje mi się bardziej na miejscu. *mleczko w wersji z boraksem sprawdza się do zmywania makijażu i dla osób z tłustą skórą.

mleczko2

Cold-cream to kosmetyki typu woda w oleju, znane od wieków. Wykonywane z oliwy, smalcu, kwasu stearynowego, oleju mineralnego, zawsze z dodatkiem wosku. Przez stulecia była to jedyna znana forma kremu, w wielu odsłonach, od leczniczych po upiększające. Stabilność tych kremów nie była niestety wzorowa, rozwarstwiały się,  co niweczyło plany produkcji masowej. Cold-cremy były przeważnie sporządzane w pobliskiej aptece, w niewielkich porcjach.

Sytuację zmieniło zastosowanie w kremach boraksu. Boraks dodać należy do fazy wodnej kremu, ogrzać do temp. 70 stopni, następnie połączyć z odpowiednio ogrzaną fazą olejową, zawierającą wosk. Efekt to śliczna emulsja, jakiej nie powstydziłby się żaden salon kosmetyczny (jedyny minus to zasadowe pH). Produkt odznacza się wysoką stabilnością i bardzo ładnie rozprowadza po skórze. I jest jeszcze niespodzianka: wydaje się tobie, że oto dzielnie zrobiłaś krem, a tymczasem najpierw zrobiłaś sobie własny emulgator! Łał.

Boraks to dziwak, naprawdę, ciężko go zrozumieć. W kontakcie z wodą rozpada się na jony: borany oraz  Na+. Roztwór jest niestabilny i dokładny jego skład zmienia się zależnie od temperatury i ciśnienia. Wykonując krem korzystamy z faktu, że w roztworze pojawiają się również kwas borowy i wodorotlenek sodu. Równanie dzięki uprzejmości Jamesa Benetta www.cosmeticsandskin.com

Na2B4O7 + 3H2O  2NaBO2 2H3BO3

2NaBO2 + 4H2O ⇌ 2NaOH + 2H3BO3

Roztwór o takim składzie nazywa się buforowym, ma stabilne pH. Po połączeniu fazy wodnej z fazą olejową następuje reakcja zobojętniania wolnych kwasów zawartych w wosku (kwas cerotynowy), co skutkuje utworzeniem emulgatora.

C25H51COOH + NaOH    C25H51COONa+

Uczestniczący w reakcji kwas cerotynowy lait stanowi około 13% wosku. Ma najwyższą liczbę kwasową w układzie, dlatego właśnie NaOH interesuje się nim w pierwszej kolejności. Liczba kwasowa to 17-24. Taka wiedza pozwala obliczyć ilość boraksu, potrzebną do reakcji z woskiem, nadmiar boraksu może krystalizować i niepotrzebnie podwyższać pH układu. Według wyliczeń Steva Hermana (PDF pod tym linkiem) boraks powinien stanowić 5-7% wosku. Oznacza to, że jeśli w przepisie jest 10g wosku to boraksu potrzeba około 0,5g.

Oto prosty przepis na cold-cream, nie wymaga miksera:

olej ze słodkich migdałów50g
wosk8g
lanolina3g
boraks0.2g
woda49g
absolut jaśminowy 2 krople

Wykonanie: boraks zmieszaj z wodą w naczynku nr 1, w naczynku nr dwa umieść wosk, lanolinę i olej migdałowy. Wstaw oba naczynka do kąpieli wodnej, aż składniki ogrzeją się do około 60-70 stopni. Dodaj olej do wody mieszając energicznie. Kiedy temperatura obniży się do 40 st.C dodaj zapach.

W powyższym przepisie zastosowano tylko 2% boraksu w stosunku do wosku, być może ze względu na obecność lanoliny. Receptura spodobała mi się bardzo.

Kremy tego typu to cały, obszerny rozdział przeszłości kosmetologii, a w przepisach często padają słowa „róża”, „kumaryny”, „jaśmin”. Bogatą wersję kremu zaplanowałam na najbliższe warsztaty, przepis zaczerpnięty będzie  z książki szastającej egzotycznymi  składnikami: ” Standardowe Formuły: kolekcja prawie pięciu tysięcy przepisów na preparaty farmaceutyczne, domowe lekarstwa, wyroby toaletowe,środki weterynaryjne, napoje gazowane i inne” autorstwa Alberta E.Eberta, wydanej w Chicago w 1900r. 

Jak pachnie balsam Tolu, Peru, kumarynowy cukier, absolut jaśminowy i mleczko dziewicze możesz sprawdzić w Wiśniczu, podczas Festiwalu Wonności. Link do programu festiwalu

13 Responses

  1. Inez kochana, chętnie zrobiłabym krem z tego przepisu, ale czy jest jakiś sposób by pominąć lanolinę lub zastąpić ją czymś, co nie jest pochodzenia zwierzęcego?

    1. Moim, zdaniem lanolina dodaje jakiejś tam wartości, można dodać, ale nie trzeba. Wczoraj zrobiłam bez, na innym tłuszczu. Też wyszedł 😉

      1. Korzystne właściwości lanoliny są bezsprzeczne, jednak wolałabym unikać stosowania jej ze względu na pochodzenie odzwierzęce 🙂 A mogę spytać, jakiego tłuszczu użyłaś i w jakiej ilości?

          1. Och, to brzmi super 🙂 Uwielbiam olejek geraniowy, więc chyba pójdę w tym kierunku. A ilość zostawiłaś taką jak w przepisie? 3 gram czy więcej?

          2. fajnie, że sobie tak pomagacie
            wersja bez lanoliny (historyczna)
            White beeswax
            22.0%
            White mineral oil
            50.8%
            Distilled water
            26.0%
            Borax
            0.8%
            Perfume
            0.4%
            (Thomssen, 1947, p. 106)
            olej migdałowy będzie fajny zamiast tego cudaka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *