Świat olejków eterycznych jest przepastny. A robi się jeszcze ciekawiej, kiedy trafiasz do sklepu, w którym ktoś oferuje cztery różne olejki z lawendy lekarskiej, jak u mnie 🙂 Bułgaria, Francja, Mołdawia, Grecja. Wszystkie Lavandula angustifolia. I wtedy zupełnie słusznie możesz pomyśleć: ale po co cztery? I czy między nimi naprawdę jest jakaś różnica?

Pozwól, że pomogę Ci się w tym połapać i wybrać.

Będę Twoją kryzysową przewodniczką. Trenuję tę rolę przy rumakach, więc cztery lawendy nie powinny mnie pokonać. Najpierw opowiem Ci, jak te cztery olejki pachną dla mnie i czym różnią się, kiedy stoją obok siebie. A potem zrobimy rzecz, którą lubię najbardziej: sprawdzimy, czy to, co mówi nos, widać również w chromatogramach.

  1. Najbardziej głośna i krzykliwa jest lawenda francuska. Ona jest jak gotowe perfumy. Świeża, czysta, soczysta i natychmiast lawendowa. Od pierwszego powąchania daje wrażenie świata perfumiarstwa: jest krystaliczna, bardzo wyraźna i ma w sobie coś niemal kolońskiego. Nie trzeba czekać, aż się rozwinie. Ona od razu mówi: lawenda.
  2. Bardzo podobny charakter ma lawenda z Mołdawii. Też jest świeża, czysta i wyraźna, ale jakby o 15% spokojniejsza. Ma tę samą klarowność i świeżość, tylko nie jest tak krzykliwa. Gdybym francuską porównała do prawie gotowej wody kolońskiej, to mołdawska byłaby jej spokojniejszym tłem, nadal czystym i eleganckim, ale mniej dominującym.
  3. Wielkim kontrastem dla tych dwóch jest lawenda grecka. Jest mięciutka, subtelna, delikatna. Nie krzyczy, nie atakuje świeżością, ale nadal jest czysta i bez najmniejszego problemu rozpoznasz w niej lawendę. To lawenda słodsza, spokojniejsza, bardziej miękka w odbiorze. Nie musi podnosić głosu, żeby być jednoznaczna.
  4. I wtedy dochodzimy do lawendy bułgarskiej, czyli najlepiej sprzedającej się lawendy w moim sklepie od wielu lat. To jest lawenda, która przy pierwszym powąchaniu potrafi spłatać figla. Zwłaszcza po świeżej dostawie, zaraz po otwarciu buteleczki, ma całkiem sporo nut ziołowych. Dla mnie bywa wręcz lekko rumiankowa. Można się przez chwilę zastanawiać: gdzie ta słodka lawenda, którą pamiętam? A potem te ziołowe nuty zaczynają szybko schodzić z pierwszego planu i wychodzi spod nich coś zupełnie innego: niesamowicie soczysty, głęboki, pełny, intensywny i bardzo trwały zapach lawendy. To lawenda gęsta, słodka i wyrazista. Taka, która potrafi zostać w domu na wiele godzin, a czasem mam wrażenie, że na wiele dni.

A teraz sprawdźmy, czy to wszystko widać w badaniach.

Każdą z tych czterech lawend wysłałam do niezależnej analizy GC-MS na Politechnice Łódzkiej. I kiedy zestawiłam wyniki obok siebie, okazało się, że różnice, które tak wyraźnie czuję nosem, rzeczywiście mają odbicie w ich składzie.

  1. Lawenda francuska jest bardzo mocno zdominowana przez parę linalol–octan linalilu. Razem stanowią około 85% jej profilu. Do tego ma wyraźnie więcej kamfory i borneolu niż pozostałe lawendy. To właśnie te chłodniejsze, świeże, lekko kamforowo-balsamiczne akcenty dobrze pasują do jej bardzo czystego, krystalicznego, niemal kolońskiego charakteru. 
  2. Mołdawia ma bardzo podobny układ. Tu również dominują linalol i octan linalilu, a borneolu jest wyraźnie więcej niż w lawendzie greckiej czy bułgarskiej. Nic dziwnego, że pachnie podobnie do francuskiej: świeżo, czysto i bardzo klasycznie lawendowo, tylko spokojniej. 
  3. Lawenda grecka wygląda już zupełnie inaczej. Ma bardzo mało kamfory i borneolu, a za to wyróżnia się wyjątkowo wysoką zawartością octanu lawandulilu, aż 6,34%. To zdecydowanie najwięcej spośród całej czwórki. Jej profil jest mniej zdominowany przez dwa główne składniki i bardziej rozłożony pomiędzy różne związki, co świetnie pasuje do tego miękkiego, subtelnego, delikatnego efektu, który czuję w zapachu. 
  4. I wreszcie Bułgaria. Tutaj zamiast dużej ilości kamfory i borneolu pojawia się coś zupełnie innego: bardzo wysoki udział β-ocymenów. Łącznie jest ich ponad 12%. I właśnie one bardzo dobrze tłumaczą to charakterystyczne zielone, ziołowe otwarcie, które czuję szczególnie w świeżo konfekcjonowanym olejku. Pod nim siedzi jednak solidny lawendowy rdzeń linalolu i octanu linalilu,  dlatego kiedy te bardziej zielone nuty schodzą z pierwszego planu, zostaje głęboka, słodka i bardzo trwała lawenda.

No dobrze, mamy wyniki badań. I pewnie teraz zastanawiasz się: która z tych lawend jest najlepsza?

I właśnie tutaj zaczyna się najfajniejsza część tej historii: każda z nich jest świetna. Każda ma piękny, charakterystyczny dla Lavandula angustifolia skład, mieszczący się w profilach opisywanych dla lawendy lekarskiej różnego pochodzenia, między innymi w normie ISO. To, że jedna ma więcej świeżych czy ziołowych nut, nie oznacza, że któraś jest lepsza albo gorsza. To po prostu różne twarze tej samej rośliny. I chyba właśnie to jest najpiękniejsze w naturalnych olejkach eterycznych. Świat roślin nie jest idealnie powtarzalny. Miejsce uprawy, klimat, odmiana, moment zbioru i konkretna partia zostawiają w olejku swój ślad. Dzięki temu mamy wybór, a subtelne różnice zapachowe mogą być naszym sprzymierzeńcem, zamiast zamieniać zakup w męczarnię pod tytułem „która jest najlepsza?”.

Możemy po prostu zaufać własnemu nosowi.

Lubisz lawendę świeżą, krystaliczną i niemal perfumiarską? Sięgniesz po Francję. Chcesz podobnego charakteru, ale spokojniejszego? Jest Mołdawia. Szukasz czegoś miękkiego i delikatnego? Grecja. A jeśli kochasz lawendę głęboką, pełną, długo rozwijającą się i poprzedzoną ziołowym otwarciem — prawdopodobnie zachwyci Cię Bułgaria. Nie musisz wybierać tej „najlepszej”. Możesz wybrać tę, która najlepiej pachnie właśnie Tobie.

Jeżeli jednak wolisz liczby od opisów zapachowych i potrzebujesz czegoś, co da się objąć jednym spojrzeniem, możemy zastosować prosty skrót: linalol / octan linalilu. To dwa główne składniki lawendy lekarskiej, więc taki zapis pozwala szybko zobaczyć podstawową konstrukcję każdego z tych olejków. Nie mówi wszystkiego o jego zapachu — jak już widzieliśmy, ogromne znaczenie mają też pozostałe składniki — ale daje bardzo czytelny punkt odniesienia.

Francja: 38 / 47
Mołdawia: 35 / 43
Grecja: 30 / 33
Bułgaria: 29 / 39

Pierwsza liczba oznacza procentową zawartość linalolu, druga — octanu linalilu. I znowu: nie traktuj tych liczb jak punktacji jakości. 38/47 nie jest „lepsze” od 29/39. To raczej chemiczny skrót charakteru olejku — podobnie jak kilka pierwszych nut w opisie perfum.

Pełne wyniki badań znajdziesz podpięte w opisach poszczególnych lawend, a tutaj porównanie głównych składników.

składnik / cechaBułgaria BIOMołdawiaGrecja BIOFrancja BIO
linalol29,47%35,27%30,33%37,96%
octan linalilu39,31%43,32%33,38%47,06%
linalol + octan linalilu68,78%78,59%63,71%85,02%
(Z)-β-ocymen7,58%2,88%5,96%0,43%
(E)-β-ocymen4,48%0,63%4,73%0,29%
terpinen-4-ol3,71%4,90%4,39%0,23%
octan lawandulilu3,89%2,54%6,34%0,43%
kamfora0,22%0,27%0,23%1,11%
borneol0,46%1,25%0,44%2,94%
β-kariofilen2,52%3,57%3,46%2,19%
(E)-β-farnezen1,12%0,51%2,73%0,86%