
39.00 zł
Seria Niebezpieczne Zapachy to mieszanki aromaterapeutyczne 10% w medium alkoholu, z których powstaną niebawem perfumy Herbiness. Opakowanie z kroplomierzem i piktogramami.
Złoty Wiatr to opowieść pisana wiatrem, na pastwiskach za moim domem. Stoi tam stóg siana, zebranego tego lata. Dojrzewając, siano zmienia kolor z zielonego na złoty, a zapach ze słodkiego w bardziej wytrawny, z nutami skóry i tytoniu.
Złoty Wiatr pachnie więc początkowo zieloną herbatą i świeżym sianem, następnie okrywa owocowe niuanse, by rozwinąć się w nuty skóry, tytoniu i ziemi. Słodkie nuty siana i owoców splatają się ze świeżymi, ostrymi akcentami szafranu i yerba-mate.
Choć w tej kompozycji znajdziesz tylko olejki eteryczne i absoluty, trwałość jest znakomita (kilka godzin na skórze).
Produkt przeznaczony do aromatyzowania biżuterii filcowej, odpowiedni jako spray do odzieży i pomieszczeń.
Akord głowy: szafran, herbata, Palo santo
Serce: odrobina owoców i mięty
Baza: nuty skóry, mchu, siana i roślinnego piżma
Mieszanka zawiera 10% olejków i absolutów oraz 90% alkoholu.
Opakowanie: buteleczka 5 ml z kroplomierzem i zakrętką CRC
Brak w magazynie
Wyślij mi e-mail, kiedy produkt będzie znów dostępny!
1 opinia dla Niebezpieczne zapachy – Złoty Wiatr 2 ml
Tylko zalogowani klienci, którzy kupili ten produkt mogą napisać opinię.



ola4jb (zweryfikowany) –
Trudno mi zamknąć zapach w rzeczowym opisie; poznałam Złoty Wiatr jakiś czas temu, a dalej odkrywam kolejne jego wymiary. Skupienie się na jednym z nich za każdym razem wywołuje reakcję łańcuchową, i choć skojarzenia częściowo nakładają się na siebie, zawsze prowadzą w trochę innym kierunku. Bardzo mocno działa na wyobraźnię; z drugiej strony zachęca do samodzielnego uważniejszego pochylenia się nad surowcami perfumeryjnymi.
Zacznę od tego, że bez posiłkowania się opisem nie wywąchałabym Palo Santo; jego balsamiczna świeżość jest bardzo zręcznie wkomponowana, tak że czuć raczej ducha olejku niż konkretną nutę. Po zdecydowanym otwarciu zapach mięknie i łagodnieje, słodycz żelków i bułeczek cynamonowych ustępuje aromatowi świeżo zaparzonej jasno palonej kawy z konfiturami w profilu smakowym. Sporo z bazy przebija do wyższych pięter, miękka głębia jest dość delikatnie okryta ostrością szafranu. Choć znowu na swetrze ten szafran utrzymuje się zaskakująco długo, a pozostawia na tkaninie zapach podobny do indyjskich kadzidełek w patyczkach. Na blotterze z kolei mocniej czuć owocowość tytoniu, której towarzyszą wyraźniejsze nuty skórzane.
Wyczuwam w Złotym Wietrze intensywną miodową nutę (labdanum? a może absolut szałwii muszkatołowej?), przy okazji wiele jego wątków—miodowa słodycz, siano i herbata, także delikatna ziemistość—budzi skojarzenia z kocankami. (Tylko nie bierzcie tego porównania zbyt dosłownie! agresywnej, kwaśnej zielności tu nie ma, jest za to bogate ciepło.) Wolne skojarzenia zahaczają też o gwajakol, co może wynikać z zazębienia się ciepłej słodyczy siana z dymną, jakby wędzoną yerba mate… Chociaż nic tu nie jest pewne, bo poszczególne nuty przenikają się ze sobą tak płynnie, że każda kombinacja zdaje się tworzyć nowy akord, odrębny, a jednocześnie spójny z całością.
Dodam, że trwałość i projekcja Niebezpiecznych Zapachów są niesamowite: pokój w starym hotelu nieświeżo pachniał; rozłożyłam w trzech miejscach po jednej chusteczce skropionej Złotym Wiatrem, Leśnym Lukrem, Leśną Ścieżką. Trzeciego dnia chusteczki wciąż roztaczały piękną woń, która skutecznie maskowała przykrą stęchliznę i kompensowała brak dyfuzora. Odświeżacz powietrza: funkcja może odrobinę niewdzięczna, ale ta trójka sprawdziła się o niebo lepiej, niż niejedna sztuczna kompozycja, wprawiając mnie jednocześnie w cudowny nastrój.
Przy tym Złoty Wiatr jest dla mnie chyba najbardziej uniwersalny, lubię się nim otaczać i chętnie używam o każdej porze do aromatyzowania tak pomieszczeń, jak szalika czy rękawa swetra. Na pewno nie rozgryzę go zanim skończy się próbka… ale już bardzo się cieszę na tę zapachową podróż.