Dlaczego czasem więcej cytrusów nie daje więcej światła?

Kiedy mówimy, że perfumy są świetliste, większość z nas intuicyjnie myśli o cytrusach.

Bergamotka.
Cytryna.
Grejpfrut.
Limonka.
Petitgrain.
Cedrat.

I oczywiście — bardzo często właśnie od nich zaczyna się wrażenie światła.

Dają pierwszy błysk.
Pierwszy oddech.
Poczucie świeżości, przestrzeni, otwarcia.

Ale w naturalnym perfumiarstwie dość szybko pojawia się pewien problem.

Dodanie większej ilości jasnych olejków nie zawsze sprawia, że kompozycja staje się bardziej świetlista.

Czasem robi się po prostu bardziej cytrusowa.
Czasem ostrzejsza.
Czasem bardziej ulotna.
A czasem, po kilkunastu minutach, światło znika i zostaje baza, która wydaje się zbyt ciężka, zbyt płaska albo zbyt oddzielona od początku kompozycji.

I wtedy pojawia się pytanie:

A jeśli światło w perfumach nie mieszka w pojedynczym olejku?

Może nie jest cechą bergamotki.
Może nie jest cechą cytryny.

Może światło pojawia się dopiero w relacji. Tak jak we wnętrzu. Ciemna ściana nie musi zabierać światła. Czasem właśnie ona sprawia, że okno zaczyna świecić mocniej. Cień nie zawsze przyciemnia przestrzeń. Czasem pomaga światłu stać się widzialnym.

Tak jak biała kartka wydaje się bielsza obok czarnego papieru, tak bergamotka może wydawać się bardziej świetlista nie dlatego, że dodaliśmy jej więcej, lecz dlatego, że otrzymała punkt odniesienia.

W perfumach może być podobnie.

Nie zawsze trzeba dodawać więcej jasnych składników.

Czasem warto dodać muśnięcie czegoś, co wydaje się ich przeciwieństwem.

Nie po to, żeby zapach przyciemnić.

Po to, żeby sprawdzić, czy światło nie stanie się bardziej prawdziwe.


Czym jest światło w perfumach?

W tym ćwiczeniu nie myślę o świetle jako o konkretnej nucie.

Światło to raczej wrażenie:

Światło może dawać wrażenie…
oddechu
przestrzeni
przejrzystości
promienności
kierunku
lekkości
ruchu
otwarcia
świeżości
klarowności

Nie zawsze musi pachnieć cytrusowo.

Czasem światło w perfumach jest jak pierwszy promień słońca.

Ale czasem jest jak pergamin.
Jak świeca.
Jak jasne drewno.
Jak powietrze po burzy.
Jak niebo za chmurami.
Jak promień przechodzący przez las.

Dlatego warto zadać sobie pytanie nie tylko:

Który olejek jest jasny?

Ale też:

Co w tej kompozycji pozwala światłu zaistnieć?


Pierwszy odruch

Najczęściej, kiedy chcemy rozjaśnić kompozycję, robimy coś bardzo logicznego.

Chcę więcej…Pierwszy odruch
świeżościdodaję bergamotkę
lekkościdodaję cytrynę
energiidodaję grejpfrut
zielonego światładodaję petitgrain
promiennościdodaję neroli
błyskudodaję limonkę
jasnej przestrzenidodaję litseę

To nie jest błąd.

To często bardzo dobry początek.

Ale jeśli po dodaniu kolejnych jasnych składników kompozycja nadal nie świeci tak, jak byśmy chcieli, warto sprawdzić drugą drogę.


Druga droga: światło przez kontrast

Zamiast dodawać więcej światła, można dodać mu punkt odniesienia.

Nie cały cień.

Tylko muśnięcie.

Bardzo małą ilość składnika, który nie ma być bohaterem kompozycji, ale ma zmienić sposób, w jaki odbieramy składnik jasny.

To ważne:

nie chodzi o to, żeby było czuć paczulę, labdanum, wetiwer czy galbanum.

Chodzi o to, żeby sprawdzić, co ich obecność robi ze światłem.


Od jakich proporcji zacząć?

Najbezpieczniej myśleć o tym jak o ćwiczeniu, nie jak o recepturze.

Typ surowca dodawanego jako „cień”Proporcja startowa
delikatniejszy materiał10:1
intensywny materiał20:1
bardzo dominujący materiał30:1 albo mniej
materiał, którego jeszcze nie znaszzacznij od śladu

Przykład:

Jeśli masz 10 kropli jasnej części kompozycji, dodaj 1 kroplę drugiego składnika.

Jeśli składnik jest bardzo mocny, użyj jeszcze mniej:
1 kropla na 20 albo 30 kropli kompozycji testowej.

Możesz też przygotować rozcieńczenie i pracować jeszcze subtelniej.

W tym ćwiczeniu mniej naprawdę znaczy więcej.


Ćwiczenia: światło i muśnięcie cienia

To nie są gotowe receptury.

To propozycje obserwacji.

Jeśli światłem jest…Dodaj punkt odniesieniaZacznij od…Obserwuj, czy…
bergamotkagalbanum10:1 lub 20:1światło nabiera zielonej głębi
bergamotkalabdanum20:1 lub 30:1pojawia się cieplejszy cień za światłem
bergamotkapaczula20:1świeżość staje się bardziej zakorzeniona
grejpfrutpaczula10:1 lub 20:1światło nabiera drapieżności
grejpfrutwetiwer20:1światło rozchodzi się szerszą smugą
petitgrainlabdanum20:1zielone światło robi się cieplejsze
petitgrainwetiwer15:1 lub 20:1światło dostaje pion i głębię
petitgraingalbanum20:1zieleń robi się bardziej wyrazista
limonkawetiwer20:1 lub 30:1błysk zyskuje głębsze tło
limonkagalbanum20:1światło robi się bardziej zielone i mniej oczywiste
nerolilabdanum20:1 lub 30:1promienność staje się miększa
nerolisandałowiec20:1światło robi się bardziej cielesne i spokojne
gorzka pomarańczaelemi20:1 lub 30:1pojawia się krajobraz zamiast samego cytrusa
gorzka pomarańczamech dębowy30:1światło dostaje punkt odniesienia
jaśminróżowy pieprz5:1pojawia się migotanie, kwiat zaczyna pulsować
jaśminelemi5:1światło przechodzi przez płatki
morska świeżośćpaczula20:1 lub 30:1pojawia się horyzont zamiast pocztówki
świeża głowakorzeń arcydzięgla20:1światło ma na czym stanąć
cytrusowa głowagalbanum20:1błysk zmienia się w poranek
kwiatowa lekkośćwetiwer20:1kompozycja zyskuje cień pod stopami

Najważniejsze pytanie po każdym teście nie brzmi:

Czy czuję drugi składnik?

Tylko:

Czy inaczej odbieram światło całej kompozycji?


Światło bez cienia i światło z cieniem

Czasem najłatwiej zrozumieć to nie przez listę olejków, ale przez obrazy.

Światło bez cieniaŚwiatło z cieniem
neonświt
lampa operacyjnapromień przez okno
biały papierpergamin
cytruscytrus w lesie
kwiatkwiat w ogrodzie
wakacyjna pocztówkawspomnienie wakacji
czysta świeżośćpowietrze po deszczu
błyskpoświata
jasnośćgłębia

Cień nie musi odbierać światła.

Czasem sprawia, że światło przestaje być płaskie.


Jakie światło mogą wnosić materiały bazowe?

Niektóre składniki zwykle traktujemy jako ciężkie, bazowe, ciemne albo utrwalające.

Ale one też mogą wnosić światło.

Tylko inne.

Nie światło błysku.

Raczej światło obecności.

SurowiecJakie światło może przypominać?
sandałowiecmiękkie światło drewna
labdanumpłomień świecy
benzoesbursztynowa poświata
akord jabłkoświatło słoneczne w chłodny poranek
balsam Peruzłoty zmierzch
opoponaksświatło starej kaplicy
gruszkaświatło migoczące wśród liści
beta iononrefleksy świetlne w mroku
copaibaświatło rozproszone przez wilgotne powietrze
cedrpionowe promienie między pniami
paczulacień pni, dzięki któremu widać promień
cyprys by absolutświatło ugrzęźnięte, zatrzymane w drewnie i żywicy

To zupełnie inny rodzaj świetlistości niż cytrusy.

Bardziej cichy.

Bardziej trwały w odbiorze.

Czasem mniej spektakularny na początku, ale bardzo ważny dla tego, co zostaje po pierwszym wrażeniu.


Co warto mieć pod ręką do takich eksperymentów?

Jeśli chcesz sprawdzać światło nie tylko przez dodawanie cytrusów, ale też przez relacje, przydadzą Ci się materiały z różnych stron kompozycji.

Chcesz sprawdzić…Przydadzą się…
czy zieleń może wydobywać światłogalbanum, petitgrain, jabłko
czy cień może pogłębiać świeżośćpaczula, wetiwer
czy światło może być miękkielabdanum, benzoes, sandałowiec, gruszka
czy cytrus może stać się bardziej przestrzennywetiwer, galbanum, elemi
czy kwiat spleciony z zapachem człowiekaambrette, drewna, żywice
czy baza może świecićbenzoes, balsam Peru, wanilia, beta ionone
czy kompozycja może mieć horyzontjodła, kadzidłowiec, wodorosty
czy światło może być leśnerozmaryn, szałwia muszkatołowa, cedr, pichta
czy światło może być po burzymięta, rozmaryn, litsea


Najprostsze ćwiczenie na dziś

Wybierz jedną kompozycję, która wydaje Ci się zbyt płaska, zbyt oczywista albo zbyt krótko świetlista.

Nie zmieniaj całej receptury.

Zrób tylko małą próbkę.

  1. Odlej lub przygotuj małą porcję kompozycji.
  2. Dodaj muśnięcie jednego składnika z „ciemniejszej” strony.
  3. Zacznij od proporcji 10:1, 20:1 albo 30:1.
  4. Powąchaj od razu.
  5. Wróć do próbki po 30 minutach.
  6. Wróć do niej po kilku godzinach.
  7. Zapisz nie tylko to, co czujesz, ale też to, jak zmienił się odbiór całości.

Nie pytaj:

Czy ten olejek jest jasny czy ciemny?

Zapytaj:

Co on pozwala zobaczyć w pozostałych składnikach?

Bo być może właśnie od tego zaczyna się najciekawszy moment w naturalnym perfumiarstwie.

Nie od szukania jednego składnika, który „robi światło”.

Ale od znalezienia relacji, w której światło może się pojawić. Być może światło nie jest właściwością żadnego składnika.

Być może jest właściwością kompozycji.

Tak jak w architekturze nie świeci ściana ani okno. To wnętrze rodzi jasność.