Klon jesionolistny – kto by pomyślał, że alkohol cetylowy rośnie na drzewach.

Pierwszy raz zobaczyłam Klarenwerder wczesną wiosną: bezlistne, sięgające nieba drzewa jak baobaby,  wyznaczały mi drogę. Pierwsza śledziennica i łuskiewniki barwiły brzeg małej rzeki. Nabrzmiałe pączki czeremchy na brzegu dużej rzeki pomogły mi podjąć szybką decyzję: tak, to będzie mój nowy dom. Tam gdzie czeremcha, będzie mi dobrze.

Minął już ponad rok od tamtego dnia i bogactwo wyspy zdumiewa mnie bez przerwy i napawa radością. Północna Polska, a gleba i kształt terenu jak w górach, górska rzeka przy domu. Mam tu storczyki, przywrotniki, piżmaczka, ziarnopłon, wiązówkę, bodziszki, kaczeńce, żywokost…Zielnik Klarenwerder to prawie jak spis treści klucza do oznaczania roślin. Prawie – nie rośnie tu nawłoć kanadyjska.

Nawłoć kanadyjska dla botanika, przyrodnika czy Poszukiwacza Roślin to symbol zła, jakie wyrządzić może roślina w krajobrazie: żółte pola nawłoci to silna dominanta jesiennego krajobrazu. Nawłoć to przybysz z Kanady, silna i ekspansywna, zabiera miejsce do życia słabszym gatunkom rodzimym. Pleni się łatwo, ma niewielkie wymagania. Króluje.

Nie rośnie też na Klarenwerder inwazyjny siłacz –  amerykańska czeremcha, ta z dużymi owocami. Ta moja to czeremcha zwyczajna. Mam  niecierpka z Himalajów, ale jego obecność zdaje się nie wadzić niecierpkom: drobnokwiatowemu i pospolitemu (z tych trzech botanicznym skarbem Polski jest pospolity). Daleko mam do wrotyczu i topoli. Daleko mam do plennych, jesionolistnych klonów i ta wiedza, do czego mam blisko, do czego daleko, rozczula mnie nieustannie: pamiętam te czasy niedostatku, kiedy zieleń była tylko zielenią, drzewo drzewem, trawa trawą, kwiat kwiatem – bezosobowe i  podobne do siebie. Wtedy wyprawa na przedmieścia nie dawała mi tyle radości, nie dawało mi tyle szczęścia przebywanie w lesie.

Wyprawa na przedmieścia, do dawnej Chatki Czarów. Ina wije się leniwie po nizinie, tak odmiennie od nieobliczalnej Grabowej. Brzegi intensywnie zielone, a ta zieleń jest o dwa kroki przed moją zielenią z wyspy – nad Iną jest po prostu cieplej. Uwagę mą przykuwa szybko drzewo z pięknymi kolczykami: klon jesionolistny.

Klon to cenna roślina kosmetyczna, z racji zawartości saponin i alantoiny, zobacz w poście o kremie i o szamponie. Klon jesionolistny ma jeszcze coś ekstra – ten biały nalot na młodych gałązkach to woski roślinne i substancje z kategorii alkohol cetylowy. Alkohol cetylowy to składnik kosmetyczny i farmaceutyczny, m.in.dla nadania konsystencji, jedwabistego poślizgu kremom i odżywkom, dla zatrzymania wody w skórze. Przy preparowaniu kremu korzystamy z kupnych granulek lub płatków, a tym czasem, a kuku, to jest dostępne z przyrody. Niestety, ilość śladowa, nie zagęścimy tym żadnego kremu. Jeśli jednak nie chcesz dodawać syntetycznych komponentów, to czas na zawarcie z tym klonem sojuszu.

Temat alkoholu cetylowego od zawsze wzbudzał w Chatce Czarów emocje: uczestnicy warsztatów dziwili się niezmiernie, że to nie płyn, a białe granulki lub płatki, że nie można tego wypić. Ze słowem „alkohol” przeważnie kojarzy się spirytus, wino lub wódka. Poniekąd prawidłowo, przecież spirytus to etanol w stężeniu 95 lub 70%, a etanol to alkohol. Gdyby porównać pod mikroskopem kształty molekuł alkoholi etylowego (etanolu) i cetylowego, to ten pierwszy jest jak lekka sarenka, ten drugi tłusta stonoga. Wraz z różnicami wyglądu molekuły pojawiają się różnice we właściwościach i zastosowaniu . Dlatego żaden alkomat świata nie zarzuci nikomu, że skóra napiła się kremu z cetylowym alkoholem. Ten alkohol jest też bezpieczny dla dzieci.

klon jesionolistny duży

 

Wracam do Chatki Czarów i śmiesznego wspomnienia o reakcji na wzmiankę o klonie jesionolistnym – naturalnym źródle cetylanów: „czy będziemy to zeskrobywać nożykiem?” Nie nożykiem. Wodą i olejem.

  1. zbieram gałązki pokryte białym nalotem, odrzucam listki. Od razu mogę poczuć miękkość cetylanów i wosków roślinnych na skórze.
  2. gałązki umieszczam w garnku, wlewam wodę i gotuję przez chwilę – alkohol cetylowy topi się w tem. 60°C ale nie rozpuszcza się w wodzie. Po przecedzeniu preparatu dostrzegam cieniutką warstwę tłustawej substancji na powierzchni płynu. To naprawdę niewiele, ale płyn jest bardzo przyjemny dla skóry i może być użyty w szamponie lub kremie.
  3. drugą porcję gałązek umieszczam w suchym garnku i zalewam lekką frakcją oleju kokosowego (trójgliceryd kaprynowy kaprylowy), zamiennie olej migdałowy. Całość podgrzewam do około 60°C, po kilku minutach przecedzam – cetylany i woski roślinne rozpuściły się w moim oleju. Taki wzbogacony olej posłuży do wyrobu kremów lub serum olejowego, nadaje się też świetnie do pielęgnacji włosów.

Temat wosków roślinnych to bardzo ciekawa sprawa. Za chwilę wybieram się na zbiory mąkli tarniowej na absolut, technologię wytwarzania opisywałam tutaj. Jeśli robisz absolut z dowolnego surowca, zauważ te ciężkie frakcje konkretu, które nie rozpuszczają się w alkoholu – to właśnie woski. Nie pozbywaj się tego, to niezwykle cenny komponent. W taki właśnie pozyskuje się wosk różany i inne. Ale na szczęście róże na razie nie kwitną.

4 Responses

  1. Fajnie. Jakie rośliny jeszcze mają takie woski? Czy tylko na gałązkach, a płatki dzikiej róży też będą miały wosk? Bo ten różany to chyba z płatków się pozyskuje.

    1. Bardzo dużo roślin ma woski, pomyśl o woskowanej skórce jabłka. Już zaczynają pojawiać się niecierpki, a tam cudne połączenie wosków i innych nawilżających składników, saponin, plus łagodzenie podrażnień i wysypek. Niecierpek to klejnot ziele, jest na blogu opisany <3 Różany z płatków, robisz absolut jak przy mchu dębowym. Zrobię wkrótce.

  2. Bardzo pięknie napisane, czuć Twój zachwyt nad wszystkim, co robisz. Chatka Czarów, no piszesz przepiękne. 🙂 Pozdrawiam bardzo serdecznie. 🙂

    1. Bardzo dziękuję. Przeogromnie. Mój zachwyt największy jest nad Tobą, że takie tematy potrafią Ciebie skusić do czytania. Nie oszukujmy się, alkohol cetylowy, na drzewach, to nie jest chwytliwa tematyka. A jednak za każdym razem, gdy moje myśli się wokół niego gromadzą, ciepło na sercu, że taki ten świat bogaty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *