Zielarz – fitoterapeuta. Krosno sierpień 2015

Jedz dobrze, podróżuj często – a jeśli podróż, to koniecznie w kierunku inspiracji. Moje sierpniowe inspiracje skupiły się w upalnym Krośnie, na salach wykładowych i laboratoriach Wyższej Szkoły Zawodowej im. Stanisława Pigonia, czyli 828km. od mojego domu. Razem z kilkudziesięcioma  uczestnikami zgłębiałam zielarską wiedzę podczas pierwszego, wielodniowego zjazdu. Dla mnie najcenniejsze 0kazały się zajęcia z dr. Różańskim: Materia Medica wg dr R.Dodonaeus’a i dr G.Madaus’a (XVIw.) i Farmakologia wojenna. Na stole leży przede mną dyktafon z wielogodzinnymi nagraniami i mam wielką ochotę wysłuchać ich już teraz, zrobić notatki, wyszukać badania naukowe dokumentujące ziołowe nowinki i wykorzystać tę wiedzę w moich galenach. Zanim porwie mnie wir ziołowej radości przedstawiam sneak peaki, podgląd kilku super rewelacji z wykładów – takich, które wywarły na mnie największe wrażenie.

Niecierpek – opisywany przeze mnie jako źródło smacznego pożywienia i substancji hamujących wypadanie włosów. To nie koniec jego zalet – niecierpek jest źródłem małocząsteczkowego kwasu hialuronowego, w tkance roślinnej występuje w towarzystwie enzymów, które umożliwiają cząsteczkom przedostanie się wgłąb skóry – rewelacja w dziedzinie kosmetologii, kwas hialuronowy ze sklepów z półproduktami działa jedynie powierzchniowo. Wystarczy rozetrzeć liść niecierpka (u mnie testy na drobnokwiatowym Impatiens Parviflora) i zielony soczek nałożyć na skórę twarzy. Efekt nawilżenia, wygładzenia i ukojenia widoczny i bardzo wyczuwalny.

Niecierpek to również źródło galaktolipidów, o działaniu hamującym stany zapalne w stawach. Hamują też działanie enzymu odpowiedzialnego za rozpad kwasu hialuronowego. Badania przeprowadzono w Polsce i tutaj jest link do pub-med/podsumowanie. Metody ekstrakcji i formy podawania do przetestowania/omówienia na zajęciach, jednak w związku z lepszą rozpuszczalnością galaktolipidów w etanolu niż samej wodzie polecam winko z liści niecierpka (nie więcej niż 15% alko i w temp. nie wyższa niż 40stopni, dla zachowania enzymów, procedura podobna jak przy robieniu wina enzymatycznego z pączków). Galaktolipidy pozyskiwano do tej pory z dzikiej róży, do wglądu artykuł z Panacea.pl

Kwas glikolowy -kompleksowe traktowanie substancji czynnych to podstawa zielarstwa – zdajemy sobie sprawę z istnienia wielu związków i potrafimy je często wyizolować, jednak dla zielarza taka izolacja jest błędem. Dopiero wzajemne powiązania substancji w tkance roślinnej dają efekt terapeutyczny. Popularne kwasy AHA, np. kwas glikolowy, stosowane w pierwotnej formie (sok z ziela lub owoców) nie działają drażniąco na komórki rakowe (przy zmianach nowotworowych skóry obowiązuje bezwzględny zakaz stosowania terapii wyizolowanymi kwasami!). Naturalne źródła kwasu glikolowego w naszym klimacie to: wilczomlecz obrotny, owoce rokitnika, berberysu i wiciokrzewu. Wilczomlecz obrotny (Euphorbia helioscopia) należy stosować „na świeżo”, bardzo ostrożnie, tylko zewnętrznie i przez ograniczony okres czasu – pomaga usunąć różne dziwne struktury na powierzchni skóry, kurzajki i włókniaki. Nie wyekstrahujemy na zapas, ponieważ aktywne związki są nietrwałe. Ekstrakty z berberysu, wiciokrzewu, rokitnika nadają się do wykonania kremów, technika wykonania będzie na blogu.

Izoflawony – termin znany z terapii dla kobiet w okresie menopauzy. To rodzaj fitoestrogenów, czyli roślinnych związków mających wpływ na układ hormonalny. Najsławniejszym surowcem izoflawonowym dla kobiet są: soja (stosowanie dyskusyjne w związku z techniką uprawy) i czerwona koniczyna. Najpowszechniejszą formą stosowania koniczyny czerwonej są napary. Taka forma ekstrakcji jest nieprawidłowa, należy dodać do wody etanol – jest to dosyć obszernie opisywane w literaturze, np. tutaj Ponadto czerwona koniczyna ma znacznie mniej izoflawonów niż komonica zwyczajna (Lotus corniculatus), bardzo powszechna roślina łąkowa. Komonica zwyczajna to również źródło saponin, substancji obniżających napięcie powierzchniowe – ekstrakcja izoflawonów jest bardziej skuteczna.

Ważna sprawa – izoflawony z komonicy stosowane zewnętrznie mają realny wpływ na stan skóry, ujędrniają, stymulują procesy naprawcze, poprawiają napięcie itd. Do kosmetyków doktor zalecił 50% esktakty etanolowe, można odparować etanol, lub zastąpić etanol izopropanolem i odparować (ulatnia się szybciej niż etanol). Saponiny komonicy działają antyalergicznie i leczniczo przy atopowym zapaleniu skóry. Kwiaty komonicy to również źródło flawonoidów. Komonicę do zastosowań zewnętrznych można zastąpić przelotem i cieciorką pstrą.

Inne ekstrahenty – podczas ćwiczeń Farmakologia wojenna stosowaliśmy mało popularne ekstrahenty: eter i octan etylu. To dobre i tanie ekstrahenty, dr. Różański zachęcał nas do ich stosowania:

octan etylu o zapachu bardzo technicznym – zastosowany zewnętrzne rozgrzewa mięśnie, wzmaga cyrkulację krwi, do zastosowań przy bólach mięśni, odpędza kleszcze, wewnętrznie niewielkie dawki – pobudzają krążenie, rozszerzają naczynia wieńcowe. Ważne zastosowanie dla celów fitoterapii wojennej: octan etylu połączony 1:1 z etanolem pozwala wyekstrahować związki występujące w sałacie kompasowej, powoju i kieliszniku zaroślowym – działające jedynie 5 razy słabiej od morfiny, do zastosowania przeciwbólowego i przeciwkaszlowego (nie wywołują halucynacji) Zobacz też Sałata jadowita na Łuskiewniku

eter – łatwopalna substancja, o właściwościach podobnych do octanu etylu, mieszaninę etanolu, etery, octanu etylu doprowadziłam do wrzenia w płaszczu wodnym (nie pracować na otwartym ogniu) i wyekstrahowałam kielisznik zaroślowy

chloroform – była i o nim mowa

Doświadczenia w ekstrakcji tymi rozpuszczalnikami otwierają drogę do tysięcy nowych eksperymentów, np. z betuliną czy teobrominą. Eter, chloroform, octan etylu i izopropanol dostępnie w sieci. Zachować należ ostrożność, to łatwopalne substancje, dawkować wewnętrznie ściśle według receptur.

Receptury zielarskie – korzystaliśmy m.in. z podręcznika profesora Andrzeja Danysza Farmakologia i receptura. Podręcznik dla felczerów. Dla zielarzy starsze wydania. Profesor Danysz ma już prawie 100 lat, to bliski znajomy dr. Różańskiego, był recenzentem Fitoterapii (dostępnej w sieci – 3 tomy). Dla wielbicieli Fitoterapii mam sensacyjną wiadomość: jesienią wydany zostanie podręcznik do towaroznawstwa (autor dr. H. Różański). W podręczniku m.in. omówienie technik ekstrakcji konkretnych składników aktywnych, czyli odpowiedź na pytanie „czy lepiej wino czy ocet”.

Składniki aktywne w ziołach to temat bez końca – dzielą się na te rozpoznane wiele lat temu, na odkryte całkiem niedawno i te, o których ciągle nic nie wiemy. Bardzo spodobał mi się podręcznik do rozpoznawania roślin leczniczych, trujących i użytkowych, autorstwa Bolesława Brody i Jakuba Mowszowicza. W książce opis cech zewnętrznych rośliny, rysunek oraz zawartość składników aktywnych.

Kolejny zjazd w Krośnie już pod koniec września. Tym razem zrobię fotorelację – poproszona zostałam o poprowadzenie wykładu i ćwiczeń z produkcji mydła. Cała Polska Robi Mydło.

 

Ten post ma 20 komentarzy

  1. Berka

    Ależ cudnie Inez, że realizujesz swoje marzenia! Dzięki wielkie za dzielenie się zdobytą wiedzą!
    Pozdrawiam.

  2. slav

    Inez, a przy niecierpku nie było nic wspomniane o zastosowaniach ginekologicznych? Dowiedziałam się ostatnio, że istnieje coś takiego jak atrofia błony śluzowej i dopada panie np. przy jakichś zaburzeniach hormonalnych albo po operacjach czy porodzie. Stosuje się na to globulki czy żele właśnie z kwasem hialuronowym. Ale to drogo wychodzi, jakieś 30-40 zł na tydzień w zależności od preparatu. Pomyślałam wtedy, czy zioła nie mają czegoś do zaproponowania, ale nic mi nie przychodziło do głowy.

    1. Inez Herbiness

      Nie wiem o takim zastosowaniu (chwilowo).

  3. Anna Stanek

    Inez, a czy ten kurs długo trwa? i w jakim systemie to jest? zajęcia są codziennie czy rzadziej. Ale Ci zazdroszczę :))

    1. Inez Herbiness

      Kurs trwa do czerwca, ja uczestniczę w zajęciach w systemie tygodniowym – dojeżdżam spod Szczecina, taka wersja jest dla mnie wygodna. Jest też system weekendowy. W skład kursu wchodzą wykłady w dużych grupach (aula) i ćwiczenia w grupach kilkunastoosobowych. Super sprawa. Dzisiaj miareczkowaliśmy ocet, czyli poznawaliśmy technikę pomiaru stężenia kwasu octowego w occie (sprawa jak wiadomo niezwykle ważna dla octomaniaków).

      1. Ania

        Dzięki za odpowiedź :)) A podzielisz się informacją jak miareczkować ocet? Ja jestem maniaczką octu jabłkowego i robię go na okrągło- zawsze mnie zastanawiało jak sprawdzić stężenie?…
        pozdrawiam gorąco

        1. Inez Herbiness

          Oczywiście, mam taki plan – postaram się zredukować ilość potrzebnego sprzętu laboratoryjnego. Profesor od miareczkowania początkowo sceptycznie był nastawiony do octowych zabaw, że to niby mało przydatne i sprzęt nieosiągalny…kto ma w domu NaOH. Haha! Mydłomaniacy mają. Powiedziałam na koniec: jestem pewna, że co najmniej 10 osób wykona takie miareczkowanie metodami domowymi. Info jak wrócę z wykładów.

          1. Ania

            Dzięki, dzięki! będę czekać niecierpliwie! super masz ten kurs! pozdrawiam :))

  4. Zuza

    ciekawe czy tym razem faktycznie dr Różański wyda książkę. Jest coraz bliżej, już trzeci rok o niej mówi….

  5. ble ble

    noooo….. to bardzo fajnie że podajesz te wszystkie informacje. NIe trzeba chodzić na kurs, płacić tyle kasy, bo i tak się można dowiedzieć za darmo 🙂 wystarczy tylko poczekać na Twój wpis 🙂

    1. Inez Herbiness

      Nie żartuj głupio. Nie ma bloga, który mógłby zastąpić kontakt ze sławami zielarstwa, czy też pomieścić ogrom wiedzy z wykładów i ćwiczeń. A co do ceny kursu to jest wręcz niska. Polecam każdemu (zaawansowanym i początkującym).

  6. lamia z podhala

    Badania niecierpka to były in-vitro, czyli jeszcze bardzo daleka droga przed potwierdzeniem jego skuteczności na ludziach.

  7. Anita

    Inez, jak odparować alkohol z ekstraktów? Chyba nie przez gotowanie…?

    1. No raczej tak. Wentylowane pomieszczenie a najlepiej na podwórku.
      Możesz też przepuścić przez aparaturę i odzyskać sobie etanol.

      1. Anita

        Dziękuję. A czy podczas gotowania (w naczyniu lub w kolbie) nie utracę właściwości leczniczych?). To mi spędza sen z powiek:)

        1. Zioła podczas gotowania zawsze coś tracą, a coś uwalniają. Fitochemia to nauka o sposobach ekstrakcji konkretnych związków. W procesie destylacji masz związki lotne. Jeśli zależy Ci na enzymach i związkach wrażliwych na temperaturę to macerat w solance konserwowany gliceryną lub gliceryną i etanolem.

  8. Paula Nowicka

    ale fany opis – dzięki za informacje gdzie szukać sobie wiedzy! Więcej takich wpisów proszę, pliiis 🙂

  9. Ola

    Witam! Czy wiesz może jak pozyskać z niecierpka kwas hialuronowy i jak można go zakonserwować? Pozdrawiam – Oal

Dodaj komentarz