Tabliczki woskowe. Zwyczajne, czy z odrobiną magii?

Wyjęłam z kieszeni rożne moje skarby. Zabawne mam poczucie wartości: kamyki, gałązki, suszone kwiaty, nasiona, trawy. Taki pamiętnik z leśnych wypraw, spacerów po plaży, po łące, nad rzeką. Urzekły mnie kolory, kształty, miejsca i zapachy. Takie prawie nic, a jednak….

W garnku podgrzewam do stopienia wosk pszczeli, bielony, bo lubię kremowy odcień bieli. Na każde 100g wosku dodaję 5g alkoholu cetylowego i 5g masła shea (lub kwasu stearynowego). Dodatki te dla ładniejszego wyglądu, równomiernego zastygania, bez strachu, że w tabliczce woskowej powstaną rysy i pęknięcia. Stopione składniki  mieszam, przelewam do menzurki. Dodaję olejki eteryczne w ilości około 10g na 100g wosku, mieszam kilkanaście sekund. W foremce czekają moje skarby z kieszeni: trawy, gałęzie, żywica, kamienie. Wlewam  wosk. Gorący, pachnący wosk, otula eksponaty, wiąże je w stabilną konstrukcję. Mam chwilę na niewielkie poprawki, zmianę kompozycji: źdźbło w lewo, źdźbło w prawo, paproć nieco wyżej, by nie zakryła jej tafla wosku. Po minucie wosk zastyga, matowieje, bieleje. Teraz trochę czasu na ostudzenia całości. Zimną tabliczkę wyjmę z formy, zawieszę  w szafie, łazience, schowam w skrytce, by cenne starodruki rozkoszować się mogły zapachem.  Tabliczki woskowe. Tabliczki florenckie.

Olejki, zioła i wosk to nie jest wielkie odkrycie.  Coś jednak w tabliczkach jest specjalnego, że zamiast delektować się wiedzą o molekułach i biochemii, wolę układać w foremkach trawki, topić wosk i mieszać olejki. Czas płynie innym tempem, zmieniają się priorytety, uwaga skupiona na technicznych smaczkach. W którym momencie dodać olejek? Jaki olejek? Czy trawki położyć przed wlaniem wosku, czy już na wosku gorącą taflę? Jak zrobić idealną dziurkę w tabliczce? Śmieszne dylematy, ale bardzo urocze, w oparach kadzidłowca, grejpfruta, imbiru.

Najsławniejsze tabliczki woskowe to te z Apteki i Perfumerii przy kościele Santa Maria Novella we Florencji. O zapachu róży, lawendy, granatów (?) i inne. Sklep i zdjęcia produktów na stronie Apteki. Zobacz tutaj.

santa maria

Rękodzieło w nieco masowej formie, zobacz, jakie to łatwe. Na filmie foremki silikonowe z elementem, tworzącym otwór na tasiemkę – to nie jest konieczny ekwipunek, poradzić można sobie na milion sposobów.


 

Jaki olejek do tabliczki?

Dla mnie tabliczki to nośnik naturalnych olejków eterycznych. Nie wosk, nie botaniczne zdobycze ani pudełko czy sznurek są najważniejsze – chodzi o zapach. Olejki dostarczają zapachu i pełnią rolę terapeutyczną, poprawiają oddychanie, trawienie, nastrój. W mojej pierwszej tabliczce cynamon i imbir, krew robi się cieplejsza od samego wąchania. W drugiej kadzidłowiec z grejpfrutem, oddech staje się lżejszy. Jak to możliwe? Olejki unoszą się w powietrzu, dostają  z oddechem do płuc, trafiają do krwiobiegu i łączą  z różnymi receptorami w naszych organizmach. Czynią biochemiczną magię.

 

Praca z ciepłym woskiem i olejkami eterycznymi zawsze wiąże się z ryzykiem ucieczki olejku – wlany do ciepłego wosku ulatnia się, to naturalne. Z tego powodu ważne jest dodanie olejków tuż przed rozlewaniem wosku do foremek.

Komponowanie zapachu wosku ma w sobie elementy perfumerii. Łączenie zapachów to zawsze wyzwanie, zwłaszcza dla początkujących w temacie.  Można oczywiście dodać do wosku tylko jeden olejek, tabliczka będzie wtedy świetnym testerem zapachu. Taki tester to narzędzie do węchowej eksploracji  olejku eterycznego, poznawania jego szczegółów, tajemnic. Każdy taki olejek  to mieszanina molekuł, istny koktajl biochemiczny: alkoholi, eterów, fenoli, terpenów. Niektóre z nich mają rześkie zapachy, inne przypominają kwiaty, lub balsamiczne nuty octu. Połączone  w kropli olejku, dają konkretny efekt, zapach, charakterystyczny dla rośliny. Czasami tworzą doskonałość, która nie wymaga poprawy ani dodatków.

*olejek pomarańczowy barwi wosk na żółto

*nieudaną kompozycję możesz po prostu na nowo przetopić, najlepiej po kawałku, w podgrzewaczu do wosku

*na początek przygody z tabliczkami polecam niedrogie olejki – tabliczki niby proste, ale kilka rzeczy może się wymknąć spod kontroli…  ekonomiczne rozwiązania z mojej  kolekcji znajdziecie szeregując olejki według ceny, w taki sposób.

*o tabliczkach florenckich pięknie opowiadała nam Emilka Dobrzycka na Zlocie Zielarskim w Czarnocinie – były też warsztaty, z olejkiem różanym!

*zwyczajnie czy botanicznie? wymarzył mi się zielnik zatopiony w wosku…

tabliczki roślinki  tabliczki woskowe tablikczki kolekcja

12 Responses

  1. są cudne 🙂 czy zamiast wosku pszczelego można dać parafinę kupioną w aptece skoro ma to być tylko ozdoba? jest prostsza do kupienia

  2. Inez, jak Ty to pięknie opisałaś! Bardzo żałuję, że na żadnym zlocie nie udało mi się wziąć udziału w warsztatach wytwarzania tabliczek florenckich. Dzięki Tobie pojęłam, o co w tym wszystkim chodzi. I wreszcie przybliżył się moment wytworzenia mojej pierwszej pachnącej, ilustrowanej naturą tabliczki. Dziękuję!

  3. Czytając to bardzo, ale to bardzo zatęskniłam za wakacjami! Za zapachem lata, zachodzącym słońcem i mnóstwem, mnóstwem roślin. Dawno już niczego ziołowego nie tworzyłam. Chyba pójdę zrobić mydło! Dziękuję ci bardzo za tego posta! 🙂 <3
    Ale skład na te tabliczki też mam! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *